Sąsiedzi przed zakupem działki – o co pytać
Jak kilka rozmów z przyszłymi sąsiadami może uchronić Was przed kosztownym błędem i niespodziankami po zakupie terenu
Kiedy oglądacie działkę pod budowę domu, skupiacie się zwykle na tym, co widzicie na własne oczy. Wymiary, kształt, nasłonecznienie, odległość od drogi. Sprawdzacie mapę zasadniczą, miejscowy plan zagospodarowania, księgę wieczystą. To wszystko jest ważne i absolutnie konieczne. Ale jest jeszcze jedno źródło informacji, które wielu przyszłych inwestorów kompletnie pomija – ludzie, którzy mieszkają obok od lat. Sąsiedzi wiedzą o okolicy rzeczy, których nie znajdziecie w żadnych dokumentach. Rzeczy, które mogą zaważyć na tym, czy za kilka lat będziecie szczęśliwi w nowym domu, czy będziecie żałować swojej decyzji.

Dlaczego rozmowa z sąsiadami to nie formalność
Zanim przejdziemy do konkretnych pytań, chciałbym, żebyście zrozumieli, dlaczego w ogóle warto poświęcić na to czas. Bo przecież mogłoby się wydawać, że wszystko, co istotne, da się wyciągnąć z dokumentów, map i baz danych. Przecież żyjemy w czasach, kiedy niemal każdą informację można sprawdzić w internecie, prawda?
Otóż nie do końca. Dokumenty powiedzą Wam, jaki jest stan prawny działki. Mapa zasadnicza pokaże, jakie media przebiegają w pobliżu. Badania geotechniczne ujawnią, co jest pod ziemią – przynajmniej w miejscach, gdzie geolog wykonał odwierty. Ale żaden dokument nie powie Wam, że trzy razy w roku okolica zamienia się w bajoro po większych opadach. Żadna mapa nie ostrzeże Was, że właściciel sąsiedniej działki planuje za rok postawić fermę drobiu. I żaden urzędnik nie wspomni, że nieczynne tory kolejowe za miedzą właśnie mają zostać reaktywowane.
Sąsiedzi mieszkają tu od lat. Widzieli powodzie, susze, budowy, awarie i konflikty. Znają lokalną historię, o której nigdzie nie przeczytacie. I co najważniejsze – większość z nich chętnie się tą wiedzą podzieli, bo sami kiedyś byli na Waszym miejscu i wiedzą, jak ważne są takie informacje.
Historia, która mogła skończyć się inaczej
Pozwólcie, że opowiem Wam o sytuacji, o której dowiedziałem się od mojej klientki. Jej znajoma kupiła dom od dewelopera w lokalizacji, która wydawała się wprost wymarzona. Tuż za płotem biegły stare tory kolejowe – prowadziły do kopalni i od lat były nieczynne. Za torami rósł las. Cisza, zieleń, spokój. Wydawać by się mogło, że to idealne miejsce do życia.
Niestety, dosłownie tydzień po podpisaniu aktu notarialnego okazało się, że kopalnia otrzymała zgodę na wyremontowanie starej linii kolejowej. Wkrótce tuż za płotem zaczęły jeździć pociągi towarowe z węglem. Jakby tego było mało, niecałe pół roku później, jeszcze zanim w domu wykonane zostały wszystkie prace wykończeniowe, podjęto decyzję o wycince lasu znajdującego się tuż za torami w celu jego rewitalizacji.
Ze względu na kursujące co chwilę pociągi wartość kupionego domu momentalnie bardzo mocno spadła, przez co sprzedaż bez dużej straty stała się praktycznie niemożliwa. Jak to moja klientka żartobliwie ujęła, jej znajoma przynajmniej ma okazję oglądać, jak rośnie las – a mało kto ma taką możliwość.
Czy rozmowa z sąsiadami pomogłaby uniknąć tej sytuacji? Być może. Lokalni mieszkańcy często wiedzą o planach inwestycyjnych w okolicy – słyszą plotki, czytają lokalne ogłoszenia, bywają na zebraniach wiejskich. Nie mówię, że zawsze uda się uniknąć takich niespodzianek, ale kilka rozmów z ludźmi mieszkającymi w pobliżu mogłoby przynajmniej skłonić do głębszego zbadania tematu, zanim podpisze się umowę.
Grunt i wody gruntowe – pytania, które mogą zaoszczędzić tysiące
Jeśli macie możliwość, zapytajcie sąsiadów, jaki grunt jest w tym rejonie. To pytanie może wydawać się dziwne dla kogoś, kto nie zajmuje się budownictwem na co dzień, ale dla Was jako przyszłych inwestorów ma ogromne znaczenie. Zapytajcie wprost: czy mają problem z wysokim poziomem wód gruntowych? Czy zdarza się zalewanie okolicznych działek? Co było pod spodem, gdy budowali fundament – glina, piasek, torf?
Na moich budowach spotykałem się z przypadkami, gdy działka wyglądała pięknie, trawa rosła równo, wszystko wydawało się w porządku – a pod piętnastocentymetrową warstwą humusu okazywał się być metr żużlu pokopalnianego albo inny gruz nasypowy. Takich rzeczy nie widać na pierwszy rzut oka. Badania geotechniczne je ujawnią, ale sąsiad może Was uprzedzić jeszcze zanim wydacie pieniądze na geologa. Może powiedzieć: u nas na całej ulicy jest torf, musieliśmy wymieniać grunt pod fundamenty. Albo: u nas woda gruntowa stoi na metr pod ziemią, wszyscy mają tu problemy z piwnicami.
Warto też zwrócić uwagę, czy działka, którą oglądacie, nie znajduje się niżej niż okoliczne tereny. Jeśli tak – jest większe ryzyko, że woda będzie się tu zbierać podczas większych opadów. Sąsiedzi powiedzą Wam, czy okolica bywa podmokła, czy po większych deszczach woda stoi na podjazdach i trawnikach. To informacje, których nie da się wyciągnąć z żadnej mapy.
Hałas – rzecz, której nie usłyszycie podczas jednej wizyty
Oglądając działkę, przyjeżdżacie zwykle w ciągu dnia, najczęściej w dzień roboczy, kiedy większość ludzi jest w pracy. Okolica wydaje się spokojna, cisza, śpiew ptaków. Ale jak jest naprawdę? Czy w weekendy nie uruchamia się jakaś uciążliwa produkcja w pobliżu? Czy rano i wieczorem droga obok nie zamienia się w trasę szybkiego ruchu? Czy w nocy nie słychać hałasu z pobliskiej fabryki lub autostrady?
O ile zależy Wam na ciszy, przed zakupem działki koniecznie porozmawiajcie z sąsiadami i zapytajcie o to wprost. Mogą powiedzieć rzeczy, które Was zaskoczą. Na przykład, że latem, gdy wiatr wieje od strony autostrady, hałas jest nie do zniesienia, ale zimą w ogóle go nie słychać. Albo że trzy razy w tygodniu o piątej rano przejeżdża tu tir do pobliskiego zakładu i budzi wszystkich w okolicy.
Kilka razy budowałem w pobliżu autostrad i mogę Wam powiedzieć, że wiatr ma ogromne znaczenie dla poziomu hałasu. Możecie mi nie wierzyć, ale tak jest. Stopień hałasu bardzo mocno zależy od tego, w którą stronę akurat wieje wiatr. Dlatego jeśli to możliwe – choć zazwyczaj nie jest – idealnie byłoby odwiedzić działkę zarówno latem, jak i zimą, gdy drzewa nie mają już liści i przez to hałas przedostaje się dużo łatwiej. Warto też pobyć na działce o różnych porach dnia, przy różnej pogodzie.
Czy tego rodzaju hałas w ogóle Wam przeszkadza? Wielu osobom, szczególnie przeprowadzającym się z centrum miasta, nie robi żadnej różnicy. Są przyzwyczajeni do szumu ulicy i nawet go nie zauważają. Ale jeżeli przeprowadzacie się z przedmieść na przedmieścia właśnie w poszukiwaniu ciszy – możecie uznać hałas za uciążliwy. Nawet jeśli dom będzie dobrze wyciszony, to hałas może Wam przeszkadzać, gdy będziecie w ogródku. A w ogródku spędzicie przecież sporo czasu.
Firmy i infrastruktura w okolicy
Zwróćcie szczególną uwagę na firmy w najbliższym sąsiedztwie. Chodzi zwłaszcza o te, których działalność jest uciążliwa – złomowiska, tartaki, fermy kurze, zakłady produkcyjne. Chodzi o hałas, zapylenie, zapach, ale też o przejeżdżające w dużej liczbie ciężarówki. Sąsiedzi wiedzą, co działa w okolicy, jakie są godziny pracy tych zakładów i czy sprawiają problemy.
Ponadto dokładnie się rozejrzyjcie, by sprawdzić, jaka infrastruktura znajduje się w pobliżu działki i kto jest jej właścicielem. Stare tory, nieczynne linie energetyczne, opuszczone budynki przemysłowe – wszystko to może zostać kiedyś reaktywowane lub przekształcone. Sąsiedzi mogą wiedzieć o planach, które nie są jeszcze oficjalnie ogłoszone, ale krążą w lokalnych plotkach.
Warto też zapytać o plany budowlane w najbliższej okolicy. Czy ktoś planuje stawiać dom na sąsiedniej działce? Czy gmina zapowiadała jakieś inwestycje – może nową drogę, może oczyszczalnię ścieków, może centrum handlowe? Takie informacje często krążą wśród lokalnej społeczności na długo przed tym, zanim pojawią się w oficjalnych dokumentach.
Media i studnia głębinowa
Jeśli działka, którą rozważacie, nie ma wodociągu, spróbujcie dowiedzieć się od sąsiadów, na jakiej głębokości można się spodziewać wody ze studni głębinowej. Możecie sprawdzić to również na Geoportalu – widać tam przebieg przyłączy odchodzących od poszczególnych budynków, w tym umiejscowienie ewentualnych studni głębinowych. Ale rozmowa z sąsiadem, który taką studnię ma, da Wam znacznie więcej informacji.
Zapytajcie, na jakiej głębokości jest woda i jaka jest jej jakość. Czy trzeba ją uzdatniać? Czy wystarczy do wszystkich potrzeb domowych? Czy w suchych latach nie wysycha? To są pytania, na które żaden dokument nie odpowie, ale sąsiad korzystający ze studni od lat zna odpowiedzi doskonale.
Jeśli nie ma kanalizacji – dowiedzcie się, jak radzą sobie sąsiedzi. Czy mają szamba, czy przydomowe oczyszczalnie ścieków? Jak często muszą wzywać szambiarkę? Czy oczyszczalnie działają bez problemów przy tutejszym gruncie? Te praktyczne informacje pomogą Wam oszacować, z jakimi kosztami i niedogodnościami musicie się liczyć.
Jak rozmawiać z sąsiadami
Teraz może pojawić się pytanie: jak w ogóle podejść do takiej rozmowy? Przecież nie znacie tych ludzi, a przychodzicie wypytywać o szczegóły dotyczące okolicy. Czy nie będzie to niezręczne?
Z mojego doświadczenia wynika, że większość ludzi chętnie rozmawia z potencjalnymi sąsiadami. Sami byli kiedyś w podobnej sytuacji i wiedzą, jak ważne są rzetelne informacje. Wystarczy podejść, przedstawić się, powiedzieć, że rozważacie zakup działki obok i chcielibyście zapytać o kilka rzeczy. Większość osób potraktuje to jako naturalną część procesu i chętnie pomoże.
Nie musicie przeprowadzać formalnego wywiadu. Wystarczy swobodna rozmowa – o okolicy, o życiu tutaj, o tym, jak się mieszka. Ludzie sami zaczną opowiadać o rzeczach, które ich dotyczą. O problemach z wodą, o hałasie, o sąsiedzkich konfliktach, o planach gminy. Wasze zadanie to słuchać i zadawać pytania pogłębiające.
Jeśli traficie na sąsiada, który nie ma ochoty rozmawiać – nie naciskajcie. Poszukajcie kogoś innego. Na każdej ulicy znajdzie się ktoś, kto chętnie porozmawia z nowym, potencjalnym sąsiadem.
Podsumowanie
Rozmowa z sąsiadami przed zakupem działki to nie formalność ani strata czasu. To jedno z najważniejszych źródeł informacji, które możecie mieć – i do tego całkowicie bezpłatne. Sąsiedzi wiedzą o gruncie, wodach gruntowych, hałasie, infrastrukturze i planach w okolicy rzeczy, których nie znajdziecie w żadnych dokumentach. Mogą Was ostrzec przed problemami, których sami byście nie przewidzieli. Mogą też potwierdzić, że trafiliście na naprawdę dobre miejsce do życia.
Nie chodzi o to, żeby traktować każdą opinię sąsiada jako wyroczni. Weryfikujcie informacje, sprawdzajcie fakty, konsultujcie wątpliwości ze swoim zespołem – architektem, geodetą, geologiem. Ale traktujcie rozmowy z sąsiadami jako ważny punkt na liście rzeczy do sprawdzenia przed zakupem. Bo czasem jedna rozmowa może uchronić Was przed decyzją, której będziecie żałować przez następne trzydzieści lat.
Dołącz do newslettera
WOJCIECH TRACICHLEB
Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.