Wojciech Tracichleb · Blog  · 9 min czytania

Schody betonowe – kiedy wylewać? Praktyczny harmonogram

Schody betonowe to nie wykończeniówka. To element konstrukcyjny, który wylewa się razem ze stropem. Zobaczcie kiedy i co musi być gotowe wcześniej.

Schody betonowe to nie wykończeniówka. To element konstrukcyjny, który wylewa się razem ze stropem. Zobaczcie kiedy i co musi być gotowe wcześniej.

Wielu inwestorów myli kolejność i pyta o schody na etapie wykończeniówki – gdy ekipy chodzą już po panelach i kładą drzwi. Tymczasem schody betonowe to element konstrukcyjny stanu surowego. Wylewa się je razem ze stropem albo zaraz po nim. Przesunięcie tej decyzji w harmonogramie kończy się drogą improwizacją: dodatkowymi rusztowaniami, drugą dostawą betonu i komunikacją po drabinie przez całą budowę.

W tym artykule pokażę Wam, w którym momencie budowy wylewa się schody betonowe, dlaczego ten termin nie jest przypadkowy i co musi być gotowe, zanim padnie pierwsza partia mieszanki. Jeśli zastanawiacie się jeszcze nad samym typem konstrukcji, warto najpierw sięgnąć po porównanie schodów drewnianych, betonowych i stalowych.

Schody betonowe to konstrukcja, nie wykończenie

Pierwsza rzecz, którą trzeba sobie poukładać w głowie: schody betonowe – a właściwie żelbetowe, czyli beton plus zbrojenie – są elementem konstrukcyjnym domu. Należą do tej samej kategorii co ławy, ściany fundamentowe, słupy, trzpienie, wieńce i strop. Powstają na etapie stanu surowego, zwykle w jednym z dwóch wariantów.

Wariant pierwszy – razem ze stropem. Cieśle szalują strop, zbrojarze wiążą zbrojenie stropu i jednocześnie zbrojenie biegu schodowego, betoniarze wylewają wszystko jedną dostawą betonu z pompy. To rozwiązanie najczęstsze i według mnie najlepsze w domu jednorodzinnym – uzyskujemy element monolityczny, bez przerwy roboczej między stropem a schodami. Najczęściej idzie to ramię w ramię z stropem monolitycznym żelbetowym, bo wtedy całość pracuje jako jeden element.

Wariant drugi – osobno, po stropie. Najpierw betonujemy strop, zostawiając zbrojenie startowe (tzw. startery) wyprowadzone w miejscu, gdzie ma rozpocząć się bieg schodów. Po rozszalowaniu stropu cieśle stawiają osobny szalunek schodów, zbrojenie wiąże się z zostawionymi starterami i wylewa się sam bieg. To rozwiązanie daje większą kontrolę nad geometrią stopni, bo ekipa nie pracuje pod presją całego stropu, ale wymaga drugiej dostawy betonu i osobnego rusztowania.

Co Wam mogę doradzić: jeśli wykonawca ma doświadczenie i w projekcie nie ma schodów zabiegowych ani innych komplikacji geometrycznych – wylewamy razem ze stropem. Jeśli to schody zabiegowe, kręcone albo trzybiegowe z dwoma spocznikami – warto rozważyć wariant drugi, bo daje czas na precyzyjne ustawienie szalunków.

Co musi być gotowe, zanim wylejecie schody?

Lista wygląda tak.

Wyznaczony poziom zero budynku. Wszystkie wymiary pionowe na budowie odmierza się od poziomu zero, nie od bieżącej posadzki czy stropu. W mojej książce poświęciłem temu osobny rozdział, bo to jeden z najważniejszych punktów odniesienia podczas całej budowy. Zanim cieśle zaczną stawiać szalunek schodów, na ścianach przy klatce schodowej musi być zaznaczony – najlepiej szlifierką kątową, bo nie da się tego zetrzeć – tzw. poziom 100, czyli sto centymetrów od poziomu zero. Każdy stopień będzie odmierzany od tej linii, nie od stopnia poprzedniego.

Zaprojektowane wymiary stopni. Pułapka, w którą łatwo wpaść: wykonawca patrzy na rysunek i dzieli wysokość kondygnacji przez liczbę stopni „na oko". Tak się tego nie robi. Liczy się dokładnie. Przykład z mojej praktyki: wysokość kondygnacji od poziomu wykończonej posadzki parteru do poziomu wykończonej posadzki piętra wynosi 303 cm, planujecie 18 stopni – wychodzi 16,8 cm na stopień. I teraz każdy stopień, od pierwszego do ostatniego, musi być odmierzony od poziomu zero, a nie od stopnia poprzedniego.

Dlaczego? Bo błędy się kumulują. Jeśli pierwszy stopień zrobicie o 3 mm za wysoko, drugi liczony od pierwszego też będzie o 3 mm za wysoko (a może dojdzie jeszcze 1 mm), trzeci – jeszcze gorzej. Ostatni stopień będzie się różnił od pierwszego o ponad centymetr. Norma na to nie pozwala, a Wy będziecie się potykać przez całe życie w domu.

Ścianki nośne klatki schodowej. Schody opierają się na ścianach (przy biegach przyściennych), na słupach żelbetowych albo na stropie. Te elementy muszą być wymurowane lub wybetonowane, zanim ruszy szalunek schodów.

Zbrojenie zaprojektowane przez konstruktora. Schody to element pracujący na zginanie, średnice prętów i rozstaw strzemion wynika z obliczeń projektanta. Nigdy nie improwizujcie zbrojenia schodów „na oko" ani nie pozwalajcie wykonawcy, żeby robił to „z głowy".

Decyzja co do schodów zabiegowych. Schody zabiegowe – te, które na zakręcie nie mają spocznika, tylko trapezowe stopnie – to najtrudniejszy temat geometryczny w domu jednorodzinnym. Często źle zaprojektowane wracają z budowy do architekta z pytaniem „czy tak ma być". Jeśli macie w projekcie schody zabiegowe, ustalcie szczegóły z architektem, zanim cieśle zaczną szalunek. Po wylaniu nic już nie poprawicie – chyba że rozkujecie i zalejecie od nowa. Jeśli walczycie o każdy metr rzutu, warto przejrzeć omówienie schodów kręconych i prostych w małym domu i wyciągnąć decyzję geometryczną zanim padnie pierwszy szalunek.

Pielęgnacja betonu schodów

Po wylaniu schody potrzebują czasu, żeby beton związał i nabrał wytrzymałości. Obowiązują tu te same zasady co przy każdym innym elemencie żelbetowym – warto się trzymać tych samych reguł, które stosujemy przy betonie na fundamenty: właściwa klasa, świeża dostawa, kontrola pielęgnacji.

Latem przykrywamy beton folią, żeby nie wysychał za szybko. Samo podlewanie wodą jest mało skuteczne – woda odparowuje szybko i trzeba by polewać co chwilę przez wiele godzin. Folia trzyma wilgoć przez kilka dni i to ona, ewentualnie w połączeniu z polewaniem, jest właściwym narzędziem. Szczegóły pielęgnacji powinien potwierdzić Wam kierownik budowy, biorąc pod uwagę klasę betonu i warunki pogodowe.

Zimą beton musi mieć dodatek przeciwmrozowy zamówiony już w betoniarni, a po wylaniu przykrywamy folią i ewentualnie matami termoizolacyjnymi. Mróz wnikający w świeży beton to katastrofa – pęknięcia, utrata wytrzymałości, w skrajnym wypadku konieczność rozkucia i wylania od nowa.

Rozszalowanie. Boczne deski szalunku można zdjąć po kilku dniach, ale podpory pod biegiem trzymamy minimum 14 dni, a najlepiej do 28 dni – dokładny termin każdorazowo zatwierdza kierownik budowy. Beton osiąga pełną wytrzymałość projektową dopiero po 28 dniach – wcześniej obciążanie schodów dużymi siłami, takimi jak mocowanie ciężkich rusztowań czy składowanie palet z materiałem, jest ryzykowne.

Schody to wasza droga robocza – warto je mieć wcześnie

Tu dochodzimy do drugiej, czysto praktycznej strony decyzji o terminie. Bez schodów na piętro wchodzi się po drabinie albo prowizorycznych deskach. Każdy ciężki materiał – worki gipsu, paczki płyt gipsowo-kartonowych, kable, rolki wełny, kartony z płytkami – musi być wnoszony tą drabiną. To wolno, niewygodnie i, co najważniejsze, niebezpiecznie.

Dlatego im wcześniej macie zalane schody, tym lepiej. Wszystkie ekipy wewnętrzne – tynkarze, instalatorzy, hydraulicy, elektrycy – będą Wam wdzięczne, że mają normalną drogę komunikacyjną. Ten argument sam w sobie wystarczy, żeby nie odkładać schodów na później.

A co z wykończeniem schodów?

Tu często zaczynają się nieporozumienia, więc rozjaśnię. Schody w stanie surowym mają wylany goły bieg żelbetowy – stopnie i podstopnie z surowego betonu. Tak nie zostają. Na końcowym etapie budowy, już po wylewkach, gładziach, malowaniu i podłogach, montuje się okładzinę:

  • drewno (najczęściej dąb, jesion, buk),
  • kamień (granit, marmur),
  • płytki ceramiczne lub gresowe,
  • żywice dekoracyjne.

Wykończenie schodów to ostatni etap całej budowy – idzie ramię w ramię z listwami przypodłogowymi i meblami. Dlaczego tak późno? Bo schody są jednym z najbardziej narażonych na uszkodzenia elementów domu. Każda ekipa, która chodzi po nich z narzędziami, paletami i materiałem, może je porysować, ułamać kawałek nadbiegu, zachlapać klejem do płytek czy gipsem. Lepiej, żeby chodzili po surowym betonie, który i tak przykryje okładzina.

To rozróżnienie jest ważne: pytanie „kiedy wylewać schody betonowe" dotyczy konstrukcji – odpowiedź to stan surowy, razem ze stropem albo zaraz po nim. Pytanie „kiedy montować drewno na schody" dotyczy wykończenia – odpowiedź to sam koniec budowy. Nie mylcie tych dwóch etapów, bo to różnica kilkunastu miesięcy.

Schody przed stropem – czy się da?

Czasem słyszę pytanie: „skoro schody są takie ważne dla komunikacji, to może wylać je jeszcze wcześniej, przed stropem?". Konstrukcyjnie nie ma to sensu – bieg schodowy musi mieć podparcie u góry (na stropie albo na wieńcu) i u dołu (na płycie fundamentowej albo posadzce parteru). Bez stropu nie ma jak go oprzeć od góry.

Niektórzy wykonawcy budują tymczasowe schody drewniane na czas budowy i wymieniają je później na docelowe żelbetowe. To bywa rozwiązanie przy bardziej skomplikowanych projektach – zwłaszcza tam, gdzie wykonawca chce mieć absolutną kontrolę nad geometrią i wylewa schody dopiero pod sam koniec stanu surowego, kiedy wszystkie wymiary są pewne. Ale w typowym domu jednorodzinnym ze stropem żelbetowym monolitycznym to komplikacja, której nie warto sobie dokładać. Alternatywą do schodów żelbetowych monolitycznych są schody samonośne – ale to inna decyzja konstrukcyjna, podejmowana razem z konstruktorem znacznie wcześniej.

Częste błędy, które obserwuję

Błędy przy schodach betonowych dzielą się na dwie grupy: geometryczne i wykonawcze.

Geometryczne – nierówne wysokości stopni (kumulacja błędów, o której pisałem), za płytkie stopnie, błędne wymiary spocznika, kolizja z nadprożem nad zejściem (głowa się obija – brzmi śmiesznie, ale widziałem to na żywo). Wszystkie wynikają z mierzenia stopnia od stopnia poprzedniego zamiast od poziomu zero.

Wykonawcze – nieprawidłowe zbrojenie (za mało prętów, brak strzemion w odpowiednim rozstawie), brak starterów ze stropu (schody nie są monolitycznie połączone z konstrukcją), niedostatecznie zawibrowany beton (raki, czyli ubytki w betonie z odsłoniętym kruszywem i pustkami w przekroju), zbyt szybkie rozszalowanie podpór.

Moja rada: po pierwsze – obecność kierownika budowy podczas zbrojenia i betonowania schodów to nie luksus, to obowiązek. Po drugie – jeśli widzicie, że ekipa odmierza stopnie metrówką od stopnia poprzedniego, przerywajcie pracę i wzywajcie kierownika.

Podsumowanie

Schody betonowe wylewa się na etapie stanu surowego, najczęściej razem ze stropem (rozwiązanie monolityczne) albo zaraz po stropie z zostawionymi starterami zbrojenia. Zanim ruszą cieśle, na budowie muszą być: wyznaczony i zaznaczony poziom zero, zaprojektowane wymiary stopni, gotowe ścianki nośne klatki schodowej oraz zbrojenie zgodne z projektem konstruktora.

Pielęgnacja betonu (folia latem, dodatek przeciwmrozowy zimą), 28 dni do pełnej wytrzymałości projektowej, podpory pod biegiem przez minimum dwa tygodnie. Wykończenie schodów – drewno, kamień, płytki – to zupełnie inny temat, idzie na sam koniec budowy razem z listwami przypodłogowymi i meblami.

Najważniejsze, co możecie zrobić: nie traktujcie schodów jak detalu wykończeniowego. To element konstrukcyjny, taki sam jak strop. Im wcześniej i staranniej go wykonacie, tym łatwiej, szybciej i bezpieczniej będzie się Wam dalej budować.

Niniejszy artykuł opisuje praktyki, które stosuję na swoich budowach. Konkretne warunki Waszej inwestycji – rodzaj stropu, projekt konstrukcyjny, geometria klatki schodowej, warunki pogodowe podczas betonowania – mogą wymagać dostosowania przedstawionych zaleceń. Decyzje o terminie wylewania, sposobie zbrojenia, klasie betonu i pielęgnacji elementów konstrukcyjnych zawsze konsultujcie z projektantem konstrukcji i kierownikiem budowy posiadającymi odpowiednie uprawnienia.

    Share:
    Wróć do bloga

    Powiązane artykuły

    Wszystkie artykuły »