Wojciech Tracichleb · Blog  · 13 min czytania

Pompa ciepła do basenu – jak dobrać moc i model

Zła pompa ciepła nie ogrzeje basenu we wrześniu i będzie chodzić cały dzień bez efektu. Dobra dogrzeje wodę w trzy doby i wydłuży sezon o kilka tygodni.

Zła pompa ciepła nie ogrzeje basenu we wrześniu i będzie chodzić cały dzień bez efektu. Dobra dogrzeje wodę w trzy doby i wydłuży sezon o kilka tygodni.

Z trzech podstawowych rzeczy, które decydują o tym, czy basen w ogrodzie będzie się Wam realnie używał, czy stanie się drogim akwarium do oglądania – ogrzewanie wody jest tą, na której najczęściej widzę kompromisy. I najczęściej widzę żal po sezonie. W książce „Od marzenia do wprowadzenia" zwracam uwagę, że bez ogrzewania woda przez większość polskiego lata jest po prostu za zimna, a sam podłączyłem swój basen do kotła gazowego. Dziś, gdyby trzeba było wybierać od zera, w większości przypadków poszedłbym w pompę ciepła. Powód jest prosty: COP rzędu 5–13 oznacza, że za 1 kWh prądu wyciągamy 5–13 kWh ciepła do wody. Żadne inne źródło tego nie pobije.

Problem w tym, że „pompa ciepła do basenu" to dziś szeroka rodzina urządzeń – od najtańszych on/off za kilka tysięcy złotych po pełne inwertery z tytanowym wymiennikiem i pracą do –7°C. I dobór nie polega na tym, żeby kupić „taką samą jak sąsiad". Polega na tym, żeby znać kubaturę basenu, jak długi sezon planujecie, czy będzie zadaszenie, jakie macie przyłącze elektryczne i gdzie w ogóle ta pompa stanie. Pokażę Wam to po kolei.

Dlaczego pompa ciepła wyparła grzałki, wymienniki kotłowe i kolektory słoneczne

Grzałka elektryczna ma COP równy jednostce – 1 kWh prądu daje 1 kWh ciepła. Przy basenie o pojemności 40–60 m³ wody to rachunek, który po pierwszym sezonie skutecznie zniechęca do dalszego używania basenu. Wymiennik podłączony do kotła gazowego, jak u mnie w domu, działa dobrze, ale ma trzy wady: gaz dziś nie jest tani, kocioł latem powinien odpoczywać, a sam wymiennik zajmuje miejsce w kotłowni i wymaga dodatkowej pętli hydraulicznej. Kolektory słoneczne są tanie w eksploatacji, ale działają wtedy, gdy świeci słońce, a nie wtedy, gdy chcecie wejść do wody – czyli rano albo po deszczu.

Pompa ciepła powietrze-woda dedykowana basenom rozwiązuje to wszystko jednym urządzeniem. Stoi na zewnątrz, pobiera ciepło z powietrza atmosferycznego (nawet przy 5–10°C nadal pracuje sensownie), oddaje je do wody przez tytanowy wymiennik. Mechanizm jest analogiczny do pompy ciepła powietrze-woda do ogrzewania domu – tyle że wersja basenowa jest dostosowana do agresywnej chemicznie wody i mniejszych różnic temperatur. W typowych warunkach polskiego maja, czerwca i września wyciąga współczynnik wydajności (COP) na poziomie 5–7. W szczycie lata, przy 25–30°C powietrza, dochodzi do 10–13. To oznacza, że koszt ogrzewania basenu spada do ułamka kosztu z grzałką elektryczną. Z perspektywy całej kotłowni warto też pamiętać, że dyskusję pompa ciepła czy kocioł gazowy dla domu rozstrzygamy wcześniej i osobno.

On/off, inwerter, full inverter – który typ wybrać

To pierwszy realny wybór, który macie do podjęcia, i ma większe znaczenie niż nazwa producenta na obudowie.

Pompy on/off to najtańsza półka. Sprężarka pracuje albo na pełnej mocy, albo nie pracuje wcale. Włącza się, dogrzewa wodę, wyłącza, czeka, włącza znowu. To rozwiązanie działa, ale ma swoje koszty: większe szarpnięcia rozruchowe (więc gorzej znosi częste włączanie), wyższe zużycie prądu w stosunku do efektu, krótszą żywotność sprężarki i dużo wyższy hałas. Jeśli macie sąsiadów w odległości 5–10 metrów, on/off pracujący wieczorem da się słyszeć.

Pompy inwerterowe mają sprężarkę o regulowanej prędkości. Zaczynają na wyższych obrotach, dogrzewają wodę szybko, potem schodzą na niższy bieg i utrzymują temperaturę pracując ciszej i oszczędniej. To rozwiązanie, które poleciłbym jako rozsądny standard – różnica w cenie w stosunku do on/off zwraca się przez sezon lub dwa, a komfort akustyczny jest nieporównanie lepszy.

Full inverter to najwyższa półka. Tu zarówno sprężarka, jak i wentylator pracują w pełnym zakresie modulacji. Urządzenie potrafi zejść na 20–30% mocy nominalnej i pracować praktycznie bezgłośnie utrzymując temperaturę. COP sezonowy jest najwyższy z całej trójki, a hałas w trybie podtrzymania potrafi spaść poniżej 40 dB w odległości metra. Jeśli budujecie basen jako element wymarzonego ogrodu, w którym chcecie posiedzieć wieczorem przy lampce wina, to różnica między on/off a full inverterem jest dokładnie tym, co decyduje, czy będziecie chcieli tam siedzieć.

Jak dobrać moc – wzór praktyczny, nie laboratoryjny

Producenci podają tabele typu „pompa 9 kW – basen do 40 m³". Te tabele zakładają warunki idealne: temperatura zewnętrzna 26°C, woda już ogrzana do 26°C, basen z folią solarną na powierzchni, brak wiatru, sezon czerwiec–sierpień. W realiach polskiego ogrodu pod Katowicami albo na Mazurach te warunki nie istnieją.

Praktyczny dobór wygląda tak. Bierzecie objętość basenu w metrach sześciennych. Następnie oceniacie, w jakim klimatycznie sezonie chcecie używać basenu. Krótki sezon (lipiec–sierpień) potrzebuje pompy mniejszej; długi sezon (od maja do końca września) potrzebuje pompy większej, bo będzie musiała walczyć z chłodniejszymi nocami i większą różnicą temperatur powietrze–woda. Trzeci czynnik to zadaszenie. Zadaszenie albo szczelne przykrycie folią solarną w nocy zmniejsza straty ciepła o 50–70%. To nie marketing producentów, to fizyka – największe straty z basenu to parowanie z otwartej powierzchni wody.

Reguła kciuka, której używam przy doradzaniu klientom 4izby: dla basenu 30–40 m³, ogrzewanego od maja do września, z zadaszeniem lub folią solarną, dobieram pompę o mocy nominalnej (grzewczej) około 9–11 kW. Dla basenu 50–70 m³ w tych samych warunkach – 13–17 kW. Dla basenu bez zadaszenia, w lokalizacji wietrznej, do tego dorzucam 20–30%. Niedoszacowanie mocy oznacza, że pompa będzie chodziła całą dobę i w chłodniejsze dni nie nadąży z odbudową ciepła po nocy. Przeszacowanie nie jest aż tak bolesne, jeśli wybraliście inwerter (sam się zmoduluje), ale przy on/off skutkuje taktowaniem, czyli częstym włączaniem i wyłączaniem sprężarki – to z kolei skraca jej żywotność.

Parametry techniczne, na które patrzę w karcie produktu

Marketingowy folder pokaże Wam jeden parametr: COP w warunkach optymalnych. Ten parametr jest najmniej istotny, bo każdy producent wybiera punkt pomiaru tak, żeby wyglądało dobrze. Patrzcie na to:

COP w warunkach typowych dla Polski. Szukajcie w karcie wartości dla powietrza 15°C i wody 26°C, ewentualnie powietrza 24°C i wody 26°C. To są warunki, w których pompa będzie pracowała przez większość polskiego sezonu. COP poniżej 5 w warunkach 15/26 to słabe urządzenie. Powyżej 6 – dobre. Powyżej 7 – bardzo dobre.

Zakres temperatury pracy. Tańsze pompy działają od 10–15°C powietrza zewnętrznego. Lepsze – od 5°C. Pompy z technologią EVI lub odszranianiem aktywnym schodzą do –7°C. Jeśli chcecie używać basenu we wrześniu i październiku w cieplejsze dni, zakres pracy do 5°C jest minimum.

Wymiennik tytanowy. To nie jest opcja, to jest absolutne minimum. Woda basenowa jest agresywna chemicznie – chlor, brom albo aktywny tlen w połączeniu z niskim pH zniszczą wymiennik miedziany, niklowany, ze stali nierdzewnej w jeden, dwa sezony. Tytan jest jedynym materiałem, który toleruje tę chemię przez kilkanaście lat. Każdy producent reklamujący „specjalny stop" zamiast tytanu próbuje obejść koszt – nie godźcie się.

Poziom hałasu. W karcie technicznej jest podawany w dB(A) w odległości 10 metrów albo 1 metra. Te dwa pomiary różnią się o około 20 dB, więc patrzcie uważnie. Inwerter w trybie podtrzymania powinien mieć poniżej 50 dB w odległości 1 metra. Ponad 60 dB w odległości 1 metra to urządzenie, którego nie postawicie blisko tarasu.

Zasilanie. Pompy do mocy grzewczej około 12 kW zwykle są jednofazowe (230 V). Większe – trójfazowe (400 V), bo sprężarki tej klasy mechanicznie potrzebują 3 faz do startu. Sprawdźcie nie tylko nominalny pobór elektryczny pompy (zwykle kilkukrotnie mniejszy niż jej moc grzewcza, bo właśnie po to pompa ciepła istnieje), ale również chwilowy prąd rozruchowy sprężarki – przy on/off potrafi być 5–7× wartość nominalna. Jeśli planujecie pompę 17 kW (model 3-fazowy), a macie tylko przyłącze jednofazowe, to problem fundamentalny – musicie najpierw rozszerzyć przyłącze o trzy fazy.

Gdzie postawić pompę ciepła basenową – zasady, które ratują sąsiedztwo

Pompa ciepła basenowa to urządzenie, które przez kilka miesięcy w roku pracuje godzinami. Złe ustawienie to konflikt z sąsiadami, hałas wieczorem na tarasie, a w skrajnym przypadku spadek wydajności o 20–30% przez błąd cyrkulacji powietrza.

Zasady, których trzymam się przy projektowaniu lokalizacji:

Odległość od ściany budynku – minimum 50 cm z boku, minimum 30 cm z tyłu (gdzie wlot powietrza), minimum 2,5–3 metra z przodu (gdzie wylot zimnego powietrza). Powietrze, które wyleciało z pompy, jest schłodzone o 5–8°C – jeśli wleci z powrotem do tyłu (recyrkulacja), pompa będzie pracowała na własnym wydechu i COP spadnie.

Odległość od działki sąsiada – im dalej, tym lepiej. Minimum 3 metry, lepiej 5–7. Hałas pompy w nocy, nawet inwerterowej, jest słyszalny, a polskie przepisy o dopuszczalnym poziomie hałasu w porze nocnej (40 dB w terenie zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu) potrafią się stać podstawą skargi.

Podłoże – betonowa płyta lub bloczki tarasowe na podsypce. Pracująca pompa generuje wibracje, więc trzeba ją postawić na czymś stabilnym i podłożyć gumowe podkładki antywibracyjne między ramą pompy a podłożem. Bez podkładek antywibracyjnych drgania przeniosą się bezpośrednio w grunt i fundamenty domu.

Odpływ kondensatu – pompa w pracy wytwarza skropliny, kilka–kilkanaście litrów dziennie. Trzeba zapewnić swobodny odpływ tej wody, najlepiej przez krótki przewód do żwiru obok lub do studzienki chłonnej. Zostawienie kondensatu pod pompą w sezonie skutkuje rozmokniętą strefą i pleśnią na obudowie od dołu.

Co przygotować, zanim zabetonujecie wokół basenu

Tu wracamy do zasady, którą powtarzam w książce wielokrotnie: budowa to maraton zależności, nie sprint pojedynczych czynności. Pompę ciepła basenową kupicie pewnie po sezonie pierwszej kąpieli, ale infrastrukturę pod nią musicie przewidzieć dużo wcześniej – razem z budową basenu i zagospodarowaniem terenu wokół domu. Tę samą logikę stosujemy zresztą przy klimatyzacji i instalowaniu przewodów – wszystkie urządzenia z agregatem zewnętrznym wymagają tego samego planowania kabli i odpływów.

Lista rzeczy do uzgodnienia z elektrykiem i hydraulikiem przed wylaniem płyty pod pompę:

Kabel zasilający. Z rozdzielnicy domowej do miejsca, w którym stanie pompa, ciągniemy kabel YKY o przekroju adekwatnym do elektrycznego poboru pompy (a nie do jej mocy grzewczej – pompa ciepła pobiera elektrycznie kilkukrotnie mniej, niż oddaje do wody). Dla pompy o mocy grzewczej 11 kW (jednofazowej, pobór elektryczny rzędu 1,8–2,5 kW) typowo wystarcza kabel 3×4 mm² z bezpiecznikiem 25 A. Dla pompy 17 kW trójfazowej (pobór 2,5–3,5 kW na trzy fazy) – 5×2,5 mm² z bezpiecznikiem 16 A. Warto jednak zostawić zapas: na chwilowy prąd rozruchowy sprężarki on/off (5–7× wartość nominalna), na ewentualną wymianę pompy w przyszłości na większą i na długą trasę kablową, na której rośnie spadek napięcia. Konkretny przekrój powinien wyliczyć Wasz elektryk z uprawnieniami SEP, biorąc pod uwagę długość trasy, sposób ułożenia kabla i charakterystykę przyłącza – niedoszacowanie przekroju to realne ryzyko spadku napięcia i przegrzania izolacji. Kabel idzie w peszlu w gruncie, na głębokości 60–70 cm, z taśmą ostrzegawczą 30 cm nad. Jeśli nie macie jeszcze wybranego konkretnego producenta, połóżcie kabel z zapasem – lepiej mieć grubszy niż wymieniać go po dwóch latach.

Rury wodne do bypassu. Pompa wpina się w obieg filtracji basenu. Najczęściej między filtrem piaskowym a powrotem do basenu, na bypassie z trzema zaworami (dwa na bypassie, jeden na obejściu). Rura dolotowa i powrotna do pompy to zwykle PVC ciśnieniowy 50 mm. Z basenu musicie te rury doprowadzić do miejsca pompy w peszlu pod ziemią – też przed wylaniem utwardzeń.

Studzienka kontrolna. W miejscu, gdzie rury wody wychodzą z gruntu i wchodzą do pompy, warto przewidzieć małą studzienkę z dostępem do zaworów odcinających. Pozwoli to zimą spuścić wodę z odcinka prowadzącego do pompy bez rozkopywania ogrodu.

Jeśli o tym wszystkim pomyślicie zanim zacznie pracować brukarz albo zanim wjedzie kostka, koszt jest ułamkiem tego, co zapłacicie za rozkopywanie i poprawki rok później.

Zadaszenie i folia solarna – największy mnożnik wydajności

To temat, którego nie poruszają sprzedawcy pomp ciepła, bo nie sprzedają zadaszeń. A jest to czynnik, który potrafi obniżyć zużycie energii dwukrotnie. Otwarty basen w nocy traci ciepło głównie przez parowanie wody – im chłodniej i im bardziej wieje, tym szybciej. Zadaszenie albo folia solarna pływająca po powierzchni odcinają parowanie i straty radiacyjne.

Praktyczna konsekwencja: jeśli zaplanowaliście zadaszenie albo będziecie konsekwentnie używać folii solarnej (co wieczór ją rozkładać, rano składać), pompę ciepła możecie dobrać o jeden rozmiar mniejszą i pracować będzie ona na niższych obrotach. Przekłada się to bezpośrednio na koszt zakupu (mniejsza pompa = mniej droga) i koszt eksploatacji (niższe zużycie prądu, dłuższa żywotność sprężarki).

Zadaszenie sztywne, niskie albo średniej wysokości, jest inwestycją porównywalną z kosztem samej pompy ciepła, ale wydłuża sezon o 4–6 tygodni, więc przy basenach używanych intensywnie zwraca się szybko. Folia solarna jest tanim kompromisem – pod warunkiem, że ktoś ją rzeczywiście zakłada i zdejmuje. Ten warunek bywa trudny do spełnienia po trzech tygodniach codziennej dyscypliny.

Najczęstsze błędy, które widzę przy doborze i montażu

Na podstawie tego, co obserwuję u inwestorów po sezonie:

Pompa za słaba na sezon, jaki zakładali. Klient deklarował „chcę sezon czerwiec–sierpień", więc sprzedawca dobrał 9 kW. Po roku okazuje się, że basen byłby fajnym pomysłem od maja, a pompa nie nadąża z dogrzaniem wody w chłodne wiosenne dni. Rozwiązanie: dobierajcie pompę pod sezon najambitniejszy, jaki realnie chcecie mieć, nie pod minimum.

Brak inwertera przy basenie blisko tarasu. Pompa on/off pracująca dwa metry od miejsca, gdzie wieczorem siedzicie z dziećmi, jest słyszalnym tłem, którego nie wyłączycie. Naprawić tego post factum nie da się – pompę trzeba odsunąć albo wymienić.

Brak tytanowego wymiennika. Czasami producent reklamuje „specjalny stop nikiel-miedź" za niższą cenę. Po dwóch sezonach wymiennik koroduje, pompa traci wydajność, naprawa jest nieekonomiczna. Tytan to nie luksus, to standard branżowy.

Recyrkulacja powietrza. Pompa wciśnięta w róg ogrodzenia albo postawiona za blisko ściany – powietrze, które wydmuchuje, wraca do tyłu, COP spada o 20–30%. Sprawdzajcie wymagane odstępy w instrukcji producenta i ich pilnujcie.

Brak bypassu lub źle zaprojektowany bypass. Jeśli pompa jest wpięta szeregowo, bez możliwości obejścia, to każda awaria pompy oznacza brak filtracji w basenie. Bypass z trzema zaworami umożliwia odłączenie pompy bez wpływu na pracę pompy filtracyjnej.

Zignorowane przyłącze. Pompa kupiona pod przyłącze z minimalną rezerwą mocy. Skutek: po włączeniu pompy ciągle dochodzi do podwyższonego obciążenia przyłącza, a w przypadku startu sprężarki on/off – do chwilowych pików, które potrafią wybić bezpieczniki główne domu. Sprawdźcie z elektrykiem rezerwę mocy w przyłączu i charakterystykę startu wybranej pompy, zanim podejmiecie decyzję o jej wielkości.

Podsumowanie

Pompa ciepła basenowa nie jest urządzeniem, które dobiera się z katalogu na zasadzie „tę samą, co miał kuzyn". Dobór mocy zależy od kubatury basenu, planowanego sezonu, obecności zadaszenia lub folii solarnej, lokalnego klimatu i Waszego progu tolerancji na hałas. Na techniczną stronę uwagi: zawsze wymiennik tytanowy, najlepiej inwerter (lub full inverter, jeśli budżet pozwala), zakres pracy do co najmniej 5°C zewnętrznych, zasilanie zgodne z rezerwą Waszego przyłącza i lokalizacja z odpowiednimi odstępami od ściany, sąsiadów i miejsc, w których chcecie wieczorem usiąść.

Najważniejsza praktyczna lekcja: o infrastrukturze pod pompę – kablu zasilającym, rurach wodnych, miejscu pod płytę – pomyślcie razem z planowaniem basenu i utwardzeń terenu. Później to są wykopy w gotowym ogrodzie, których nikt nie chce robić. Tę samą zasadę stosuję przy wszystkich urządzeniach przy basenie – od budowy basenu betonowego krok po kroku po prostszy basen stelażowy: każde urządzenie zewnętrzne wymaga zaplanowanego z wyprzedzeniem przyłącza. A świeżo dolaną wodę potem trzeba uzdatnić – czyli wracamy do chemizacji basenu.

Basen z dobrze dobraną pompą ciepła działa cicho, kosztuje rozsądnie w eksploatacji i wydłuża Wam sezon kąpielowy o kilka tygodni z każdej strony. Ten wybór, raz porządnie przemyślany, zostaje na kilkanaście lat – bo dobra pompa basenowa z tytanowym wymiennikiem i inwerterową sprężarką to urządzenie, które realnie służy 12–15 sezonów bez większych ingerencji.

Powyższe wytyczne opisują praktyki i parametry, które stosuję w doradzaniu inwestorom przy planowaniu basenów przydomowych. Wasz konkretny dobór – moc pompy, typ sprężarki, układ hydrauliczny i przyłącze elektryczne – wymaga indywidualnej kalkulacji uwzględniającej kubaturę basenu, lokalny mikroklimat, planowany sezon użytkowania i parametry przyłącza energetycznego. Montaż urządzenia z czynnikiem chłodniczym powinien być wykonywany przez instalatora z uprawnieniami F-gaz, a podłączenie elektryczne – przez elektryka z uprawnieniami SEP do 1 kV. W przypadku wątpliwości skonsultujcie się z projektantem instalacji basenowych lub doświadczonym wykonawcą basenów przydomowych.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »