Skocz do głównej treści strony
Pozytywnie Zbudowani

Smart home – od czego zacząć budując dom jednorodzinny

Co naprawdę daje inteligentny dom, ile kosztuje i dlaczego decyzję trzeba podjąć znacznie wcześniej, niż myślicie

3. INSTALACJE

Ręce trzymające tablet z interfejsem sterowania inteligentnym domem na tle nowoczesnego salonu

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Wprowadzacie się do nowego domu, w którym budowa pochłonęła ostatnie dwa lata Waszego życia. Wszystko lśni nowością. I wtedy sąsiad pyta: „A macie smart home?". Odpowiadacie, że nie, a on z politowaniem kręci głową, jakbyście właśnie przyznali się, że nie macie bieżącej wody. I nagle pojawia się ten irracjonalny niepokój – czy przypadkiem nie popełniliście błędu? Czy Wasz dom jest „przestarzały", zanim w ogóle zdążyliście się w nim zadomowić?

Spokojnie. Inteligentny dom to nie wyścig technologiczny i nie konkurs na to, kto ma więcej gadżetów sterowanych telefonem. To narzędzie, które albo rozwiązuje Wasze konkretne, codzienne problemy – albo staje się drogim gadżetem, z którego po kilku tygodniach przestajecie korzystać. A kluczowa decyzja, czy i w jakim zakresie chcecie mieć smart home, musi zapaść znacznie wcześniej, niż większość osób się spodziewa. Nie po wprowadzeniu. Nie podczas wykańczania wnętrz. Ale na etapie instalacji elektrycznej – kiedy na budowie stoją jeszcze surowe ściany.

W tym artykule przeprowadzę Was przez wszystko, co musicie wiedzieć, zanim podejmiecie decyzję o inteligentnym domu. Bez koloryzowania, bez straszenia i bez wciskania rozwiązań, których tak naprawdę nie potrzebujecie.

Czym właściwie jest smart home i dlaczego tyle zamieszania

Zacznijmy od podstaw, bo termin „smart home" jest tak nadużywany, że powoli traci znaczenie. Producent żarówki sterowanej telefonem pisze na opakowaniu „smart home". Deweloper, który zamontował wideodomofon, reklamuje mieszkania jako „inteligentne". A firmy instalacyjne oferujące kompleksowe systemy automatyki domowej – też mówią o smart home. Tyle że te trzy rzeczy dzieli przepaść – zarówno w zakresie funkcjonalności, jak i w kosztach.

W najprostszym ujęciu smart home to rozwiązania, które mają zwiększyć Wasz komfort, poprawić bezpieczeństwo i pomóc oszczędzać energię. Za ich pomocą możecie sterować oświetleniem – każdą żarówką z osobna – gniazdkami, roletami, bramą wjazdową, ogrzewaniem, wentylacją, klimatyzacją, monitoringiem i alarmem. W skrócie: wszystkim, co znajduje się w Waszym domu i jest podłączone do prądu.

Brzmi świetnie. Ale jest pewien haczyk, o którym rzadko kto mówi na początku rozmowy. Aby w praktyce być z takiego systemu zadowolonym, musicie powierzyć jego wykonanie oraz konfigurację doświadczonemu instalatorowi – specjaliście, który zrobi z Wami bardzo szczegółowy wywiad, by skonfigurować całą instalację pod Wasze realne potrzeby. Możliwości są przeogromne, ale to powoduje, że bez szerokiej wiedzy i doświadczenia łatwo skonfigurować system tak, że zamiast ułatwiać życie, będziecie się zastanawiać, w jaki sposób zapalić światło w salonie.

Kiedy podjąć decyzję – i dlaczego „później" oznacza „za późno"

To jest absolutnie kluczowa kwestia, którą wielu przyszłych inwestorów bagatelizuje. Decyzję o instalacji systemu smart home najlepiej podjąć na możliwie wczesnym etapie budowy. Jeśli postanowicie taki system zamontować, okablowanie trzeba będzie rozprowadzić zupełnie inaczej niż w przypadku standardowej instalacji elektrycznej. Dlatego wyboru firmy lub instalatora, który zamontuje system, należy dokonać jeszcze przed etapem elektryki.

Dlaczego to takie ważne? Instalacja elektryczna to etap, na którym musicie już wiedzieć, jak finalnie będą wyglądały Wasze wnętrza – gdzie staną łóżka, jak będzie wyglądał układ mebli w salonie, jak zaaranżujecie kuchnię. Bez tej wiedzy planowanie jakiejkolwiek instalacji – standardowej czy inteligentnej – to działanie na oślep. A w przypadku smart home jest to jeszcze trudniejsze, bo przeróbki w instalacji są zdecydowanie bardziej skomplikowane niż przy zwykłej elektryce.

Z tego powodu zdecydowanie polecam zlecić projekt wnętrz już na samym początku budowy, a najlepiej razem z adaptacją projektu do pozwolenia na budowę. Planowanie systemu smart home bez projektu wnętrz to – mówiąc wprost – działanie po omacku. Widziałem budowy, na których inwestorzy chcieli „dorysować" smart home w połowie wykańczania, i za każdym razem kończyło się to albo kompromisami (bo nie dało się poprowadzić kabli tak, jak powinny), albo kosztownymi przeróbkami.

Pierwsze pytanie, które musicie sobie zadać

Zanim w ogóle zaczniecie rozmawiać z firmami oferującymi rozwiązania smart home, usiądźcie i zastanówcie się nad czymś fundamentalnym: co konkretnie chcielibyście zautomatyzować w swoim domu i dlaczego? Jakie problemy zamierzacie tym rozwiązać? Co Was denerwuje w codziennym funkcjonowaniu i jakie czynności mogłyby zostać zautomatyzowane, bo wykonujecie je regularnie?

To nie pytanie retoryczne. To jest filtr, który oddziela rozsądną inwestycję od wydawania pieniędzy na funkcje, z których nigdy nie skorzystacie. Jeśli często zapominacie wyłączyć światło wychodząc z domu – przydałoby się automatyczne wyłączanie wszystkich świateł po Waszym wyjściu. Jeżeli w nocy wstajecie do toalety, dobrze byłoby, gdyby światło po naciśnięciu przycisku w korytarzu zapaliło się z mocą 5%, a nie 100%, żebyście mogli bezpiecznie dotrzeć do łazienki bez rozbudzania się. Jeśli macie rolety zewnętrzne i chcielibyście, żeby otwierały się o świcie, a zamykały po zmierzchu – to kolejna konkretna potrzeba.

Ale jeśli po godzinie zastanowienia dochodzicie do wniosku, że jedyne co chcecie to „żeby było nowocześnie" – to nie jest powód, dla którego warto wydawać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Technologia ma rozwiązywać problemy, nie tworzyć nowe.

Ile to kosztuje – szczera rozmowa o pieniądzach

Trzeba uczciwie powiedzieć, że systemy smart home kosztują dość dużo. W zależności od zaawansowania i zakresu automatyzacji koszty mogą się wahać w bardzo szerokim przedziale. Na jednym biegunie macie rozwiązania za kilkaset złotych – na przykład moduły WiFi do sterowania roletami, montowane w puszce elektrycznej za przyciskiem ściennym. Na drugim – kompleksowe systemy za kilkadziesiąt tysięcy złotych i więcej, obejmujące sterowanie oświetleniem, ogrzewaniem, wentylacją, roletami, alarmem i monitoringiem z jednego panelu.

Pomiędzy tymi biegunami jest szerokie pole do manewru. Podstawowe sterowanie oświetleniem w kilku pomieszczeniach to stosunkowo niewielki wydatek. System obejmujący cały dom w wersji podstawowej (oświetlenie, rolety, ogrzewanie) to już kilkanaście tysięcy złotych. Zaawansowany, zintegrowany system z profesjonalnym okablowaniem przewodowym – to kwoty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.

Do tego dochodzi koszt, o którym rzadko mówi się na początku: konfiguracja i późniejszy serwis. Doświadczony instalator po 2–3 miesiącach od Waszej przeprowadzki powinien odwiedzić Was ponownie, zapytać jak się mieszka i wprowadzić niezbędne zmiany. Bo dopiero po kilku tygodniach realnego użytkowania okazuje się, że pewne scenariusze działają inaczej niż zakładaliście, a pewne funkcje trzeba dostroić. Jeśli w późniejszym czasie postanowicie dokonać modyfikacji, najprawdopodobniej będziecie musieli skontaktować się z tym samym specjalistą – albo z kimś, kto pracuje z systemem tego samego producenta.

Przewodowo, bezprzewodowo, a może hybrydowo

To jedna z pierwszych technicznych decyzji, którą będziecie musieli podjąć, i ma ona ogromny wpływ zarówno na koszty, jak i na moment, w którym smart home wchodzi do gry na Waszej budowie.

Systemy przewodowe to klasyka wśród profesjonalnych instalacji. Okablowanie jest zintegrowane z instalacją elektryczną domu, a komunikacja między urządzeniami odbywa się po dedykowanych kablach. Największa zaleta: niezawodność. Sygnał nie zależy od siły WiFi, nie zakłócają go ściany ani sąsiednie sieci. Największa wada: trzeba to zaplanować i wykonać na etapie budowy. Po położeniu tynków i wylewek – jest za późno. Do tego koszty są wyższe, bo potrzebujecie więcej kabli, więcej pracy instalatora i bardziej rozbudowaną rozdzielnicę.

Systemy bezprzewodowe opierają się na komunikacji WiFi, Zigbee, Z-Wave lub Bluetooth. Ich ogromna zaleta polega na tym, że możecie je wdrożyć w dowolnym momencie – nawet po wprowadzeniu się do gotowego domu. Nie wymagają specjalnego okablowania. Ale mają swoje ograniczenia: sygnał bezprzewodowy bywa zawodny, szczególnie w domach z grubymi ścianami murowanymi, a każde urządzenie potrzebuje zasilania (baterie do wymiany lub ładowania) lub przynajmniej gniazdka w pobliżu.

Rozwiązanie hybrydowe – czyli połączenie obu podejść – to w moim odczuciu najbardziej pragmatyczna droga. Kluczowe funkcje, na których Wam najbardziej zależy (np. oświetlenie, rolety, ogrzewanie podłogowe), realizujecie przewodowo – bo mają działać niezawodnie przez lata. Natomiast dodatkowe elementy, które chcecie testować lub dodać później (czujniki ruchu, inteligentne gniazdka, czujniki otwarcia okien), podłączacie bezprzewodowo. Dzięki temu nie musicie od razu inwestować w kompletny system, ale jednocześnie nie zamykacie sobie drogi do jego rozbudowy w przyszłości.

Popularne systemy i ekosystemy – krótki przegląd

Rynek smart home jest na tyle rozbudowany, że łatwo się w nim pogubić. Nie będę recenzował poszczególnych produktów – od tego są specjalistyczne portale – ale warto, żebyście znali podstawowy podział, bo od wyboru ekosystemu zależy bardzo dużo.

Na rynku profesjonalnych instalacji przewodowych od lat dominuje standard KNX (dawniej EIB). To otwarty standard obsługiwany przez ponad 100 producentów urządzeń, co daje ogromną elastyczność – nie jesteście uzależnieni od jednej firmy. Instalacje KNX są droższe, ale uważane za najbardziej niezawodne i skalowalne. W Polsce dużą popularnością cieszy się też Fibaro – polski producent, którego system opiera się na komunikacji bezprzewodowej Z-Wave, ale oferuje też rozwiązania przewodowe.

Jeśli chodzi o systemy konsumenckie, trzy największe ekosystemy to Google Home, Amazon Alexa i Apple HomeKit. Każdy z nich pozwala sterować urządzeniami głosowo i z poziomu smartfona, ale różnią się filozofią. Google i Amazon stawiają na jak najszerszą kompatybilność z urządzeniami różnych producentów. Apple kładzie większy nacisk na prywatność i bezpieczeństwo danych, ale ekosystem jest bardziej zamknięty. Samsung SmartThings i Tuya to kolejne platformy, które pozwalają łączyć urządzenia wielu marek w jednej aplikacji.

Warto wspomnieć też o standardzie Matter, który pojawił się stosunkowo niedawno i ma ambicję rozwiązać największy problem smart home – niekompatybilność urządzeń różnych producentów. Matter ma być uniwersalnym językiem, którym porozumiewają się wszystkie urządzenia inteligentne, niezależnie od tego, czy kupiliście je od Google'a, Apple'a, Samsunga czy lokalnego producenta. Standard jest jeszcze młody i nie wszystkie urządzenia go obsługują, ale kierunek jest obiecujący.

Najważniejsza zasada przy wyborze ekosystemu: zdecydujcie się na jeden i trzymajcie się go. Nic tak nie frustruje, jak 5 różnych aplikacji do sterowania 5 różnymi urządzeniami. Spójność ekosystemu to fundament wygody.

Co konkretnie można zautomatyzować – i co z tego ma sens

Lista rzeczy, które teoretycznie da się podpiąć pod smart home, jest bardzo długa. Oświetlenie, ogrzewanie, rolety, alarm, kamery, wentylacja, klimatyzacja, brama garażowa, nawadnianie ogrodu, a nawet pralka czy zmywarka. Ale pytanie nie brzmi „co można", tylko „co warto". Przejdźmy przez najważniejsze obszary.

Oświetlenie to zdecydowanie najpopularniejszy i najbardziej odczuwalny element smart home. Możliwość regulowania natężenia światła (dimming), tworzenia scen (np. „wieczór filmowy" z przyciemnionym oświetleniem w salonie), automatycznego wyłączania świateł po wyjściu z domu czy włączania lampki nocnej z jasnością 5% – to funkcje, które realnie poprawiają komfort codziennego życia. Sterowanie oświetleniem sprawdza się też energetycznie: czujniki obecności w pomieszczeniach, które gasną światło, gdy nikogo nie ma, potrafią zauważalnie obniżyć rachunki za prąd.

Rolety zewnętrzne i żaluzje fasadowe to drugi filar automatyzacji, który ma ogromny sens praktyczny. Automatyczne otwieranie rolet o świcie, zamykanie po zmierzchu, a w upalne dni – zamykanie żaluzji na południowej elewacji, gdy temperatura przekroczy określony próg. Jeśli macie żaluzje fasadowe w miejscu, gdzie mocno wieje, czujnik wiatru automatycznie je otworzy podczas wichur, chroniąc przed uszkodzeniem. To nie gadżet – to realna ochrona sprzętu, który kosztował niemałe pieniądze.

Ogrzewanie i wentylacja to obszar, w którym smart home może przynieść wymierne oszczędności. Sterowanie ogrzewaniem podłogowym z podziałem na strefy (np. niższa temperatura w sypialni w ciągu dnia, wyższa wieczorem) pozwala zoptymalizować zużycie energii. Rekuperator, który dostosowuje wydajność do pory dnia i liczby osób w domu, działa efektywniej niż ustawiony na stałe obroty. A tryb „wakacyjny", który obniża temperaturę w całym domu podczas Waszej nieobecności – to czysta oszczędność.

Bezpieczeństwo – alarm, monitoring, wideodomofon – to kolejny naturalny kandydat do integracji. Kamera przy drzwiach wejściowych z powiadomieniem na telefon, możliwość sprawdzenia kto dzwoni do drzwi gdy jesteście w pracy, automatyczne włączanie oświetlenia zewnętrznego po wykryciu ruchu – to funkcje, które dają realne poczucie kontroli. Warto tu dodać jedną ważną uwagę techniczną: o ile sam alarm może być bezprzewodowy, to kamery monitoringu powinny mieć kable. Prowadzenie tych kabli trzeba zaplanować na etapie instalacji elektrycznej – na końcu, po ułożeniu wszystkich przewodów, znacznie trudniej jest to zrealizować.

Alternatywa – inteligentne urządzenia bez centralnego systemu

I tu dochodzimy do wątku, który moim zdaniem jest niedoceniany w dyskusjach o smart home. Nie musicie mieć kompleksowego systemu automatyki, żeby korzystać z inteligentnych rozwiązań. Obecnie wieloma rzeczami można sterować przez internet z poziomu smartfona, bez kosztownych centralek i bez specjalnego okablowania.

Powiem Wam, jak to wyglądało u mnie. Gdy z żoną zastanawialiśmy się nad systemem smart home, doszliśmy do wniosku, że jedyne, na czym nam naprawdę zależy, to możliwość sterowania roletami zewnętrznymi. A to da się rozwiązać za kilkaset złotych, kupując specjalne moduły WiFi montowane w puszce elektrycznej za przyciskiem do sterowania roletami. Dzięki nim można ustawić automatyczne otwieranie i zamykanie rolet oraz sterować nimi ze smartfona. Żadnych drogich central, żadnego specjalnego okablowania, żadnej konfiguracji wymagającej specjalisty.

Na rynku pojawia się coraz więcej tego typu produktów – inteligentnych włączników, gniazdek WiFi, żarówek sterowanych aplikacją, czujników temperatury i wilgotności – które działają samodzielnie lub łączą się ze sobą w ramach jednej aplikacji (np. Tuya, Somfy, Google Home). Każdy z nich kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych i nie wymaga żadnych zmian w instalacji elektrycznej. Możecie zacząć od jednego pokoju, przetestować, czy Wam to odpowiada, i stopniowo rozbudowywać.

To podejście ma jedną ogromną zaletę: niski próg wejścia i minimalne ryzyko. Jeśli po kilku miesiącach stwierdzicie, że sterowanie oświetleniem telefonem jest dla Was naturalne i chcecie więcej – możecie rozbudować system. Jeśli okaże się, że wolicie po prostu nacisnąć włącznik na ścianie – nie straciliście dziesiątek tysięcy złotych.

Co przygotować na etapie budowy – nawet jeśli jeszcze nie wiecie, czy chcecie smart home

Nawet jeśli na razie nie planujecie inteligentnego domu, jest kilka rzeczy, które warto zrobić podczas budowy, bo ich koszt jest minimalny, a potencjalna oszczędność w przyszłości – ogromna. To swego rodzaju ubezpieczenie, które kosztuje grosze, a może zaoszczędzić tysiące.

Najprostszą i najtańszą rzeczą, którą możecie zrobić, jest poprowadzenie kabla LAN do każdego pomieszczenia. Skrętka komputerowa na etapie instalacji elektrycznej to koszt kilkudziesięciu złotych za pokój, a daje Wam solidną infrastrukturę internetową, niezależną od WiFi. Smart home na WiFi działa, ale smart home na kablu działa lepiej i stabilniej. Poza tym – nawet jeśli nigdy nie będziecie mieli smart home – kabel LAN to po prostu komfort szybkiego, stabilnego internetu w każdym pokoju.

Równie warto na etapie rozprowadzania instalacji elektrycznej poprowadzić kable pod przyszły monitoring i alarm. W ścianach, do wybranych punktów (wejście główne, ogród, garaż). Koszt: kilkadziesiąt złotych za kabel. Korzyść: unikacie kucia gotowych ścian, gdybyście za rok czy dwa zmienili zdanie.

Kolejna sprawa to dodatkowe peszle (rurki ochronne) w ścianach. Jeśli instalator poprowadzi przy okazji kilka pustych rurek do strategicznych punktów (np. od rozdzielnicy do salonu, od rozdzielnicy do centralnego miejsca w korytarzu), w przyszłości będzie można przez nie przeciągnąć dodatkowe kable bez kucia ścian.

Warto też pomyśleć o kablu pod ładowarkę do samochodu elektrycznego. Nawet jeśli jeździcie spalinowym – poprowadzenie kabla 5×4 mm² do garażu na etapie budowy to wydatek symboliczny. Wystarczy na ładowarkę o mocy 11 kW, co w zupełności pokrywa potrzeby domowego ładowania. W przyszłości, gdy samochody elektryczne będą jeszcze popularniejsze, podziękujecie sobie za tę decyzję.

I wreszcie – jeśli marzycie o kinie domowym z głośnikami w ścianach lub suficie – kable do głośników trzeba poprowadzić na etapie elektryki. Później jedyną opcją jest kucie ścian, a to w gotowym, wykończonym domu jest koszmarem.

Jak wybrać instalatora smart home

Jeśli zdecydujecie się na profesjonalny system, wybór instalatora jest równie ważny jak wybór samego systemu. Doświadczony specjalista powinien zrobić z Wami szczegółowy wywiad – nie po to, żeby sprzedać Wam jak najwięcej, ale żeby zrozumieć, jak żyjecie na co dzień i jakie automatyzacje realnie poprawią Wasz komfort.

Dobry instalator smart home to ktoś, kto pyta o Wasze nawyki, a nie o budżet. Ktoś, kto jest w stanie powiedzieć: „Z mojego doświadczenia wynika, że ta funkcja brzmi fajnie, ale po miesiącu większość klientów z niej nie korzysta". Ktoś, kto po instalacji wraca do Was po 2–3 miesiącach, żeby dostroić system do Waszego realnego życia w nowym domu – bo zawsze okazuje się, że pewne scenariusze trzeba skorygować.

Na co zwrócić uwagę? Poproście o referencje od klientów, którzy mieszkają w domu z systemem smart home od co najmniej roku. Zapytajcie, jak wygląda serwis pogwarancyjny – bo systemy wymagają aktualizacji, a czasem napraw. Sprawdźcie, czy instalator pracuje z systemem, który ma wielu instalatorów w Waszym regionie – bo jeśli firma, która robiła Wam instalację, zniknie z rynku, musicie mieć do kogo się zwrócić.

Najczęstsze błędy przy planowaniu smart home

Z moich obserwacji na budowach wynika, że inwestorzy popełniają kilka powtarzalnych błędów. Pierwszy i najpoważniejszy to brak projektu wnętrz przed planowaniem smart home. Powtórzę to jeszcze raz, bo to naprawdę krytyczne: dopóki nie wiecie, jak będą wyglądały Wasze pomieszczenia, gdzie staną meble, jak zaaranżujecie kuchnię i łazienki – planowanie jakiejkolwiek instalacji elektrycznej, a tym bardziej smart home, jest działaniem na oślep. Dopóki nie podejmiecie tych decyzji, rozsądniej wstrzymać prace na budowie niż potem wykonywać kosztowne przeróbki.

Drugi błąd to kupowanie urządzeń z różnych, niekompatybilnych ekosystemów. Inteligentna żarówka od jednego producenta, gniazdko od drugiego, czujnik od trzeciego – każde ze swoją aplikacją, każde z innym protokołem komunikacji. Po miesiącu macie na telefonie 5 aplikacji i żadna nie rozmawia z pozostałymi. Wybierzcie jeden ekosystem i trzymajcie się go konsekwentnie.

Trzeci błąd to przesadzanie z automatyzacją. Sceny, scenariusze, harmonogramy – brzmi imponująco na prezentacji w salonie sprzedażowym, ale w codziennym życiu okazuje się, że większość domowników i tak sięga po włącznik na ścianie, bo jest szybciej i wygodniej niż szukanie telefonu. Nie ma nic złego w tym, że wolicie zapalać światło zwykłym włącznikiem. Automatyzujcie to, co realnie Wam przeszkadza – a resztę zostawcie w spokoju.

Czwarty błąd to niedocenianie kosztu konfiguracji i serwisu. Sam sprzęt to dopiero początek. Konfiguracja, programowanie scenariuszy, dostrojenie po wprowadzeniu, późniejsze aktualizacje i modyfikacje – to wszystko kosztuje czas i pieniądze. Uwzględnijcie to w budżecie od samego początku.

Czy smart home to inwestycja czy koszt

To pytanie pojawia się nieuchronnie i odpowiedź – jak to zwykle bywa – zależy od kontekstu. Jeśli smart home rozwiązuje Wasze realne problemy i poprawia komfort, z którego korzystacie codziennie przez lata – to inwestycja. Automatyczne sterowanie ogrzewaniem, które obniża rachunki o kilkanaście procent rocznie, zwróci się w perspektywie kilku lat. Monitoring, który daje Wam spokój podczas urlopu, ma wartość trudną do wyceny, ale realną.

Jeśli natomiast smart home to głównie „żeby było nowocześnie" i gości robić wrażenie – to koszt. Drogi, bo systemy tanio nie kosztują, i rozczarowujący, bo po fazie początkowego zachwytu okazuje się, że większość funkcji nie zmienia Waszego życia na tyle, by uzasadnić wydatek.

Jest jeszcze kwestia wartości nieruchomości. Dom wyposażony w nowoczesną automatykę może być atrakcyjniejszy dla przyszłych nabywców, choć trudno jednoznacznie powiedzieć, o ile podnosi cenę. To raczej argument dodatkowy niż główna motywacja do inwestycji.

Podsumowanie

Smart home to nie kwestia „mieć czy nie mieć". To kwestia „co konkretnie chcę zautomatyzować i dlaczego". Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji usiądźcie i spiszcie swoje codzienne frustracje – te małe, powtarzalne rzeczy, które Was irytują w funkcjonowaniu domu. Jeśli lista jest długa i konkretna – smart home może być świetnym rozwiązaniem. Jeśli jedyne co przychodzi Wam do głowy to „fajnie by było sterować światłem telefonem" – może wystarczą Wam pojedyncze moduły WiFi za kilkaset złotych zamiast systemu za kilkadziesiąt tysięcy.

Pamiętajcie o kilku kluczowych zasadach. Decyzję o smart home podejmijcie wcześnie – na etapie planowania instalacji elektrycznej. Nie planujcie smart home bez projektu wnętrz. Nawet jeśli na razie nie chcecie automatyki – poprowadźcie kable LAN, kable do kamer i kilka zapasowych peszli – to ubezpieczenie na przyszłość za grosze. Wybierzcie jeden ekosystem i bądźcie konsekwentni. Automatyzujcie tylko to, co realnie poprawi Wasze życie. I znajdźcie doświadczonego instalatora, który zapyta o Wasze nawyki, zanim zacznie mówić o produktach.

Piszę o tym szerzej w mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia", gdzie temat smart home omawiam w kontekście całego procesu budowy – od planowania instalacji elektrycznej po wybór konkretnych rozwiązań. Bo inteligentny dom to nie osobny projekt – to element większej układanki, która zaczyna się od dobrze przemyślanego projektu i kończy na domu, w którym naprawdę dobrze się mieszka.

Dołącz do newslettera

Chcę dołączyć 

WOJCIECH TRACICHLEB

Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.

Inne w tej kategorii

Alarm w domu – rodzaje systemów

Przewodowy, bezprzewodowy, hybrydowy – który system alarmowy wybrać do nowego domu i na co zwrócić uwagę

Budujecie dom i zastanawiacie się nad alarmem? Wyjaśniam, czym różnią się systemy i który sprawdzi się u Was.  

Klimatyzacja w projekcie domu – planowanie z wyprzedzeniem

Dlaczego klimatyzacja to decyzja z etapu projektu, a nie z pierwszego upału – i jak ją zaplanować, żeby nie żałować

Klimatyzacja zaplanowana na etapie projektu to komfort bez kucia ścian. Sprawdźcie, jak to zrobić dobrze.  

Fotowoltaika w 2026 – czy warto inwestować?

Net-billing, współczynnik 1,23, magazyny energii – co się zmieniło i jak to policzyć, zanim wydacie kilkadziesiąt tysięcy złotych

Złote czasy fotowoltaiki minęły. Ale czy to znaczy, że nie warto? Sprawdźcie, co mówią liczby w 2026 roku.  

Rekuperacja czy wentylacja grawitacyjna – co wybrać

Porównanie obu systemów wentylacji oczami praktyka – komfort, koszty, zdrowie i to, czego nie powiedzą Wam sprzedawcy

Rekuperacja to przede wszystkim komfort. I dopóki tego nie zrozumiecie, będziecie podejmować tę decyzję źle.  

Czym ogrzewać dom jednorodzinny – porównanie wszystkich opcji

Pompa ciepła, kocioł gazowy, ogrzewanie elektryczne i inne – co wybrać, żeby nie żałować przez następne 20 lat

Gaz, pompa ciepła, prąd – każdy doradzi co innego. Sprawdźcie, co naprawdę się sprawdza i jak podjąć tę decyzję świadomie.  

Przejdź do góry strony