Wojciech Tracichleb · Blog  · 12 min czytania

Schody samonośne – typy i montaż w domu jednorodzinnym

Schody samonośne wymagają więcej niż dobrego stolarza – konstrukcja musi być policzona zanim wymurujecie ściany.

Schody samonośne wymagają więcej niż dobrego stolarza – konstrukcja musi być policzona zanim wymurujecie ściany.

Schody samonośne to jeden z tych elementów domu, o którym powinniście myśleć dużo wcześniej niż w fazie wykończenia. Największe rozczarowania związane ze schodami biorą się stąd, że inwestor wybiera konstrukcję na ostatniej prostej budowy – kiedy wszystko inne jest już zrobione. Tymczasem schody wspornikowe wymagają specjalnie przygotowanej ściany nośnej, schody na centralnej belce – odpowiednio osadzonej kotwy w stropie, a schody na cięgnach – wzmocnionego stropu od góry. Decyzję podejmujemy najpóźniej na etapie projektu wykonawczego, a w niektórych przypadkach jeszcze wcześniej – przed murowaniem.

W tym artykule pokażę Wam cztery najczęściej spotykane typy schodów samonośnych w domach jednorodzinnych, opiszę co dany typ wymaga od konstrukcji budynku i podpowiem na co zwrócić uwagę przy zamawianiu i odbiorze. Jeśli dopiero zastanawiacie się nad rodzajem konstrukcji, warto najpierw przejrzeć porównanie schodów drewnianych, betonowych i stalowych, bo samonośne to tylko jeden ze światów.

Co właściwie znaczy „samonośne"

Schody samonośne to taka konstrukcja, której stopnie nie są podparte z dołu klasycznym biegiem żelbetowym ani policzkami opartymi o podłogę i strop na całej długości. Cały ciężar – własny konstrukcji plus obciążenie użytkowe – przenoszony jest punktowo: do ściany nośnej, do centralnej belki, do stropu nad biegiem albo do cięgien rozciąganych pomiędzy stropem a podłogą.

W praktyce oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, statyka takich schodów musi być policzona przez konstruktora – nie kupujecie gotowego produktu z półki, tylko zlecacie projekt wykonawczy. Po drugie, konstrukcja domu w miejscu schodów musi być wcześniej przygotowana pod tę konkretną technologię. Zwykła ściana z gazobetonu klasy 400 nie utrzyma stopni wspornikowych. Strop typu Teriva nie nadaje się do mocowania ciężkich cięgien. To są decyzje, które podejmujecie z konstruktorem i architektem zanim ekipa zacznie kłaść pierwszy bloczek.

Wymagania nośności są zapisane w polskich normach – PN-EN 1991-1-1 określa obciążenia użytkowe na schodach w domach jednorodzinnych na poziomie 2,0–3,0 kN/m² (zależnie od kategorii pomieszczeń). Dla schodów wspornikowych dochodzi obciążenie skupione w punkcie zamocowania, które dla pojedynczego stopnia o szerokości 100 cm potrafi wynosić 5–7 kN przy obciążeniu użytkowym plus dynamiczny zapas. To są wartości, które ściana musi przenieść – łącznie z momentem wyginającym wynikającym z wysięgu stopnia.

Typ pierwszy – schody wspornikowe (kantilewerowe)

To najbardziej widowiskowy i zarazem najtrudniejszy w realizacji typ schodów samonośnych. Stopnie wystają ze ściany jakby unosiły się w powietrzu, a pod nimi nie ma żadnej widocznej konstrukcji. Efekt wizualny jest mocny, ale za nim stoi bardzo solidna „matematyka".

Każdy stopień wspornikowy działa jak konsola – jeden koniec zamocowany sztywno, drugi wolny. Cały moment wyginający przenoszony jest do ściany. Stąd najważniejsze wymaganie: ściana musi być z materiału o odpowiedniej wytrzymałości i odpowiedniej grubości. Spotyka się trzy rozwiązania.

Ściana żelbetowa monolityczna – najbezpieczniejsze rozwiązanie. Konstruktor zaprojektuje zbrojenie tak, żeby przejmowało moment od stopni. W betonie zatapia się stalowe markownice (płaskowniki z kotwami) albo zostawia tuleje z gwintem do późniejszego wkręcenia trzpieni. Grubość ściany przy schodach wspornikowych to zwykle 18–25 cm.

Ściana z bloczków silikatowych klasy 20–25 MPa – też się sprawdza, pod warunkiem że konstruktor uwzględni to w projekcie i zaprojektuje wieniec lub belkę żelbetową na całej wysokości biegu. Sam bloczek silikatowy nie utrzyma stopnia – moment wygnie cegłę i pęknie spoina. Trzpienie schodów muszą być kotwione w żelbecie ukrytym wewnątrz ściany. To dokładnie ten typ wzmocnienia, który opisuję przy wieńcach żelbetowych jako podparciu ścian i stropów.

Ściana z gazobetonu – tego nie polecam pod schody wspornikowe, chyba że konstruktor zaprojektuje pełnowymiarowy słup żelbetowy w ścianie. Gazobeton ma za małą wytrzymałość na docisk i moment wyginający w punktach mocowania. Próba „dorobienia" schodów wspornikowych do gotowej ściany z gazobetonu kończy się zwykle koniecznością wycięcia całego pasa muru i wstawienia żelbetowej belki, czyli kosztem porównywalnym z budową ściany od nowa.

Trzpienie nośne wspornikowych stopni mają zwykle średnicę 30–50 mm i długość zakotwienia 25–40 cm – im szerszy i cięższy stopień, tym dłuższe i grubsze trzpienie. Mocuje się je albo przez wkręcenie w tulei z gwintem (zatopionej wcześniej w betonie), albo przez zalanie kotwą chemiczną w wykutym otworze, albo przez zespawanie z markownicą zatopioną w ścianie. To rozwiązanie konstruktor dobiera do konkretnego przypadku.

Typ drugi – schody na centralnej belce (kręgosłupowe)

Tutaj cały ciężar biegu przenoszony jest przez jedną belkę – stalową albo drewnianą – biegnącą środkiem schodów od dołu do góry. Stopnie są mocowane do tej belki za pomocą wsporników. Z boku schody wyglądają jakby były zawieszone w powietrzu, ale w odróżnieniu od wspornikowych mają widoczną konstrukcję pośrodku.

Belka centralna w wersji stalowej to zwykle profil zamknięty (rurowy prostokątny), wykonany z atestowanej stali konstrukcyjnej S235 albo S355, zabezpieczony antykorozyjnie. Wymiary belki zależą od długości biegu i obciążenia – dla typowego biegu 3–4 metry stosuje się profile 200×100 mm albo 240×120 mm o grubości ścianki 6–10 mm. Spawa się ją z markownicami u góry (do stropu) i u dołu (do podłogi albo do dolnego podestu).

Tym razem to nie ściana boczna jest najistotniejsza, tylko strop. Belka kręgosłupowa przekazuje na strop reakcję pionową plus moment od ekscentrycznego ułożenia stopni. Strop musi być w tym miejscu wzmocniony – albo przez dodatkowe zbrojenie w stropie żelbetowym, albo przez dodatkowy żelbetowy nadbeton, albo przez stalową belkę pomocniczą zatopioną w stropie. Tej decyzji nie podejmuje wykonawca schodów – podejmuje konstruktor budynku.

Drewniana belka centralna spotyka się rzadziej, bo dla typowego biegu domowego musiałaby mieć przekrój około 30×30 cm, co jest masywne i drogie. Drewniany kręgosłup widuję w schodach wewnętrznych w domach o stylistyce skandynawskiej, ale dla biegów krótszych niż 3 metry. Drewno do takiego zastosowania to drewno klejone warstwowo (BSH/glulam) klasy GL24h albo wyżej, z certyfikatem CE – nie drewno lite, które po wyschnięciu zacznie pracować i pękać.

Typ trzeci – schody policzkowe samonośne

Klasyczne policzkowe – dwie belki boczne, między którymi zaklinowane są stopnie. Stają się „samonośne", kiedy belki boczne są na tyle wytrzymałe, że nie wymagają podparcia pośredniego. Innymi słowy – belka mocowana jest tylko na początku (u dołu, do podłogi albo do nadbetonu) i na końcu (u góry, do stropu).

Belki samonośne policzkowe wykonuje się zwykle z drewna klejonego warstwowo albo ze stali. Drewno klejone ma tę zaletę, że jest stabilne wymiarowo – nie pęcznieje i nie kurczy się tak jak drewno lite, które po kilku miesiącach od montażu potrafi popękać i zacząć skrzypieć. Klasa drewna konstrukcyjnego do takich zastosowań to GL24h albo wyżej.

Mocowanie belek policzkowych do stropu i podłogi to drugi istotny punkt. Spotykam dwa rozwiązania: kotwy chemiczne w betonie (skuteczne, trwałe), albo markownice stalowe wbetonowane wcześniej w żelbet (bezpieczniejsze konstrukcyjnie, ale wymagają planowania na etapie wylewania stropu). To kolejny moment, w którym schody trzeba przewidzieć przed budową stanu surowego, a nie po.

Stopnie zakleja się w policzkach na specjalny klej konstrukcyjny albo na czopy, plus dodatkowe wzmocnienia śrubami. Tu też ważna jest wprawa wykonawcy – schody policzkowe „skrzypią", kiedy stopnie pracują w policzkach. Skrzypienie nie zagraża bezpieczeństwu, ale potrafi być irytujące przez kolejne dwadzieścia lat. Najczęstsza przyczyna skrzypienia to zastosowanie drewna o zbyt wysokiej wilgotności w trakcie montażu – przy aklimatyzacji w ogrzewanym domu drewno schnie, kurczy się i połączenia zaczynają pracować. Klasyczna zasada: drewno przed montażem powinno mieć wilgotność dopasowaną do warunków eksploatacyjnych w domu, czyli 8–10%.

Typ czwarty – schody dywanowe (na cięgnach)

To rozwiązanie estetycznie zbliżone do wspornikowych, ale konstrukcyjnie zupełnie inne. Stopnie zawieszone są na stalowych cięgnach (linkach albo prętach), które łączą się od góry ze stropem. Cały ciężar schodów przekazywany jest pionowo w górę – do stropu, który musi to udźwignąć.

Dywanowe schody robią największe wrażenie wizualne w przeszklonych klatkach schodowych, kiedy widać linki na tle okna. Ale konstrukcyjnie to wyzwanie, bo strop nad schodami musi przenieść obciążenie skupione w kilku punktach (po jednej cięgnie na stopień), które łącznie potrafi wynosić 8–12 kN dla typowego biegu z dziesięcioma stopniami i obciążeniem użytkowym.

Strop typu Teriva czy strop drewniany na belkach – nie nadają się. Tylko strop monolityczny żelbetowy, zaprojektowany pod te dodatkowe obciążenia. Konstruktor projektuje belkę nadprożową w stropie, do której zostaną wbetonowane kotwy mocujące cięgna. Cięgna od dołu zwykle nie są mocowane do niczego – stopnie po prostu wiszą i ich dolny koniec lekko się odgina pod wagą. Często stosuje się też stabilizację dolną (do podłogi albo do dolnego biegu), żeby ograniczyć drgania i wibrację cięgna przy biegu po schodach.

Kolejność prac – kiedy myśleć o schodach

Pierwsza decyzja: jaki typ schodów chcecie? Tę decyzję podejmujecie razem z architektem na etapie projektu wykonawczego – nie później. Architekt przekazuje wytyczne konstruktorowi, który projektuje wzmocnienia ściany, stropu albo zostawia w stropie odpowiednie kotwy.

Druga decyzja: kto wykona schody? To zlecenie zwykle puszczamy do wyspecjalizowanej firmy schodowej, która ma swojego konstruktora i wykonawcę montażu. Najlepiej wybrać taką firmę zanim ekipa generalna zacznie murowanie – żeby uzgodnienia konstrukcyjne (markownice, kotwy, wzmocnienia) trafiły do projektu wykonawczego, a nie były improwizowane na budowie.

Trzeci etap: budowa stanu surowego. Ekipa murarska albo konstrukcyjna wykonuje wzmocnienia zgodnie z projektem konstrukcyjnym. Tu szczególnie ważna jest dokładność osadzenia markownic – jeden centymetr odchylenia w pionie albo w poziomie później wymusi kosztowne korekty. Markownice zatapia się w świeżym betonie, więc nie ma potem łatwego sposobu, żeby je przesunąć. Na tym etapie warto już uzgodnić z elektrykiem, którędy pójdą kable na oświetlenie LED schodów – bo jeżeli kable mają biec wewnątrz konstrukcji nośnej, decyzję trzeba podjąć przed wylaniem żelbetu.

Czwarty etap: montaż schodów po wykończeniu stanu surowego, ale zwykle przed gładziami i malowaniem. Dlaczego? Ponieważ montaż wiąże się z kuciem otworów (jeśli kotwy chemiczne), spawaniem (przy konstrukcjach stalowych), mocowaniem markownic. Wszystko to robi pył, brud i potrafi odprysnąć od ściany. Na świeżych gładziach byłaby to katastrofa – każdy ślad i zachlapanie widoczne pod światło. Lepiej zamontować surową konstrukcję, dać jej osiąść kilka dni, a potem dopiero wykończyć ścianę. Schody samonośne to właśnie dlatego są wyjątkiem od reguły, że wykończenie schodów wchodzi pod sam koniec wykończeniówki.

Piąty etap: wykończenie schodów. To już prace ślusarskie, stolarskie i lakiernicze – montaż stopni drewnianych, malowanie konstrukcji stalowej, montaż balustrady. Tę część zwykle robi ta sama firma schodowa, która wykonała konstrukcję, bo wymaga ona dopasowania na miejscu. Stopnie drewniane przykręca się do konstrukcji stalowej z dolnej strony tak, żeby śruby nie były widoczne od góry.

Balustrada – nieobojętny element bezpieczeństwa

Balustrada przy schodach samonośnych nie jest tylko ozdobą – jest obowiązkowa zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki (WT). Zgodnie z § 298 WT wysokość balustrady przy biegu schodów w domach jednorodzinnych to minimum 90 cm, a maksymalny prześwit między elementami wypełnienia – 12 cm, żeby dziecko nie mogło włożyć głowy. Konkretne brzmienie obowiązującego paragrafu zawsze warto sprawdzić w aktualnej wersji rozporządzenia – przepisy bywają nowelizowane.

Przy schodach wspornikowych i dywanowych balustrada zwykle jest szklana – z hartowanego szkła klasy bezpieczeństwa zgodnej z PN-EN 12600. Mocowanie szyb to osobna konstrukcja: profile aluminiowe od dołu (najczęściej w formie listwy albo zaklinowane w boku stopnia) plus uchwyty pośrednie, jeśli wymaga tego długość biegu. Konstruktor szklarski liczy obciążenie poziome – zgodnie z PN-EN 1991-1-1 – i dobiera grubość szyby plus rodzaj jej mocowania.

Praktyczna uwaga: szklane balustrady wyglądają fenomenalnie, ale są wymagające w utrzymaniu. Każdy ślad palca zostaje. Każda ryska od pierścionka czy klucza widoczna pod światło. Jeśli macie małe dzieci albo gości, którzy lubią opierać się o balustradę – przygotujcie się na codzienne mycie. To nie jest wada konstrukcji, to charakterystyka materiału. Alternatywą są balustrady metalowe (stalowe albo aluminiowe) z wypełnieniem prętowym albo płaskownikowym – mniej efektowne wizualnie, ale praktycznie bezobsługowe.

Najczęstsze błędy z budów

Najczęstszy problem ze schodami samonośnymi to brak komunikacji między konstruktorem domu, firmą schodową i ekipą wykonawczą. Każdy zakłada, że ktoś inny dopilnuje wzmocnień. Wynik: ściana wymurowana z gazobetonu pod schodami wspornikowymi (kotwy się wyrywają), strop bez zbrojenia pod schody dywanowe (drga przy każdym kroku), markownice zalane betonem, ale w złym miejscu (5 cm odchylenia od osi). Każdy z tych błędów to korekta za dużo większe pieniądze niż prawidłowe wykonanie od początku.

Drugi częsty błąd – rezygnacja z projektu wykonawczego schodów na rzecz „bo ja zrobię ze swoim ślusarzem na miejscu". Schody samonośne to nie balustrada, której można narysować szkicem na kartce. Bez obliczeń statycznych i protokołu z prób obciążeniowych nie macie żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Kierownik budowy nie podpisze odbioru.

Trzeci – tani montaż na zwykłych kotwach mechanicznych zamiast chemicznych. Kotwa mechaniczna w betonie pracuje na zasadzie rozporu i nie znosi obciążeń dynamicznych (skoki, biegi po schodach) tak dobrze jak kotwa chemiczna, która tworzy wklejony rdzeń w betonie. Dla schodów samonośnych polecam wyłącznie kotwy chemiczne z atestem do obciążeń dynamicznych, na przykład systemy Hilti, Fischer albo równoważne, z aprobatą techniczną dla zastosowań konstrukcyjnych.

Czwarty – brak protokołu próby obciążeniowej. Po zamontowaniu schodów konstruktor (albo upoważniona osoba) powinien przeprowadzić próbę obciążeniową – obciążenie testowe na każdym stopniu wspornikowym albo na biegu jako całości. Bez tego protokołu kierownik budowy nie ma podstaw do dopuszczenia schodów do użytkowania, a Wy nie macie dokumentu na wypadek sporu.

Piąty – ignorowanie wzoru na ergonomię stopnia. Warunki techniczne (WT) określają w domach jednorodzinnych maksymalną wysokość stopnia (do 19 cm) i minimalną szerokość (25 cm), z tolerancjami określonymi w rozporządzeniu. Wygodnie chodzi się po schodach, gdy wysokość stopnia mieści się w okolicach 17–18 cm. Klasyczny wzór Blondela (2h + s = 60–65 cm) opisuje proporcję wysokości do szerokości, która odpowiada naturalnemu krokowi. Schody samonośne, mimo całej swojej finezji, podlegają dokładnie tym samym regułom – nie ma wyjątku „bo wyglądają dobrze". Stopień za wysoki albo za płytki to niebezpieczeństwo upadku. Aktualne brzmienie paragrafów dotyczących schodów warto sprawdzić w obowiązującym rozporządzeniu lub potwierdzić u kierownika budowy.

Podsumowanie

Schody samonośne to inwestycja, o której decydujecie kilka miesięcy przed właściwym montażem. Wybór typu konstrukcji wpływa na grubość i zbrojenie ściany, na wzmocnienia stropu, na lokalizację markownic. Każda zmiana po wymurowaniu ścian albo wylaniu stropu kosztuje wielokrotnie więcej niż przewidziana w projekcie. Pracujcie z firmą schodową, która ma własnego konstruktora i jest gotowa współpracować z architektem i konstruktorem domu od momentu projektu wykonawczego.

Schody samonośne nie są droższe od klasycznych żelbetowych dlatego, że wyglądają lepiej. Są droższe, bo wymagają inżynierii – obliczeń statycznych, projektu wykonawczego i wzmocnień w ścianie albo stropie zaplanowanych przed murowaniem. Jeśli wybieracie ten typ schodów, traktujcie je jak element konstrukcyjny domu, a nie jak ozdobę dorzuconą na końcu wykończeniówki.

Niniejszy artykuł opisuje typowe rozwiązania konstrukcyjne i praktyki montażowe stosowane na budowach domów jednorodzinnych. Konkretne wymiary, klasy materiałów i rozwiązania techniczne dla Waszych schodów muszą być policzone przez uprawnionego konstruktora na podstawie obciążeń, geometrii biegu i zastosowanych materiałów. Próby obciążeniowe i protokoły odbioru przeprowadza kierownik budowy lub osoba z odpowiednimi uprawnieniami. Schody samonośne są elementem konstrukcyjnym podlegającym odbiorom budowlanym – nie traktujcie ich jak elementu wykończeniowego. Cytowane paragrafy WT i normy PN-EN podlegają nowelizacjom – aktualne brzmienie zawsze potwierdźcie u projektanta lub kierownika budowy.

    Share:
    Wróć do bloga

    Powiązane artykuły

    Wszystkie artykuły »