Wojciech Tracichleb · Blog  · 16 min czytania

Płotki śniegowe – gdzie montować na dachu domu

Kilogramy śniegu zsuwającego się z dachu potrafią zniszczyć rynnę, samochód lub uderzyć w człowieka. Pokazuję, gdzie płotki muszą być.

Kilogramy śniegu zsuwającego się z dachu potrafią zniszczyć rynnę, samochód lub uderzyć w człowieka. Pokazuję, gdzie płotki muszą być.

Zsuwająca się z dachu warstwa śniegu to nie jest niewinna kupka puchu. To kilkaset kilogramów zbitej, czasem oblodzonej masy, która spadając z wysokości kilku metrów potrafi zerwać rynnę z hakami, rozbić szybę bramy garażowej, uszkodzić zaparkowany samochód, a w najgorszym wariancie – zranić człowieka stojącego pod okapem. Dlatego płotki śniegowe (nazywane też barierami przeciwśniegowymi albo zaporami przeciwśniegowymi) to nie ozdoba ani fanaberia. To element bezpieczeństwa dachu, którego rola jest jasna: zatrzymać śnieg na pokryciu, dać mu się stopić powoli i spłynąć rynną zamiast spaść lawinowo.

Spotykam dwa skrajne podejścia. Pierwsze: inwestor mówi „a po co mi to, mam dachówkę chropowatą, śnieg sam zostanie", po czym pierwszej zimy traci rynnę i połowę paneli fotowoltaicznych. Drugie: ekipa montuje płotki dookoła całego dachu, „dla pewności", co podnosi koszt zauważalnie i wcale nie zwiększa bezpieczeństwa, bo nad lasem za domem nie ma czego chronić. Złoty środek to świadome rozmieszczenie zabezpieczeń tylko tam, gdzie zsuwający się śnieg może wyrządzić szkodę. I właśnie o tym jest ten artykuł.

Czym właściwie są płotki śniegowe i co robią

Płotek śniegowy to bariera montowana równolegle do okapu, na pokryciu dachu. Najczęściej jest to konstrukcja z dwóch lub trzech poziomych rur stalowych ocynkowanych albo lakierowanych proszkowo (średnice typowe to 25–32 mm), umieszczonych w stalowych uchwytach mocowanych przez pokrycie do łat lub do deskowania. W miejsce rur stosuje się też pełne kraty (tzw. płotki kratowe, najczęstsze przy dachówce ceramicznej i betonowej), a na blachach na rąbek montuje się specjalne uchwyty rurowe wpinane w stojący rąbek bez przebijania pokrycia.

Mechanizm działania jest prosty: płotek nie pozwala dużej tafli śniegu zjechać w całości w dół. Śnieg gromadzi się nad barierą, topi się powoli pod wpływem temperatury i spływa rynną jako woda – albo schodzi w dół małymi porcjami, które nie są w stanie nikogo skrzywdzić ani niczego zerwać. Płotek nie zatrzyma śniegu na zawsze. Jego zadaniem jest spowolnienie i kontrolowanie procesu odprowadzania śniegu z dachu, a nie magazynowanie tony białej masy do wiosny.

Drugą funkcją zabezpieczeń przeciwśniegowych jest zatrzymanie sopli, które potrafią narastać przy okapie. Sopel o długości metra to też kilka kilogramów lodu spadające z wysokości – ze szpicem twardym jak kamień. Płotek nie eliminuje sopli całkowicie, ale w połączeniu z prawidłową wentylacją dachu i izolacją poddasza ogranicza ich powstawanie.

Obowiązek czy dobra praktyka

Zacznę od kwestii formalnej, bo wielu inwestorów myśli, że montaż płotków to wyłącznie ich dobra wola. Otóż nie. W polskim prawie budowlanym obowiązek zabezpieczenia dachu przed niekontrolowanym zsuwem śniegu wynika z Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (tekst jednolity z późn. zm.). Konkretnie § 308 ust. 4 stanowi, że pokrycia dachowe nad wejściami do budynków oraz nad przejściami i przejazdami powinny być zabezpieczone przed spadaniem z nich nagromadzonego śniegu. To nie jest sugestia – to wymóg prawny dotyczący każdego nowego domu, którego dach jest spadzisty.

Drugi tryb obowiązku wynika z art. 61 i 62 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane. Właściciel albo zarządca obiektu budowlanego ma obowiązek utrzymywać go w należytym stanie technicznym i nie dopuścić do sytuacji, w której obiekt zagraża życiu lub zdrowiu ludzi. Zsuwający się z dachu śnieg, który spada na chodnik, do sąsiada albo na zaparkowany samochód, to klasyczna sytuacja, w której właściciel ponosi odpowiedzialność cywilną za szkodę na mieniu lub osobie (art. 434 Kodeksu cywilnego). Ubezpieczenie domu dotyczy szkód po Waszej stronie. Jeśli śnieg z Waszego dachu zniszczy auto sąsiada – to Wasza polisa OC w życiu prywatnym albo Wy z własnej kieszeni pokrywacie szkodę.

Wniosek praktyczny: nad wejściem do domu i nad bramą garażową płotki śniegowe muszą być. To nie jest temat do dyskusji z wykonawcą ani do rozważań „czy się opłaci". To wymóg prawa i podstawa odpowiedzialności cywilnej. Reszta lokalizacji to już decyzja inwestora, oparta na zdrowym rozsądku i analizie konkretnego dachu.

Miejsca, w których płotki muszą się znaleźć

Idąc po kolei, od najbardziej oczywistych do tych, o których inwestorzy często zapominają.

Nad wejściem głównym do budynku. To miejsce numer jeden. Codziennie kilka razy ktoś tamtędy przechodzi – Wy, dzieci, listonosz, kurier. Lawinka śniegu spadająca z okapu nad wejściem to nie jest pytanie „czy", tylko „kiedy". Płotek montujemy bezpośrednio nad wejściem, z zapasem co najmniej 50 cm na każdą stronę poza linię drzwi i podcienia. Jeśli macie zadaszenie nad wejściem (popularne we współczesnych projektach), płotek i tak jest potrzebny – zadaszenie ochroni Was przed deszczem, ale nie wytrzyma uderzenia 200 kilogramów mokrego śniegu spadającego z głównej połaci dachu.

Nad bramą garażową. Drugie miejsce równie ważne jak wejście. Jeśli garaż jest wbudowany w bryłę domu i ma osobny dach (na przykład daszek nad podjazdem), sam jego dach też powinien być zabezpieczony, jeśli ma odpowiedni spadek. Brama garażowa segmentowa nie jest projektowana na uderzenie spadającego śniegu – pancerz panelu jest cienki, prowadnice delikatne, a wymiana całej bramy to wydatek, który potrafi mocno zaboleć. Płotek nad bramą nie podlega dyskusji, jeśli okap dachu znajduje się powyżej bramy.

Nad chodnikami i przejściami publicznymi. Jeśli Wasz dom stoi blisko granicy działki, a okap wystaje nad chodnik gminny albo nad ścieżkę prowadzącą do furtki sąsiada, macie obowiązek zabezpieczyć ten odcinek dachu. Tu odpowiedzialność cywilna jest największa, bo poszkodowanym może być osoba trzecia, której pretensje będą jednoznaczne.

Nad tarasami, balkonami i wykuszami. Spadający śnieg potrafi zerwać balustradę, rozbić płytki tarasowe, uszkodzić markizę albo zniszczyć meble ogrodowe pozostawione na zimę. Jeśli nad balkonem macie okap głównej połaci dachu, montujecie płotek. To samo dotyczy szklanych dachów wewnętrznych dziedzińców i ogrodów zimowych – szyba zbrojona wytrzyma sporo, ale kilkaset kilogramów lodu zsuwającego się z wysokości to inna kategoria obciążenia.

Nad rynnami przy długich połaciach dachu. To często pomijana kwestia, a istotna technicznie. Rynna jest mocowana do haków rozstawionych co 50–70 cm. Każdy hak ma określoną nośność. Tafla śniegu schodząca z długiej połaci dachu (ponad 6–7 metrów od kalenicy do okapu) zsuwa się z impetem, który potrafi wyrwać haki z deskowania albo zerwać samą rynnę. Nie chodzi tu o ochronę osób – chodzi o ochronę systemu odwodnienia dachu. Przy długich połaciach (typowo dachy dwuspadowe domów piętrowych z poddaszem użytkowym) płotek wzdłuż okapu jest po prostu dobrą praktyką, nawet jeśli pod dachem nie ma wejścia, garażu ani tarasu.

Nad instalacją fotowoltaiczną zamontowaną poniżej. Coraz częstsza sytuacja: część paneli PV jest wyżej, część niżej, albo panele są tylko na jednej połaci, a śnieg z drugiej spada na nie z boku. Schodząca tafla śniegu uszkadza ramy, łamie szyby paneli i zrywa złącza. Jeśli macie panele fotowoltaiczne na dachu i ich rozmieszczenie umożliwia zsuw śniegu z wyższych partii – płotki zwracają się ekonomicznie już przy pierwszej cięższej zimie. Koszt naprawy uszkodzonych paneli razem z robocizną i ponownym podpięciem do instalacji bywa wielokrotnie wyższy niż całe zabezpieczenie przeciwśniegowe dachu.

Gdzie płotki nie są konieczne

Trzymam się zasady, że pieniądze inwestora trzeba szanować. Nie wszędzie płotek jest sensowny.

Nad częściami dachu, pod którymi nie ma niczego co można uszkodzić ani zranić – czyli typowo nad ogrodem od strony pola, łąki, nieuczęszczanym podwórzem od strony nieużywanego budynku gospodarczego, nad ścianą szczytową bez okien – zabezpieczenia nie są potrzebne. Jeśli okap wystaje 50 cm nad trawnik, a dalej nie ma podjazdu, ścieżki ani niczego wartościowego, śnieg może spaść swobodnie. Wiosną stopnieje sam.

Na dachach o bardzo małym kącie nachylenia (poniżej około 15 stopni) śnieg sam z siebie zsuwa się rzadko – częściej leży na pokryciu i topnieje na miejscu. Tu większym problemem są obciążenia statyczne (te liczy konstruktor w projekcie) niż zsuw lawinowy. Płotki nie są tu konieczne, choć nad wejściem i tak warto je zamontować, bo nawet z dachu o niskim kącie zdarza się, że schodzi pojedyncza tafla.

Na dachach płaskich (kąt do około 5 stopni) płotków oczywiście się nie montuje. Tu śnieg leży i wymaga okresowego usuwania, jeśli warstwa robi się gruba.

Jak rozmieścić płotki w pionie i poziomie

Teraz konkret techniczny, którego nie znajdziecie w karcie technicznej producenta dachówki.

W poziomie płotki montujemy w jednym ciągłym pasie wzdłuż okapu – nie pojedynczymi sekcjami z przerwami. Przerwa między dwoma płotkami to zaproszenie dla śniegu, żeby właśnie tamtędy zjechał. Standardowa długość pojedynczego elementu płotka rurowego to 1, 2 lub 3 metry, łączymy je końcówkami, tworząc bezprzerywny pas na całej długości chronionego odcinka okapu.

W pionie płotek umieszczamy nie bezpośrednio przy okapie, tylko cofnięty od niego o około 30–50 cm w górę połaci. Dlaczego? Bo bezpośrednio nad rynną tworzy się tak zwana strefa narastania lodu. Topiąca się od dołu (od ogrzewanego poddasza) tafla śniegu spływa wodą, która zamarza dopiero przy okapie – tam, gdzie pokrycie nie jest ogrzewane od spodu. Jeśli płotek umieścimy bezpośrednio nad rynną, lód uformuje się wokół niego i może go uszkodzić, a dodatkowo zatrzyma wodę spływającą z wyższych partii dachu, prowadząc do zalodzenia całego okapu. Cofnięcie płotka o 30–50 cm w górę połaci pozwala wodzie spokojnie spłynąć rynną, a samą barierę umieszcza w strefie, gdzie pokrycie ma temperaturę zbliżoną do reszty dachu.

Przy bardzo długich połaciach (powyżej 8–10 metrów od kalenicy do okapu) stosuje się czasem dwa rzędy płotków – jeden przy okapie (z opisanym powyżej cofnięciem), drugi na środku połaci. Ten drugi rząd dzieli masę śniegu na dwie mniejsze tafle, zmniejszając obciążenie dolnego płotka i ryzyko, że jednorazowy zsuw przekroczy jego nośność. To rozwiązanie typowe dla dachów ze spadkiem 35–45 stopni i długich połaci – nie jest standardem dla każdego domu.

Wokół kominów, świetlików dachowych i innych przeszkód płotki należy poprowadzić tak, by chronić strefę poniżej tych elementów. Komin albo okno dachowe to lokalna „przeszkoda", za którą po stronie spływu śniegu tworzą się zwiększone obciążenia (śnieg gromadzi się powyżej, a po przeszkodzie zsuwa się skupioną tafelką). Płotek poniżej komina to dobra praktyka wykonawcza, choć w praktyce często pomijana.

Mocowanie – temat który decyduje o wszystkim

Najlepiej rozmieszczony płotek jest bez wartości, jeśli zostanie źle zamocowany. Tu jest najwięcej błędów wykonawczych i tu trzeba uważać.

Uchwyty płotków śniegowych mocuje się do konstrukcji dachu – czyli do łat, kontrłat albo deskowania – a nie do samego pokrycia. Pokrycie (dachówka, blachodachówka, blacha na rąbek) nie ma nośności. Wkręt wbity w dachówkę i podtrzymujący uchwyt płotka, na którym później oprze się 300 kilogramów śniegu, po prostu wyrwie się razem z kawałkiem ceramiki. Uchwyt musi przebijać pokrycie i kotwić się w drewnianej konstrukcji dachu – najlepiej bezpośrednio w łacie nośnej, na której opiera się rząd dachówek. Dlatego dobór łat o odpowiednim przekroju ma znaczenie nie tylko dla samej dachówki, ale i dla pewności mocowania późniejszych zabezpieczeń.

Rozstaw uchwytów wzdłuż okapu zależy od kąta dachu, długości połaci powyżej płotka, strefy obciążenia śniegiem i typu pokrycia. Producenci podają w kartach technicznych tabele z dopuszczalnymi rozstawami w zależności od tych parametrów. W praktyce dla typowego dachu spadzistego w Polsce (II–III strefa obciążenia śniegiem, kąt 30–45 stopni, połać do 8 metrów) rozstaw uchwytów wynosi 60–90 cm. Im stromszy dach i dłuższa połać, tym gęściej uchwyty. W IV i V strefie obciążenia śniegiem (góry, Sudety, fragmenty Karpat) – gęściej, plus często dwa rzędy płotków.

Każdy producent płotków podaje rozstaw uchwytów dla swojego konkretnego produktu. Nie wolno tu improwizować ani „ekonomizować" – uchwyty muszą być rozmieszczone zgodnie z dokumentacją producenta dla Waszej konkretnej strefy śniegowej. Strefę obciążenia śniegiem (Sk) określa dla danej lokalizacji norma PN-EN 1991-1-3 z polskim załącznikiem krajowym (mapa stref od I do V). Konstruktor projektujący Wasz dom zna tę wartość – jest w projekcie konstrukcyjnym.

Materiał płotków – najczęściej stal ocynkowana albo stal lakierowana proszkowo na kolor pokrycia (popularne kolory: grafit, antracyt, ceglasty, czarny – RAL dobierany do koloru konkretnej dachówki czy blachy). Aluminium spotyka się rzadziej – jest lżejsze, ale droższe i o gorszej nośności. Stal ocynkowana ogniowo to standard. Lakierowanie proszkowe to kwestia estetyki – szare albo białe płotki na grafitowym dachu wyglądają obco, więc dobierajcie kolor do pokrycia.

Płotki na różnych pokryciach dachowych

Każdy typ pokrycia ma swoją specyfikę montażu zabezpieczeń przeciwśniegowych.

Dachówka ceramiczna i betonowa. Najwygodniejszy przypadek. Producenci dachówek oferują systemowe uchwyty pasujące do konkretnego modelu dachówki – wymienia się standardową dachówkę na specjalną dachówkę z wbudowanym uchwytem, do którego wpina się rurę płotka albo zawiesza płotek kratowy. Kosztuje to trochę więcej niż standardowa dachówka, ale daje pewność, że pokrycie pozostaje szczelne. Rozstaw dachówek nośnych zgodny z dokumentacją producenta – typowo co 60–90 cm.

Blachodachówka. Tu mamy uchwyty mocowane do łat przez przebicie blachy. W miejscu mocowania konieczne uszczelki gumowe (EPDM) pod łbem wkrętu, żeby zapewnić szczelność. Wkręty z dwóch stron – żeby uchwyt nie obracał się pod obciążeniem. Standardowy rozstaw uchwytów co 60–80 cm.

Blacha na rąbek (prawdziwy rąbek aluminiowy lub tytanowo-cynkowy). Tu sprawa najlepsza pod względem szczelności, ale wymaga specjalnych uchwytów. Mocuje się je do stojącego rąbka za pomocą zaciskanych klem – bez przebijania blachy. To zachowuje pełną szczelność pokrycia. Rozstaw uchwytów jest gęstszy niż przy dachówce, bo siła trzymająca jest siłą zacisku, nie wkrętu – typowo co 40–60 cm.

Blacha na klik (blacha stalowa imitująca rąbek). Tu najczęściej uchwyty mocuje się przez przebicie blachy z uszczelką, podobnie jak na blachodachówce. Sam rąbek jest za słaby, żeby trzymać klemy zaciskowe.

Gont bitumiczny. Uchwyty mocowane wkrętami przez gont do deskowania pełnego. Konieczne uszczelnienie miejsca mocowania masą bitumiczną, żeby woda nie zaczęła w tym miejscu wnikać pod gont.

Kiedy montować – kolejność prac

Płotki śniegowe to element systemu dekarskiego. Montuje się je w trakcie układania pokrycia dachowego, nie po latach. Dlaczego? Po pierwsze – wykonawca pokrycia ma wtedy dostęp do dachu z rusztowaniem i wszystkimi narzędziami, koszt instalacji płotków jako część całościowej usługi dekarskiej jest zauważalnie niższy niż zatrudnienie ekipy „tylko do płotków" rok później. Po drugie – przy montażu specjalnych dachówek z gniazdami pod uchwyty albo systemowych klem do rąbka konieczne jest zaplanowanie tego od początku; przerabianie po fakcie oznacza demontaż fragmentów pokrycia. Po trzecie – wykonawca pokrycia bierze odpowiedzialność za szczelność dachu w miejscach przebicia. Jeśli płotki montuje ktoś inny po roku, granica odpowiedzialności rozmywa się i przy późniejszych przeciekach trudno wyegzekwować naprawę z gwarancji.

Przy zamawianiu pokrycia dachowego ZAWSZE poruszam temat płotków razem z dekarzem i podaję mu konkretne miejsca, gdzie mają być zamontowane. Rzut dachu z zaznaczonymi strefami z płotkami załączam do umowy – żeby nie było niedopowiedzeń typu „myślałem, że tylko nad wejściem, bo Pan tak powiedział słownie". Stan zamontowania płotków sprawdzam później rutynowo przy odbiorze dachu – to jeden ze stałych punktów checklisty.

Najczęstsze błędy wykonawcze, które widzę

Pierwszy: płotki wyłącznie nad wejściem, podczas gdy nad bramą garażową ich nie ma. Brama garażowa to drugie miejsce pod kątem ważności i też jej nie wolno pominąć.

Drugi: płotki zamontowane bezpośrednio przy okapie, w strefie zalodzenia. Po jednej zimie wyginają się od ciężaru lodu albo zostają wyrwane razem z uchwytami. Cofnięcie 30–50 cm w górę połaci jest obowiązkowe.

Trzeci: zbyt duży rozstaw uchwytów. Wykonawca „ekonomizuje" i zamiast co 70 cm daje co 120 cm. Po pierwszej cięższej zimie płotek wygina się i traci sztywność albo wyrywa razem z uchwytami. Trzymajcie się dokumentacji producenta – ten rozstaw nie jest sugestią.

Czwarty: brak przedłużenia płotka poza linię chronionego elementu. Płotek nad wejściem ma długość drzwi – i tyle. Tymczasem śnieg z boku obsuwa się i tak na próg. Zasada: płotek musi wystawać po 50 cm na każdą stronę poza chroniony element.

Piąty: pominięcie wpływu kominów i okien dachowych. Płotek poniżej komina to często zapomniany detal, a właśnie poniżej komina śnieg lokalnie spada skupioną porcją.

Szósty: użycie płotka rurowego pojedynczego (jedna rura) na dachu o dużym kącie. Dla kątów powyżej 35 stopni i połaci powyżej 6 metrów standardem jest płotek dwururowy lub kratowy. Pojedyncza rura nie zatrzyma narastającej tafli śniegu.

Wpływ płotków na resztę systemu dachowego

Tu wracam do zasady, że w budownictwie wszystko jest powiązane i każda decyzja ma konsekwencje dla sąsiednich elementów.

Płotki działają w synergii z odśnieżaniem dachu – w miejscach, gdzie macie płotki, śnieg się gromadzi i przy bardzo grubej warstwie (powyżej 50–60 cm zbitego śniegu) trzeba dach odśnieżyć ręcznie, żeby nie przekroczyć obliczeniowych obciążeń konstrukcyjnych. To rzadka sytuacja w Polsce centralnej, ale w górach albo przy nietypowo śnieżnej zimie temat realny. Konstruktor projektując dach uwzględnił obciążenie śniegiem dla danej strefy – ale jeśli śnieg gromadzi się przy płotku w nietypowej ilości (zaspy nawiane wiatrem), warto okresowo skontrolować.

Wentylacja okapu działa nadal – płotek nie blokuje wlotu powietrza pod pokrycie, bo wlot znajduje się przy samym okapie (grzebienie wentylacyjne nad rynną), a płotek jest cofnięty w górę połaci o 30–50 cm. To dwa niezależne systemy.

Rynna pracuje normalnie – nawet zwiększa się jej żywotność, bo płotek przejmuje uderzenia tafli śniegu, których inaczej musiałaby przyjąć rynna.

Estetycznie – płotki w kolorze pokrycia są praktycznie niewidoczne z poziomu ulicy. Białe albo srebrne płotki na ciemnym dachu rzucają się w oczy nieprzyjemnie. To kwestia dobrania koloru już na etapie zamawiania.

Krótko o kosztach (bez konkretnych kwot)

Konkretnych kwot nie podaję, bo zmieniają się z roku na rok, a podanie ich zdezaktualizuje artykuł w pół roku. Powiem tak: koszt płotków na typowy dom jednorodzinny to ułamek procenta wartości całej budowy. Koszt jednej zniszczonej rynny, jednej szyby bramy garażowej albo jednego uszkodzonego panelu fotowoltaicznego – wielokrotnie wyższy niż całe zabezpieczenie przeciwśniegowe. Koszt poważnego uszkodzenia ciała przechodnia, do którego macie odpowiedzialność cywilną – w ogóle nie do porównania. To jedna z tych inwestycji w bezpieczeństwo, gdzie liczenie „czy się zwróci" nie ma sensu, bo zwraca się przy pierwszym zdarzeniu.

Podsumowanie – najważniejsze zasady

Płotki śniegowe to wymóg prawa nad wejściem, bramą garażową i przejściami publicznymi. Reszta lokalizacji to świadoma decyzja oparta na ocenie konkretnego dachu. Montujemy je w jednym ciągłym pasie, cofnięte 30–50 cm w górę połaci od okapu, z rozstawem uchwytów zgodnym z dokumentacją producenta dla danej strefy śniegowej. Mocujemy do konstrukcji dachu (łat, deskowania), nie do samego pokrycia. Płotek przedłużamy o 50 cm poza linię chronionego elementu z każdej strony. Materiał – stal ocynkowana, kolor dobrany do pokrycia. Dla dachów o kącie powyżej 35 stopni i długich połaci stosujemy płotki dwururowe albo kratowe, czasem w dwóch rzędach. Montujemy razem z pokryciem dachowym, nie po latach.

I rzecz najważniejsza, którą powtarzam każdemu inwestorowi: płotki śniegowe to nie dodatek, którym zajmiemy się „kiedyś, jak będą pieniądze". To element bezpieczeństwa systemu dachowego, równoważny z prawidłowymi obróbkami blacharskimi czy szczelnym montażem stolarki. Jeden zsuwający się okap, jeden zniszczony samochód, jeden wypadek z udziałem osoby – i koszt całego zabezpieczenia okazuje się śmiesznie niski w stosunku do konsekwencji jego braku.

Disclaimer

Niniejszy artykuł opisuje praktyki, które stosuję na moich budowach, i ogólne zasady doboru zabezpieczeń przeciwśniegowych. Konkretny dobór typu, rozstawu i lokalizacji płotków śniegowych dla Waszego dachu zależy od strefy obciążenia śniegiem (PN-EN 1991-1-3 z załącznikiem krajowym), kąta nachylenia połaci, długości połaci, rodzaju pokrycia i lokalnych warunków. Zlećcie dobór i montaż wykonawcy z doświadczeniem dekarskim, wymagajcie dokumentacji producenta płotków oraz protokołu odbioru. Obowiązki właściciela budynku w zakresie zabezpieczenia dachu przed niekontrolowanym zsuwem śniegu wynikają z § 308 ust. 4 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, oraz z art. 61 i 62 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane. W przypadku wątpliwości skonsultujcie się z kierownikiem budowy oraz z projektantem konstrukcji dachu.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »