Wojciech Tracichleb · Blog  · 11 min czytania

Toaleta na budowę – obowiązki inwestora i przepisy BHP

Toaleta na budowie to nie grzeczność. To wymóg prawa z konkretną podstawą w przepisach BHP – i konkretne konsekwencje przy braku.

Toaleta na budowie to nie grzeczność. To wymóg prawa z konkretną podstawą w przepisach BHP – i konkretne konsekwencje przy braku.

Wśród rzeczy, które inwestor szykuje przed wjazdem koparki na działkę, toaleta zwykle nie jest tematem rozważań strategicznych. Drobny punkt na liście rzeczy do załatwienia przed rozpoczęciem budowy, gdzieś pomiędzy kruszywem a tablicą informacyjną. Tymczasem to jeden z elementów, którego brak może skończyć się mandatem od inspektora pracy, wstrzymaniem prac przez kierownika budowy, a w wersji najmniej przyjemnej – pretensjami sąsiadów do gminy. W tym artykule wytłumaczę, kto formalnie odpowiada za zapewnienie zaplecza sanitarnego na budowie domu jednorodzinnego, co mówią konkretne przepisy i jak rozsądnie ułożyć tę kwestię z wykonawcą, żeby później nie było niedomówień.

Kto jest pracodawcą, ten odpowiada za BHP – ale to nie zwalnia inwestora

Polskie prawo rozdziela obowiązki BHP między kilka stron procesu budowlanego. Najwięcej obowiązków technicznych spoczywa na pracodawcy, czyli najczęściej na wykonawcy zatrudniającym ekipę. Wynika to wprost z art. 207 Kodeksu pracy, który stanowi, że pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy – a placem budowy jest właśnie zakład pracy w rozumieniu Kodeksu. Pracodawca musi zapewnić swoim ludziom warunki sanitarne, w tym dostęp do toalety i miejsca, w którym mogą umyć ręce.

Można by przyjąć: skoro pracodawcą jest wykonawca, to ja jako inwestor temat mam z głowy. Niestety nie do końca. Inwestor ma własny zestaw obowiązków wynikających z Prawa budowlanego. Zgodnie z art. 41 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, rozpoczęcie budowy następuje z chwilą podjęcia prac przygotowawczych na terenie budowy, a pracami przygotowawczymi są między innymi wytyczenie geodezyjne obiektów w terenie, wykonanie niwelacji terenu oraz zagospodarowanie terenu budowy wraz z budową tymczasowych obiektów. Tymczasowy obiekt sanitarny – czyli zwykła toaleta przenośna – mieści się dokładnie w tej kategorii.

W praktyce wygląda to tak: jeżeli w umowie z generalnym wykonawcą nie zapisaliście, że to on dostarcza toaletę, obowiązek spada na Was. Jeżeli budujecie systemem gospodarczym i zatrudniacie kolejne ekipy, też spada na Was, bo to Wy organizujecie plac budowy jako inwestorzy. Wykonawca odpowiada za to, by toaleta była dostępna dla jego pracowników, ale to, kto fizycznie podstawi kabinę i będzie ją serwisował, jest kwestią ustaleń zapisanych w umowie.

Co konkretnie mówią przepisy BHP

Najistotniejszym aktem regulującym tę kwestię jest rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych (Dz.U. 2003 nr 47 poz. 401). Wymaga ono, żeby na terenie budowy zostały urządzone pomieszczenia higieniczno-sanitarne, w tym toalety. Drugim aktem jest rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. 1997 nr 129 poz. 844 z późn. zm.) wraz z załącznikiem nr 3, który definiuje wymagania dla pomieszczeń higieniczno-sanitarnych.

Co z tego wynika praktycznie dla budowy domu jednorodzinnego? Przede wszystkim toaleta musi być dostępna na placu budowy w odległości pozwalającej z niej skorzystać bez schodzenia z terenu robót. Załącznik nr 3 do rozporządzenia ogólnego BHP wskazuje, że odległość od najdalszego stanowiska pracy do ustępu nie powinna przekraczać 75 metrów, a w przypadku pracy stale na otwartej przestrzeni – nie powinna przekraczać 125 metrów. W realiach typowej działki pod dom jednorodzinny ten warunek spełnia każda toaleta postawiona na własnym terenie.

Drugi parametr to liczba urządzeń sanitarnych w stosunku do liczby pracujących osób. Przepisy mówią o jednej misce ustępowej i jednym pisuarze na każdych 30 mężczyzn lub jednej misce ustępowej na każde 20 kobiet jednocześnie zatrudnionych. Na typowej budowie domu jednorodzinnego, gdzie jednocześnie pracuje od kilku do kilkunastu osób, jedna kabina przenośna w pełni spełnia ten wymóg. Przy większych budowach, gdzie jednocześnie pracuje 20–30 osób (na przykład w trakcie betonowania płyty fundamentowej czy stropu), warto pomyśleć o drugiej kabinie albo zorganizować większą jednostkę z kilkoma stanowiskami.

Toaleta przenośna a wymagania techniczne

Załącznik nr 3 wskazuje również, że ustępy powinny być oświetlone, ogrzewane w okresie zimowym i wentylowane. W warunkach placu budowy jednorodzinnego wymóg ten realizuje się przez stosowanie przenośnych kabin sanitarnych typu TOI-TOI, które są standardem rynkowym i akceptowanym przez inspektorów rozwiązaniem. Producenci tych kabin stosują wentylację grawitacyjną, a w wersjach zimowych dodatki przeciwzamrożeniowe do zbiornika oraz wzmocnioną izolację korpusu. Oświetlenie wnętrza kabiny w trakcie dnia zapewnia półprzezroczysty dach – wieczornych prac na placu budowy domu jednorodzinnego praktycznie się nie prowadzi, więc kwestia oświetlenia po zmroku w realnych warunkach nie występuje.

Jeżeli chodzi o miejsce do mycia rąk – to bardzo często zapominany element. Przepisy wymagają, żeby pracownicy mogli umyć ręce, co przy braku przyłącza wody na budowie realizuje się najczęściej w jeden z dwóch sposobów. Po pierwsze – kabina przenośna w wersji premium ma wbudowany dozownik wody i mydła. Po drugie – obok kabiny stawia się prosty zbiornik z kranem i miednicą. Częściej widuję drugi wariant rzadko, bo ekipy korzystają z butelek wody mineralnej i ręczników papierowych. Formalnie nie jest to rozwiązanie modelowe, ale w praktyce inspektor PIP rzadko kwestionuje taki sposób, jeżeli kabina sanitarna jest zapewniona, a pracownicy mają dostęp do wody i środków czyszczących.

Kary za brak toalety i kontrole PIP

Państwowa Inspekcja Pracy ma uprawnienia do kontroli każdej budowy, na której zatrudnieni są pracownicy. Brak zaplecza sanitarnego to klasyczne naruszenie przepisów BHP. Zgodnie z art. 283 § 1 Kodeksu pracy, kto będąc odpowiedzialnym za stan bezpieczeństwa i higieny pracy albo kierując pracownikami narusza przepisy lub zasady bezpieczeństwa i higieny pracy, podlega karze grzywny od 1000 do 30 000 złotych. Mandat karny kredytowany nakładany przez inspektora na miejscu kontroli sięga do 2000 złotych, a w przypadku recydywy – do 5000 złotych. Wyższe grzywny w widełkach z art. 283 § 1 KP nakłada sąd na wniosek inspektora.

Kogo ukarze inspektor? Najczęściej pracodawcę, czyli wykonawcę. Ale jeżeli organizatorem placu budowy jest inwestor i to on miał zapewnić warunki, mandat trafia do niego. Stąd tak istotne jest, żeby w umowie z wykonawcą wprost zapisać, kto za co odpowiada. Niech to będzie jedno zdanie: „Wykonawca zapewnia na własny koszt toaletę przenośną wraz z serwisem przez cały okres realizacji prac". Albo odwrotnie: „Inwestor zapewnia zaplecze sanitarne (toaleta przenośna z serwisem) przez cały okres prac". Bez tego zapisu mamy klasyczny przypadek, w którym każdy myślał, że ten drugi to załatwi – a kontrola PIP nie czeka.

Drugim wątkiem jest reakcja kierownika budowy. To on wpisem do dziennika budowy potwierdza, że plac jest gotowy do rozpoczęcia prac. Kierownik, który podpisze rozpoczęcie robót na placu bez zaplecza sanitarnego, naraża własne uprawnienia. Dobry kierownik powie wprost: dopóki nie ma toalety, nie zaczynamy. I to jest sygnał, że trafiliście na rzetelnego specjalistę.

Trzecia perspektywa – sąsiedzi i gmina

Sprawa nie kończy się na BHP. Brak toalety na budowie ma jeszcze jedno oblicze. Pracownicy są ludźmi, fizjologii nie da się odłożyć na kiedy indziej, więc jeżeli na placu nie ma kabiny, „rozwiązania zastępcze" znajdują się szybko. Krzaki przy działce sąsiada, niezamknięty garaż na działce naprzeciwko, rów melioracyjny na granicy. Każdy z tych scenariuszy się zdarza. Nie chcecie zaczynać sąsiedztwa od skargi do gminy z prośbą o interwencję sanepidu.

Brak toalety na budowie może też zostać zgłoszony przez sąsiada bezpośrednio do nadzoru budowlanego albo do gminy jako naruszenie warunków prowadzenia budowy. Rzadko kończy się to formalną sankcją wobec inwestora, ale potrafi rozpocząć łańcuch nieprzyjemnych pism, przy okazji których inspektor zwróci uwagę także na inne, drobniejsze rzeczy – tablicę informacyjną, ogrodzenie placu budowy, oznakowanie. Lepiej takiej spirali uniknąć od początku.

Jak to zorganizować w praktyce

Najprostsza i najczęstsza ścieżka to wynajem przenośnej toalety od firmy, która oferuje regularny serwis. Konkurencja na tym rynku jest spora w większości regionów Polski, a koszt miesięcznej dzierżawy z opróżnianiem co dwa tygodnie jest niewielki w porównaniu z innymi pozycjami budżetu budowy. Pakiet podstawowy obejmuje dostarczenie kabiny, regularne opróżnianie, uzupełnianie środków zapachowych i papieru toaletowego oraz odbiór po zakończeniu prac.

Kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Po pierwsze – częstotliwość serwisu. Standardowy serwis co dwa tygodnie wystarcza dla budowy, na której pracuje kilka osób. Jeżeli na placu jest jednocześnie 10–15 osób, lepiej wybrać serwis cotygodniowy. Po drugie – lokalizacja kabiny. Postawcie ją w miejscu, gdzie samochód serwisowy będzie miał dojazd o każdej porze. Nie blokujcie kabiny stosami materiałów ani rusztowaniami. Po trzecie – zima. W okresie od listopada do marca poproście o wersję zimową kabiny, z dodatkiem przeciwzamrożeniowym do zbiornika. Bez tego zawartość kabiny zamarza i serwis nie zdoła jej odpompować do nadejścia odwilży.

Po czwarte – moment dostawy. Kabina musi stać na działce w dniu wjazdu pierwszej koparki, nie dzień po. Zamówienie składacie z odpowiednim wyprzedzeniem, bo terminy podstawienia bywają napięte w sezonie wiosennym. Ten punkt znajdziecie zresztą w mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia", w rozdziale o ostatnich przygotowaniach przed startem budowy – jest tam ujęty na liście rzeczy, które trzeba mieć załatwione przed wbiciem łopaty.

Toaleta a stałe zaplecze sanitarne

Na budowie domu jednorodzinnego rzadko buduje się stałe zaplecze socjalne – kontener z prysznicem, szatnią i jadalnią. To rozwiązanie typowe dla większych inwestycji, gdzie ekipa pracuje miesiącami i dojeżdża z innych regionów Polski. W przypadku domu jednorodzinnego ekipy są lokalne, dojeżdżają na budowę z domu i wracają na obiad lub kolację do siebie. Wystarcza im kabina przenośna, a posiłki spożywają w samochodzie, w garażu czy pod dachem domu, gdy ten już stanie.

To podejście jest zgodne z przepisami, ponieważ rozporządzenie BHP dla robót budowlanych mówi o pomieszczeniach higieniczno-sanitarnych, ale dopuszcza ich realizację w sposób adekwatny do rozmiaru i charakteru budowy. Inspektor PIP, kontrolując budowę domu jednorodzinnego, oczekuje toalety i dostępu do wody do mycia rąk. Nie oczekuje stołówki ani szatni. Jeżeli macie te dwa elementy, jesteście w porządku.

Co zrobić, gdy budujecie systemem gospodarczym

System gospodarczy oznacza, że na budowę wchodzą po sobie różne ekipy – fundamentowa, murarska, dekarska, elektryczna, hydrauliczna, tynkarska, wylewkarska, wykończeniowa. Każda z nich ma swojego pracodawcę. Każda powinna mieć dostęp do toalety. Najgorsze, co możecie zrobić, to umawiać się z każdą ekipą osobno, że niech sama załatwi sobie toaletę. To recepta na chaos, na mandat i na to, że toalety nie będzie wcale, bo każda ekipa myślała, że to obowiązek poprzedniej.

Najsensowniejsze rozwiązanie: jako inwestor zamawiacie kabinę przenośną od dnia rozpoczęcia prac do dnia ich zakończenia. Płacicie za cały okres. Wszystkie ekipy korzystają z tej samej kabiny. Jest to Wasz koszt, ale niewielki w skali całej budowy, a daje pewność, że temat jest pod kontrolą. Taka centralizacja wychodzi taniej niż próby przerzucania kosztu na poszczególnych wykonawców, bo każdy z nich i tak doliczyłby sobie koszt z marżą.

Najczęstsze błędy

Pierwszy: przekonanie, że toaleta nie jest potrzebna, bo „w pobliżu jest las" albo „pracownicy mogą pojechać do stacji benzynowej". To nie jest dyskusja na temat wygody. To kwestia przepisu i kontroli PIP. Brak toalety to naruszenie BHP, niezależnie od dostępności alternatyw.

Drugi: zamówienie kabiny w połowie budowy, bo wcześniej i tak wszyscy załatwiali się gdzie się dało. Inspektor pracy może pojawić się każdego dnia, w tym w pierwszym tygodniu prac fundamentowych. Brak kabiny w dniu kontroli to mandat, niezależnie od tego, czy macie zamiar ją zamówić w przyszłym tygodniu.

Trzeci: oszczędzanie na serwisie. Kabina opróżniana raz na miesiąc, gdy korzysta z niej kilkanaście osób, szybko przestaje pełnić swoją funkcję. W efekcie pracownicy znów wracają do rozwiązań zastępczych. Lepiej zapłacić za serwis cotygodniowy niż udawać, że problem nie istnieje.

Czwarty: brak zapisu w umowie. Bez wskazania, kto odpowiada za toaletę, zaczynają się typowe sytuacje – myślałem, że to wy zamówicie, my robimy tylko mury, zaplecze nie jest w naszej ofercie. Każda umowa o roboty budowlane powinna mieć jednoznaczny zapis, kto zapewnia zaplecze sanitarne i kto ponosi jego koszt.

Podsumowanie

Toaleta na budowę to nie luksus i nie kwestia kultury osobistej. To wymóg prawny wynikający z Prawa budowlanego, Kodeksu pracy i dwóch rozporządzeń wykonawczych. Odpowiedzialność rozkłada się między inwestora, kierownika budowy i wykonawcę – ale w praktyce to inwestor jako organizator placu budowy najczęściej zapewnia zaplecze, niezależnie od tego, czyje ekipy z niego korzystają. Wynajem kabiny przenośnej z regularnym serwisem to niewielki wydatek na tle całej budowy. Brak takiego rozwiązania może skończyć się mandatem PIP, konfliktem z sąsiadami i napięciem na placu od pierwszego dnia prac. W umowie z wykonawcą zapiszcie wprost, kto kabinę zapewnia – jedno zdanie zamykające temat. Reszta to już tylko kwestia tego, by zamówić podstawienie kabiny przed wjazdem koparki.

Zastrzeżenie prawne

Niniejszy artykuł przedstawia stan prawny dotyczący zaplecza sanitarnego na budowie domu jednorodzinnego według mojej wiedzy na dzień publikacji. Przepisy Prawa budowlanego, Kodeksu pracy oraz rozporządzeń BHP mogą ulec zmianie, a ich stosowanie w konkretnej sytuacji może wymagać interpretacji właściwego organu (Państwowa Inspekcja Pracy, nadzór budowlany, sanepid). Przed podpisaniem umowy z wykonawcą i przed rozpoczęciem prac na działce skonsultujcie zapisy umowne z prawnikiem oraz upewnijcie się u kierownika budowy, że plac został zorganizowany zgodnie z aktualnymi wymaganiami BHP. Powołane akty prawne: ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz.U. 1994 nr 89 poz. 414 z późn. zm.), ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (Dz.U. 1974 nr 24 poz. 141 z późn. zm.), rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych (Dz.U. 2003 nr 47 poz. 401), rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. 1997 nr 129 poz. 844 z późn. zm.).

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »