Wojciech Tracichleb · Blog  · 11 min czytania

Spiżarnia w domu – czy warto wydzielać? Praktyczny poradnik

Spiżarnia w projekcie wygląda atrakcyjnie, ale czy każdy dom jej potrzebuje? Wyjaśniam, kiedy warto ją wydzielić.

Spiżarnia w projekcie wygląda atrakcyjnie, ale czy każdy dom jej potrzebuje? Wyjaśniam, kiedy warto ją wydzielić.

Pytanie o spiżarnię wraca regularnie, gdy moi klienci dopinają układ funkcjonalny domu. Z jednej strony patrzą na nią jak na luksus rodem z domu rodziców czy dziadków – pomieszczenie pełne słoików, worków z mąką i zapasów na całą zimę. Z drugiej strony liczą metry kwadratowe i zastanawiają się, czy nie lepiej zamiast spiżarni wstawić w kuchni dodatkową szafę słupkową. To jedno z 16 pytań, które warto sobie zadać przy wyborze projektu, i jedno z tych, na które nie ma uniwersalnej odpowiedzi.

Spiżarnia bywa świetną decyzją, ale potrafi też być zmarnowaną przestrzenią, do której zagląda się raz na miesiąc, żeby wyrzucić to, co już straciło ważność. Pokażę Wam, kiedy wydzielenie spiżarni rzeczywiście się opłaca, jak ją zaprojektować, żeby służyła przez lata, i co zrobić, gdy projekt jej nie przewiduje, a Wy bardzo jej chcecie. To jedno z ważniejszych pomieszczeń dodatkowych w domu i warto rozważyć je w kontekście całego układu funkcjonalnego.

Co odróżnia spiżarnię od dodatkowej szafy w kuchni

Zanim odpowiemy na pytanie „czy warto", warto zrozumieć, czym właściwie jest dobra spiżarnia. To nie jest tylko ślepa komórka z półkami. To pomieszczenie, w którym świadomie kontroluje się trzy parametry: temperaturę, wilgotność i światło. W normalnej szafie kuchennej żadnego z nich nie ustawicie – szafa stoi tam, gdzie kuchnia jest najbardziej ciepła i nasłoneczniona, a temperatura potrafi sięgać 25 stopni latem.

W dobrze zaprojektowanej spiżarni słoiki, mąka, kasze, ziemniaki, cebula, czosnek czy konfitury domowej roboty leżą w temperaturze niższej niż w reszcie domu – w okolicach 12–18 stopni. To realnie wydłuża ich trwałość. Wino, oliwy tłoczone na zimno, czekolada – wszystko to lepiej znosi chłodne, ciemne miejsce. Klasyczna szafa kuchenna obok piekarnika tych warunków nie zapewni nigdy.

To pierwsza ważna rzecz, którą warto sobie powiedzieć: spiżarnia, która nie jest chłodniejsza od kuchni, traci większość swojego sensu. Stąd jej lokalizacja w projekcie nie może być przypadkowa.

Kiedy spiżarnia ma sens, a kiedy to luksus na pokaz

Po latach na budowach widzę trzy sytuacje, w których wydzielona spiżarnia naprawdę się sprawdza i właściciele po latach mówią, że to jedna z najlepszych decyzji w projekcie.

Po pierwsze – gdy macie ogród warzywny lub korzystacie z lokalnych dostawców. Jeśli planujecie kupować ziemniaki workami, robić własne przetwory na zimę, mieć zapas marchwi i buraków z własnej grządki, spiżarnia jest miejscem, w którym to wszystko będzie czekać. W szafie w kuchni nie zmieścicie 50 kilogramów ziemniaków ani trzech półek słoików z dżemem. A nawet jeśli zmieścicie, to po dwóch tygodniach ziemniaki zaczną kiełkować, bo będzie tam za ciepło i za jasno.

Po drugie – gdy gotujecie regularnie i robicie większe zakupy. Rodziny, które pieką własny chleb, gotują dla pięciu czy sześciu osób, kupują mąkę w workach po 25 kilogramów albo zamawiają hurtowo oliwy i przyprawy, potrzebują przestrzeni na to wszystko. Spiżarnia rozładowuje kuchnię – w szafkach kuchennych zostają tylko rzeczy używane na co dzień, a reszta ma swoje miejsce obok.

Po trzecie – gdy lubicie porządek i nie znosicie wizualnego bałaganu. Niektóre osoby dosłownie nie potrafią funkcjonować w kuchni, w której na blacie stoją puszki, butelki i pudełka. Spiżarnia daje wtedy luksus pustego, czystego blatu kuchennego – wszystkie zapasy są ukryte za drzwiami, których raczej nie otwiera się w obecności gości.

A kiedy spiżarnia się nie sprawdza? Najczęściej w trzech sytuacjach. Gdy budujecie mały dom, do około 100 metrów kwadratowych, i każdy metr jest na wagę złota – wtedy lepiej zaprojektować dobrą wysoką szafę słupkową lub wąską spiżarnię typu walk-in o szerokości metra. Gdy gotujecie sporadycznie i kupujecie jedzenie w mniejszych ilościach – wtedy spiżarnia po dwóch latach zaczyna służyć jako składzik na rzeczy „do wyrzucenia, ale jeszcze nie teraz". I wreszcie wtedy, gdy projekt zmusza Was do umieszczenia jej od strony południowej lub w ciepłej części domu – wtedy taka spiżarnia będzie miała temperaturę kuchni i nie spełni swojego głównego zadania.

Gdzie umieścić spiżarnię, żeby działała

To miejsce, w którym wielu inwestorów popełnia błąd. Spiżarnię ciągnie się tam, gdzie zostało trochę wolnego miejsca w projekcie – między kotłownią a garażem, obok wejścia, w narożniku domu. A tymczasem zasady są dość konkretne.

Po pierwsze, spiżarnia powinna mieć ścianę zewnętrzną od strony północnej lub wschodniej. Nigdy od południa. Ściana północna nie nagrzewa się od słońca, dzięki czemu wnętrze pozostaje chłodniejsze niż reszta domu. To podstawowa zasada – bez tego cała koncepcja traci sens.

Po drugie, spiżarnia powinna mieć możliwość wentylacji grawitacyjnej z zewnątrz. Najlepiej kratka nawiewna na ścianie zewnętrznej (od strony zacienionej, z siatką przeciw owadom) i wywiewna w górnej części ściany lub w suficie. Bez wentylacji w spiżarni szybko zacznie panować zaduch, a przy wilgotnych produktach – pleśń. To nie jest pomieszczenie, w którym wystarczą drzwi i półka. O tym, jak myśleć o cyrkulacji powietrza w zamkniętych zabudowach z półkami, piszę szerzej w tekście o wentylacji w szafie wnękowej – problem jest pokrewny.

Po trzecie, spiżarnia powinna być fizycznie odgrodzona od pomieszczeń ogrzewanych. Nie chcecie, żeby pełniła funkcję bufora cieplnego dla kuchni. Najlepiej, żeby graniczyła z garażem, kotłownią lub korytarzem niebędącym częścią strefy dziennej. Jeśli musi sąsiadować z kuchnią, to ściana między nimi powinna być murowana (nie szkielet), a drzwi pełne, najlepiej z uszczelką.

Po czwarte – dostęp. Spiżarnia powinna być blisko kuchni, w idealnej sytuacji jedne drzwi prowadzą z kuchni do spiżarni, a drugie z garażu lub wejścia gospodarczego. Wnosząc zakupy z auta, nie musicie wtedy przechodzić przez całą strefę dzienną. Dwoje drzwi nie zawsze udaje się wpasować, ale jeśli macie taką możliwość – bardzo to ułatwia codzienne życie.

Jak duża powinna być spiżarnia

Tu nie ma jednej dobrej odpowiedzi, bo wszystko zależy od trybu życia. Mogę jednak podać Wam orientacyjne wartości, które na moich budowach sprawdzają się najczęściej.

Mała, funkcjonalna spiżarnia ma od 2 do 3 metrów kwadratowych. To wystarczy na półki na trzech ścianach, jedną osobę stojącą w środku i miejsce na drugą osobę otwierającą drzwi. Do tej kategorii pasują też tak zwane spiżarnie typu walk-in – wąskie pomieszczenia o szerokości około 100–120 centymetrów i głębokości 200–250 centymetrów.

Średnia spiżarnia, w której swobodnie mieszczą się zapasy dla rodziny czteroosobowej, łącznie z workami ziemniaków i skrzynkami warzyw, to 4–6 metrów kwadratowych. To rozsądny rozmiar dla domu o powierzchni 130–180 metrów.

Duża spiżarnia powyżej 6 metrów to często rozwiązanie dla osób, które robią dużo własnych przetworów, mają ogród warzywny i chcą tam też ustawić zamrażarkę skrzyniową albo dodatkową lodówkę. Wtedy spiżarnia staje się czymś między kuchnią dodatkową a magazynem.

Ważne, żebyście nie patrzyli tylko na metraż, ale na wysokość zabudowy. Spiżarnia, w której półki sięgają do 220 centymetrów, daje znacznie więcej powierzchni przechowywania niż taka, w której wykorzystujecie tylko 150 centymetrów wysokości. Górne półki zarezerwujcie na rzeczy rzadziej używane – sezonowe naczynia, opakowania, rezerwy.

Wentylacja, oświetlenie i temperatura

Spiżarnia bez przemyślanej wentylacji to pomieszczenie, w którym po roku zaczyna się problem. Worek mąki łapie wilgoć, ziemniaki zaczynają gnić, a zapach z otwartych słoików utrzymuje się na półkach miesiącami. W przepisach budowlanych spiżarnia jest pomieszczeniem pomocniczym i zwykle wystarcza wentylacja grawitacyjna, ale warto pomyśleć o niej już na etapie projektu, a nie liczyć, że „jakoś będzie".

Najprostsze i najskuteczniejsze rozwiązanie to nawiew z zewnątrz – kratka w dolnej części ściany zewnętrznej, najlepiej od strony zacienionej, z siatką przeciw owadom – plus wywiew w górnej części ściany lub w suficie, podłączony do komina wentylacyjnego. Zapewnia to ciągły ruch powietrza i utrzymuje temperaturę zbliżoną do zewnętrznej w okresach chłodniejszych.

Jeśli macie w domu rekuperację, spiżarnię najczęściej pomija się w systemie wentylacji mechanicznej. Chcemy tam mieć powietrze chłodniejsze niż w reszcie domu, a rekuperator wyrównałby temperaturę. To kolejny argument, żeby trzymać ją „poza" strefą dzienną termicznie.

Ogrzewanie podłogowe w spiżarni? Najczęściej go tam nie prowadzimy albo prowadzimy w bardzo ograniczonym zakresie. Jeśli już – to z osobnym sterownikiem ustawionym na minimum (15–16 stopni), żeby uniknąć zamarzania zimą, ale nie podgrzewać produktów.

Oświetlenie – wystarczy jedno dobre źródło światła ledowego o temperaturze barwowej około 4000 K, najlepiej z czujnikiem otwarcia drzwi (zapala się automatycznie po wejściu). Nie ma potrzeby światła dziennego. Okno w spiżarni to częsty błąd, bo wpuszcza światło i ciepło – dwie rzeczy, których nie chcemy.

Spiżarnia plus pralnia – łączyć czy rozdzielać

To pytanie, które również często słyszę. Połączenie spiżarni z pralnią jako wydzielonym pomieszczeniem ma swoje plusy: jedno pomieszczenie gospodarcze obsługuje dwie funkcje, oszczędzacie metry, a kotłownia, pralka i suszarka mogą stać razem.

Ja jednak nie polecam tego rozwiązania. Powód jest prosty: pralka i suszarka to źródła ciepła i wilgoci. W trakcie prania temperatura w pomieszczeniu rośnie, a wilgotność potrafi sięgnąć 70–80 procent. To dokładnie odwrotne warunki niż te, których oczekuje spiżarnia. Po dwóch latach mąka będzie zbita, kasze zwilgną, a etykiety na słoikach odejdą.

Jeśli koniecznie chcecie połączyć te funkcje, to warunek minimum to pełne oddzielenie strefy mokrej (pralka, suszarka, zlew) od strefy suchej (półki na żywność) – najlepiej ścianką pełną z drzwiami, a nie tylko symboliczną przegrodą. I obowiązkowo osobny system wentylacji w obu częściach.

Lepszym rozwiązaniem jest osobne, niewielkie pomieszczenie gospodarcze obok spiżarni – często wystarczy 4–5 metrów. Wtedy każde z tych pomieszczeń ma swój klimat i pełni swoją funkcję jak należy.

Co zrobić, gdy projekt spiżarni nie przewiduje

Bardzo częsta sytuacja: kupujecie projekt gotowy, podoba się Wam wszystko, ale brakuje spiżarni. Macie wtedy kilka możliwości, które warto omówić z architektem adaptującym jeszcze przed złożeniem wniosku o pozwolenie.

Pierwsza – wydzielenie spiżarni z dużej kuchni. Jeśli kuchnia ma 18–20 metrów, można odjąć z niej 3–4 metry i zrobić małą spiżarnię walk-in. To stosunkowo prosta zmiana, której architekt się nie boi, ale wymaga przesunięcia okien, drzwi, a czasem instalacji wentylacyjnej.

Druga – wydzielenie spiżarni z holu lub korytarza. Czasem korytarze w domach są nadmiernie szerokie i część tej przestrzeni można zamienić na zamkniętą spiżarnię. Rozwiązanie szczególnie dobre, gdy obok jest wejście gospodarcze z garażu.

Trzecia – wykorzystanie miejsca pod schodami w domach piętrowych. Pod biegami schodów często znajduje się przestrzeń, zwykle wykończona tylko płytą gipsowo-kartonową. Można ją zamienić na spiżarnię, choć trzeba pamiętać o ograniczeniach wysokości i, co istotne, sprawdzić, czy ściana zewnętrzna od strony zacienionej tam dochodzi. Jeśli nie, to spiżarnia pod schodami nie będzie chłodniejsza od reszty domu i de facto stanie się tylko składzikiem.

Czwarta – rezygnacja z osobnej spiżarni i zaprojektowanie kuchni z dwiema-trzema wysokimi szafami słupkowymi pełniącymi funkcję spiżarki. To dobre rozwiązanie dla osób, które gotują rzadziej i nie potrzebują typowych warunków spiżarnianych, a chcą po prostu mieć ukryte miejsce na zapasy.

W każdym z tych wariantów decyzję podejmujcie z architektem adaptującym jeszcze przed złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę. Późniejsze zmiany w układzie ścian są możliwe, ale często wymagają zatwierdzenia projektu zamiennego, co generuje dodatkowe koszty i wydłuża procedurę urzędową.

Detale, które łatwo przeoczyć w projekcie

Jeśli zdecydowaliście się na spiżarnię, przy planowaniu pamiętajcie o kilku rzeczach, których łatwo nie dopatrzyć w projekcie. Drzwi do spiżarni najlepiej, żeby otwierały się na zewnątrz (do kuchni), a nie do środka. W ciasnym pomieszczeniu drzwi otwierane do wewnątrz blokują dostęp do połowy półek. Alternatywą są drzwi przesuwne lub harmonijkowe.

Gniazdko elektryczne – przyda się jedno, najlepiej blisko drzwi, na wysokości około 100 centymetrów. Na wypadek, gdybyście chcieli postawić tam mały zamrażalnik, dodatkową lodówkę albo wagę kuchenną. To trzeba przewidzieć już na etapie instalacji elektrycznej, bo dokładanie gniazdka po tynkach to bruzdowanie i poprawki.

Podłoga – najlepiej płytki gresowe. Łatwo umyć rozsypaną mąkę, rozlaną oliwę czy spadające ziemniaki. Panele w spiżarni to fałszywa oszczędność, która po dwóch latach zaczyna się rozłazić od wilgoci.

Półki – głębokość 35–40 centymetrów wystarcza na większość zastosowań. Półki głębsze są niewygodne, bo to, co stoi z tyłu, zostaje zapomniane na lata. Najczęściej używane półki na wysokości 70–160 centymetrów, wyższe rezerwujcie na rzadziej używane rzeczy.

Jeśli planujecie trzymać tam ziemniaki, cebulę czy warzywa korzeniowe – warto przewidzieć wentylowane skrzynki drewniane na podłodze albo tuż przy podłodze, a nie zamknięte plastikowe pojemniki. Warzywa korzeniowe potrzebują przepływu powietrza, inaczej szybko zaczynają gnić.

Podsumowanie

Spiżarnia nie jest pomieszczeniem niezbędnym w każdym domu, ale w wielu domach realnie zmienia codzienne życie. Klucz to świadoma decyzja: jeśli rzeczywiście będziecie z niej korzystać, warto zaprojektować ją porządnie – od strony zacienionej, z wentylacją, z fizycznym oddzieleniem od pomieszczeń ogrzewanych, w rozmiarze adekwatnym do trybu życia. Jeśli macie wątpliwości, czy będziecie jej używać, lepiej zrezygnować i zaplanować dobrą zabudowę kuchenną z wysokimi szafami słupkowymi.

Najgorszy scenariusz to spiżarnia źle umieszczona – od strony południowej, bez wentylacji, nagrzana jak reszta domu. Taka spiżarnia po roku staje się składzikiem na rzeczy, których nie chce się wyrzucić, i marnuje cenne metry kwadratowe, za które zapłaciliście pełną stawkę przy budowie.

Decyzję o spiżarni podejmijcie wcześnie – najlepiej na etapie wyboru projektu lub adaptacji. Później każda zmiana kosztuje czas i pieniądze. A spiżarnia, którą zaplanowaliście świadomie, służy przez kolejne dziesięciolecia i wcale nie wychodzi z mody.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »