Skocz do głównej treści strony
Pozytywnie Zbudowani

Kolejność prac wykończeniowych w domu – kompletny przewodnik

Co po czym, dlaczego właśnie w tej kolejności i jak uniknąć kosztownych pomyłek na ostatniej prostej budowy

6. POZOSTAŁE

Pomieszczenie domu jednorodzinnego w trakcie prac wykończeniowych z widocznymi etapami: gładzie, malowanie i montaż podłóg

Dom w stanie deweloperskim wygląda jak pudełko pełne obietnic. Potem zaczyna się wykończeniówka i okazuje się, że ten etap potrafi pochłonąć tyle samo czasu, nerwów i pieniędzy, co postawienie całego stanu surowego. Najgorsze, co możecie zrobić na tym etapie, to rzucić się w wir prac bez jasnego planu kolejności. Bo wykończenie domu to precyzyjnie ułożony ciąg zdarzeń, w którym każdy etap zależy od poprzedniego.

Dlaczego kolejność ma tak ogromne znaczenie

Wyobraźcie sobie, że montujecie piękne drewniane schody, a potem przez kolejne tygodnie obok nich pracują ekipy od gładzi, malowania i podłóg. Każda z nich wnosi i wynosi ciężkie materiały, stawia drabiny, przesuwa narzędzia. Jeden nieostrożny ruch i na stopniu pojawia się rysa, której nie da się naprawić bez wymiany całego elementu. Albo inna sytuacja – kładziecie panele podłogowe, a tydzień później wchodzi ekipa od klimatyzacji, która musi wiercić w ścianach i nieść przez cały dom jednostkę wewnętrzną. Pył, kurz, ryzyko zarysowania świeżej podłogi.

Właściwa kolejność prac wykończeniowych nie jest kwestią estetyki ani wygody organizacyjnej. To kwestia minimalizowania ryzyka uszkodzeń. Każdy etap, który wykonujecie, tworzy coś wartościowego – i od tego momentu to coś trzeba chronić przed kolejnymi ekipami. Im droższe i trudniejsze do naprawy jest dane wykończenie, tym później powinno się pojawić w harmonogramie. To основowa logika kolejności prac.

Zanim wejdzie pierwsza ekipa – sprawy do załatwienia

Etap wykończeniowy ma jedną podstępną cechę – wszystko, co jest już wewnątrz budynku, jest drogie. Pomalowane ściany, położone płytki, zamontowane gniazdka, panele podłogowe, drzwi, schody – każda z tych rzeczy kosztuje konkretne pieniądze i czas. A na budowie pracuje kilka różnych ekip, jedna po drugiej, czasem nawet równolegle. Wystarczy chwila nieuwagi, upuszczony śrubokręt, zahaczenie skrzynką narzędziową o framugę – i mamy problem.

Dlatego zanim na budowę wejdzie pierwsza ekipa wykończeniowa, musicie zadbać o trzy rzeczy. Po pierwsze – ubezpieczenie. Dom powinien mieć aktualną polisę, a każdy wykonawca, którego wpuszczacie do środka, powinien mieć polisę OC. Wypadki na tym etapie mogą kosztować dziesiątki tysięcy złotych. Jeśli okaże się, że fachowiec nie ma ubezpieczenia, to niekoniecznie powód do rezygnacji ze współpracy. Wielu solidnych wykonawców po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiało, bo nikt ich o to nie pytał. Koszt polisy OC nie jest wysoki – zaproponujcie życzliwie, żeby ją wykupili. Bo nawet jeśli Wasze ubezpieczenie pokryje szkodę, ubezpieczyciel może regresem odzyskać koszty od fachowca, który polisy nie miał. A to dla niego poważny cios finansowy.

Po drugie – ustalcie z ekipą od gładzi i malowania koszt ewentualnych napraw ścian. Ściany są najbardziej narażone na uszkodzenia, a ich wykończenie przypada na stosunkowo wczesny etap prac. Przez kolejne tygodnie będą obok nich pracować stolarze, monterzy drzwi, podłóg, mebli. Uzgodnijcie, ile kosztuje naprawa metra kwadratowego, i zapiszcie to – najlepiej na protokole wejścia na budowę. Każdemu kolejnemu wykonawcy, który będzie wchodził do środka, pokażcie ten protokół. To nie jest akt nieufności – stolarze i ekipy od podłóg są przyzwyczajeni do tego, że na ściany trzeba uważać. Ustalenie kosztów napraw z góry zazwyczaj nie jest odbierane negatywnie, a jednocześnie sprawia, że fachowiec porusza się po budowie ostrożniej.

Po trzecie – zaplanujcie harmonogram z wyprzedzeniem. Prace wykończeniowe wymagają koordynacji wielu ekip, a na niektóre trzeba czekać tygodniami. Meble kuchenne produkuje się czasem 3 miesiące, drzwi wewnętrzne 6–8 tygodni. Jeśli nie zamówicie ich odpowiednio wcześnie, będziecie stać z gotowym domem i czekać, bo jeden element blokuje następny. Rozmawiajcie z wykonawcami równolegle i z wyprzedzeniem – najlepiej na 6–8 tygodni przed planowanym terminem ich wejścia na budowę.

Kolejność, którą proponuję

Przez lata pracy na budowach wypracowałem kolejność, która sprawdza się najlepiej. Nie jest jedyną możliwą, ale minimalizuje ryzyko uszkodzeń i pozwala sprawnie koordynować ekipy. Wygląda tak: najpierw łazienki (płytki i biały montaż), potem płytkowanie podłóg w pozostałych pomieszczeniach, następnie gładzie i malowanie, tapety, osprzęt elektryczny i oświetlenie, montaż klimatyzatorów, panele podłogowe, drzwi wewnętrzne, schody, listwy przypodłogowe i na samym końcu – meble. Omówmy każdy z tych etapów po kolei, żebyście rozumieli nie tylko „co", ale przede wszystkim „dlaczego".

Łazienki – na pierwszym froncie

Łazienki wykonujemy jako pierwsze z prostego powodu – to pomieszczenia, które łatwo odizolować od reszty domu. Gdy później ekipa od gładzi zacznie szlifować ściany i cały dom pokryje się pyłem gipsowym, wystarczy szczelnie zakleić otwór wejściowy do łazienki folią i problem z głowy. Poza tym wnoszenie ciężkich elementów – wanny, kabiny prysznicowej, muszli – wiąże się z ryzykiem uszkodzenia ścian. Lepiej, żeby te ściany były jeszcze surowe, niż świeżo pomalowane.

Wykończenie łazienki to temat na osobny, obszerny artykuł, ale w skrócie kolejność wygląda następująco: spadki pod prysznicem i montaż odpływu liniowego (jeśli go macie), armatura podtynkowa z próbą szczelności, hydroizolacja, klejenie płytek, fugowanie i na końcu biały montaż – czyli miska WC, umywalka, wanna lub kabina, baterie, deszczownica, akcesoria.

Kilka rzeczy, o których warto pamiętać. Armatura podtynkowa musi być zamontowana według wymiarów z projektu, w pionie i w poziomie. Przed zakryciem tynkiem koniecznie przeprowadźcie próbę szczelności – 5 barów przez minimum 2 godziny. To jedyny moment, kiedy możecie wyłapać nieszczelność bez kucia ścian. Hydroizolację robimy na całej podłodze łazienki plus 10 cm na ściany (tzw. cokoł), a w strefach mokrych – przy wannie do wysokości 200 cm, przy prysznicu do sufitu. W narożnikach stosujemy taśmy uszczelniające.

Jedna rzecz, która często zaskakuje inwestorów – grzejnik łazienkowy koniecznie musi mieć grzałkę elektryczną. Podłączenie go wyłącznie do ogrzewania podłogowego nie zdaje egzaminu, bo woda w instalacji podłogówki ma temperaturę zaledwie 30°C, a sam system pracuje z przerwami. Efekt? Ręczniki, które nigdy nie schną do końca.

Jeszcze jedno – nawet jeśli nie zamawiacie pełnego projektu wnętrz, łazienka powinna mieć swój projekt. To pomieszczenie drogie w wykonaniu i praktycznie niemożliwe do poprawienia po fakcie. Wiele salonów łazienkowych oferuje projekt w cenie płytek – warto z tego skorzystać. Na tym etapie nie rezygnujcie też z toalety przenośnej przed domem. Dzięki temu nikt nie będzie musiał korzystać z toalety wewnątrz, gdy łazienki są jeszcze w trakcie prac, a później – gdy będziecie chcieli je chronić przed pyłem z gładzi.

Płytkowanie podłóg poza łazienkami

Jeśli w holu, kuchni, kotłowni czy innym pomieszczeniu planujecie płytki na podłodze, to teraz jest na to moment. W odróżnieniu od łazienek, tutaj nie robimy hydroizolacji – nie ma takiej potrzeby. Jest natomiast jedna niezwykle ważna rzecz, o której musicie pamiętać: dylatacje z wylewki trzeba przenieść na płytki. Jeśli tego nie zrobicie, płytki mogą z czasem pękać w miejscach, gdzie wylewka pracuje. Alternatywą jest zastosowanie specjalnych mat kompensacyjnych na całej powierzchni podłogi, ale to rozwiązanie kosztowne.

Przed rozpoczęciem klejenia płytek wyłączcie ogrzewanie podłogowe – minimum 48 godzin wcześniej. Klej musi wiązać w naturalnych warunkach. Jeśli kładziecie jasne płytki gresowe, koniecznie użyjcie białego kleju – w przeciwnym razie ryzykujecie szare plamy przeświecające przez materiał. Klej powinien być elastyczny, zwłaszcza na ogrzewaniu podłogowym, i tu warto zdać się na rekomendację wykonawcy. To nie jest etap, na którym szuka się oszczędności na kilku workach kleju.

Po ułożeniu płytek sprawdźcie, czy nie ma tzw. pustych miejsc – delikatnie stukając w płytkę (np. rączką od śrubokręta). Jeśli odgłos jest głuchy, jakby pod spodem była pustka, to sygnał, że coś jest nie tak. Lepiej wyłapać to na początku niż po wyłożeniu całego pomieszczenia.

Gładzie i malowanie – etap, który wymaga strategii

To jeden z najważniejszych etapów wykończeniówki, a jednocześnie jeden z najbardziej problematycznych. Zacznę od rady, która może Wam zaoszczędzić wielu nerwów: ten sam wykonawca powinien robić gładzie i malowanie. To nie jest kwestia wygody organizacyjnej – to kwestia odpowiedzialności za efekt końcowy.

Powierzchnia ścian i sufitów, która wygląda dobrze po wyszlifowaniu gładzi, bardzo często ujawnia niedoskonałości dopiero po nałożeniu farby. Przed malowaniem dużo trudniej je dostrzec. Jeśli gładzie robi jeden fachowiec, a maluje inny, to w momencie gdy farba odsłoni problemy, zaczyna się spychologia. Malarz powie, że to wina gładzi, szpachlarz – że ściany wyglądały dobrze, gdy je oddawał. I macie pat. Natomiast gdy jedna ekipa odpowiada za cały proces – od gładzi po ostatnią warstwę farby – to ona ponosi odpowiedzialność za efekt. Nie ma komu zrzucić winy.

Trzeba też rozumieć pewną różnicę, która nie jest intuicyjna – gładka struktura ściany to nie to samo co równa płaszczyzna. Ściana może być idealnie gładka w dotyku, a jednocześnie mieć delikatne fale widoczne dopiero wtedy, gdy padnie na nią światło boczne. Odbiór gładzi przeprowadza się z odległości 1–2 metrów, przy rozproszonym świetle zza pleców osoby oceniającej. Ale w Waszym domu będą ściany, na które słońce będzie padać pod ostrym kątem – i tam każda niedoskonałość będzie widoczna jak na dłoni.

Dlatego warto z wykonawcą uzgodnić z góry, które ściany są newralgiczne (te przy oknach, na które pada silne światło boczne) i umówić się na wyższy standard ich wykonania – być może za dodatkową opłatą, ale wtedy wiecie, czego oczekiwać, a wykonawca wie, za co odpowiada. Taki układ jest uczciwy dla obu stron.

Jeśli chodzi o standardy szpachlowania – obowiązuje skala Q1 do Q4. Q1 i Q2 to wykonanie konstrukcyjne i podstawowe, które sprawdza się pod tapety strukturalne lub matowe farby w miejscach, gdzie światło nie pada pod kątem. Q3 to standard, w którym cała powierzchnia pokryta jest masą finiszową i wyszlifowana – dobre rozwiązanie do większości pomieszczeń. Q4 to perfekcja – dla ścian, na które padają paski LED, dla ciemnych kolorów farb, dla pomieszczeń z dużymi przeszkleniami. Warto porozmawiać z wykonawcą o tym, jaki standard zastosować w poszczególnych pomieszczeniach – nie wszędzie potrzebujecie Q4, ale tam, gdzie go potrzebujecie, różnica będzie ogromna.

Co do farb – im bardziej matowa, tym bardziej wybacza niedoskonałości. I odwrotnie – farba z połyskiem wymaga perfekcyjnie przygotowanej ściany, bo odsłania każdą nierówność. Ciemniejsze kolory również bardziej ukazują wady. To kolejny argument za tym, żeby gładzie i malowanie robił ten sam fachowiec – ściana, która po jasnej farbie wygląda dobrze, po ciemnej może prezentować się źle. Temperaturę barwową oświetlenia, przy której będziecie oceniać efekt, warto ustawić na neutralną – 4000–4500 K.

Tapety – specjalista, nie malarz

Jeśli część ścian chcecie wykończyć tapetą, zlećcie to osobnemu specjaliście, a nie malarzowi. Tapetowanie to inna specjalizacja – wymaga wprawy, której nie zastąpi umiejętność malowania. O ile w przypadku gładzi można dokonać miejscowych poprawek, o tyle przy tapetach – szczególnie tych drogich – jeden błąd oznacza często konieczność zamówienia nowego materiału i przygotowania ściany od nowa.

Tapety papierowe i winylowe wymagają idealnie gładkich ścian, więc pod nie koniecznie trzeba wykonać gładzie. Tapety flizelinowe nieco lepiej kryją niedoskonałości, ale decyzję o tym, czy kłaść pod nie gładź, warto skonsultować z fachowcem po tym, jak obejrzy ścianę na żywo.

W umowie z tapetownikiem zapiszcie, że zapoznał się ze stanem podłoża i nie wnosi zastrzeżeń, że przed przyklejeniem tapety ma obowiązek skontrolować, czy wzór między poszczególnymi pasami schodzi się poprawnie, i że wykonanie musi być estetyczne – bez widocznych łączeń, bąbli czy purchli. Materiały – grunt i klej – powinien dostarczyć wykonawca. Kleje do tapet różnią się między sobą konsystencją, lepkością i czasem otwartym. Lepiej, jeśli fachowiec pracuje na materiałach, które zna i którym ufa. A w razie reklamacji – będzie Wam dużo łatwiej, jeśli całość materiału zostanie dostarczona i sprzedana przez wykonawcę.

Osprzęt elektryczny i oświetlenie

Gdy ściany są gotowe – wyszpachlowane, pomalowane, otapetowane – pora na montaż gniazdek, włączników i oświetlenia. Dlaczego teraz, a nie wcześniej? Bo gdybyśmy zamontowali osprzęt przed wykończeniem ścian, przeszkadzałby przy szpachlowaniu i malowaniu. A dlaczego nie później? Bo gdy mamy już gotowe podłogi i drzwi, drabina może porysować panele, a upuszczony śrubokręt uszkodzić świeżo zamontowane drzwi.

Montaż osprzętu elektrycznego to nie wielka filozofia – na tym etapie nic już nie zmienimy, bo wszystkie decyzje zapadły podczas rozprowadzania kabli po budynku. Trzeba go po prostu podłączyć i zamontować. Ale jest kilka detali, które robią różnicę. Cały osprzęt musi być zamontowany estetycznie, równo ze ścianą i w poziomie – wymagane jest używanie lasera. Uziemienia w gniazdkach łączymy złączkami, nie skręcamy na skrętkę.

Jeśli chodzi o oświetlenie – uważajcie na lampy LED ze zintegrowanym źródłem światła. Mają one z góry ustaloną temperaturę barwową i nie da się jej zmienić, bo żarówka jest wbudowana. Zanim zdecydujecie się na konkretne oprawy, zamówcie kilka żarówek o różnych temperaturach barwowych, sprawdźcie je w swoim domu i zwróćcie te, które nie pasują. Przy sufitach podwieszanych montujcie lampy na kołkach Molly – zwykłe kołki w płytę gipsową nie utrzymają cięższej oprawy.

Klimatyzatory

Montaż jednostek wewnętrznych klimatyzacji to etap, który powinien nastąpić po pierwszej warstwie farby lub po gruntowaniu. Wcześniej nie warto, bo prace związane z gładziami generują dużo pyłu, który mógłby zabrudzić urządzenia. Później też ryzykowny – bo monterzy muszą wiercić w ścianach i wnosić sprzęt, co grozi uszkodzeniem gotowych podłóg.

Pamiętajcie, że montaż klimatyzacji wymaga uprawnień F-gaz – to nie jest praca, którą może wykonać elektryk czy hydraulik „przy okazji". Po zakończeniu montażu wykonawca przeprowadza próbę ciśnieniową i napełnia instalację czynnikiem chłodniczym. Dopiero po pozytywnym wyniku testu można uznać, że klimatyzacja jest gotowa do użytku.

Panele podłogowe – ulubiony etap

Montaż podłóg to jeden z moich ulubionych etapów na budowie. Jest szybki, bezproblemowy i daje spektakularny efekt. Rano ekipa wchodzi na surowy beton, po południu macie gotową podłogę. I choć ściany były pomalowane wcześniej, a włączniki zamontowane – dopiero pojawienie się podłogi sprawia, że pomieszczenie zaczyna wyglądać jak dom. Robi się po prostu cieplej.

Mam jedną zdecydowaną rekomendację – zamawiajcie podłogę w sklepie, który oferuje ją z montażem. Powody są trzy. Pierwszy to stawka VAT – kupując podłogę z usługą montażu, płacicie od materiału 8% VAT zamiast 23%. Na całym domu to potrafi być poważna oszczędność. Drugi powód to jakość ekipy – podłogi kładą fachowcy, którzy codziennie od lat zajmują się tylko tym. Działają szybko, dokładnie i wiedzą, jak radzić sobie z niestandardowymi sytuacjami. Trzeci powód to reklamacja – jeśli z podłogą coś się stanie, procedura jest prostsza. Nie ma ryzyka, że sklep odrzuci reklamację, twierdząc, że popełniono błąd montażu, a wykonawca zwali winę na wadliwy produkt.

Cały proces zamyka się w trzech krokach. Wizyta w sklepie i wybór podłogi (warto poprosić o próbnik, żeby obejrzeć go w naturalnym świetle na budowie). Pomiar na budowie przez montażystę. I wreszcie – montaż w umówionym terminie. Przed przystąpieniem do pracy ekipa powinna przeszlifować i odkurzyć posadzkę specjalnym urządzeniem, usuwając zabrudzenia z farby czy gładzi. Pomieszczenia muszą być puste i posprzątane. Po montażu, zanim podpiszecie protokół odbioru, dokładnie obejrzyjcie podłogi i ściany – czy nic nie zostało uszkodzone. Po podpisaniu protokołu i wyjściu ekipy reklamacja uszkodzeń nie zostanie uwzględniona.

Drzwi wewnętrzne

Zaraz po podłogach mogą wejść monterzy drzwi. I tu proces wygląda podobnie – sklep, pomiar, montaż. Ale pomiar drzwi jest dużo ważniejszy niż pomiar podłóg. Trzeba zweryfikować, czy szerokości i wysokości otworów drzwiowych są prawidłowe. Jeśli otwór jest za wysoki – pół biedy, da się to naprawić doklejeniem płyty gipsowej. Ale jeśli jest za wąski, trzeba kuć – a to oznacza ingerencję w gotowe, pomalowane ściany.

Dlatego warto, żeby pomiar drzwi odbył się jeszcze przed wykończeniem ścian – zanim ekipa od gładzi i malowania zacznie pracę. Jeśli okażą się potrzebne korekty otworów, zrobicie je na surowej ścianie, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Jeśli przeoczycicie ten moment i okaże się to dopiero po malowaniu – będzie żal.

Pamiętajcie o jednym szczególe – jeśli macie rekuperację, drzwi muszą mieć tzw. skrót wentylacyjny. Polega to na tym, że skrzydło jest odrobinę krótsze, zwykle o 2–3 cm, co pozwala na prawidłową cyrkulację powietrza w domu nawet przy zamkniętych drzwiach. To praktycznie niewidoczne, a bez tego rekuperacja nie będzie działać właściwie.

Co do typów drzwi – na rynku macie dwa główne rodzaje: przylgowe (klasyczne, z widocznym „uskokiem" na framudze) i bezprzylgowe (nowocześniejsze, z gładkim wykończeniem). Bezprzylgowe wyglądają elegancko, ale są droższe i wymagają większego otworu w ścianie. Coraz popularniejsze stają się też drzwi ukryte – bez widocznej ościeżnicy, wtapiające się w ścianę. W ich przypadku ościeżnicę montuje i obkłada gipsem ekipa od wykończenia ścian, a nie monterzy ze sklepu – warto to wiedzieć zawczasu.

Schody – im później, tym bezpieczniej

Jeśli budujecie dom piętrowy, temat schodów dotyczy Was w sposób szczególny. Proponuję, żebyście ten etap zostawili praktycznie na sam koniec, i mam ku temu mocny argument. Schody to jeden z najdroższych i najtrudniejszych do naprawy elementów w domu. Jeśli podczas montażu schodów uszkodzicie ścianę, naprawienie jej jest stosunkowo łatwe i tanie. Ale jeśli w trakcie dalszych prac uszkodzicie schody – naprawa może być bardzo trudna, czasem wręcz niemożliwa bez wymiany elementu.

Podobnie jak w przypadku okien – nieważne, jakbyście te schody zabezpieczyli, jeśli przypadkiem spadnie na nie wystarczająco ciężka rzecz, żadne zabezpieczenie nie pomoże. Dlatego na wczesnym etapie prac wykończeniowych najlepszym sposobem ochrony schodów jest po prostu trzymanie ich z dala od budowy.

Jeśli macie możliwość tak zorganizować prace, żeby meble piętrowe (szafy na wymiar, inne ciężkie elementy) wniesiono na górę jeszcze przed montażem schodów – warto to zrobić. Schody drewniane wymagają aklimatyzacji w domu – drewno musi „przywyknąć" do wilgotności i temperatury panujących w środku, zanim zostanie zamontowane. Balustrada to osobny temat – szkło wygląda efektownie, ale jest wymagające w utrzymaniu (odciski palców na każdym kroku), drewniana lub metalowa to kwestia gustu.

Listwy przypodłogowe

Listwy to niemal ostatni etap. Można je montować przed meblami lub po nich – zależy od sytuacji. Jeśli meble stoją na podłodze (a nie są zabudową od ściany do podłogi), to listwy montujecie najpierw. Jeśli zabudowa ma przylegać do podłogi i ściany – warto poczekać na meble i dopasować listwy do nich.

Na rynku macie dwa główne rodzaje: MDF – tańsze, ale mniej trwałe i wrażliwe na wilgoć, oraz drewniane – droższe, ale solidniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne. Niezależnie od wyboru, listwy montuje się zazwyczaj po panelach i drzwiach, więc to naturalne dopełnienie całego procesu.

Meble – finał, który wymaga cierpliwości

Meble to ostatni etap wykończeniówki i jednocześnie ten, który wymaga największego wyprzedzenia w zamówieniu. Kuchnia na wymiar potrafi być produkowana nawet 3 miesiące. Szafy wnękowe, garderoby, zabudowy – kolejne tygodnie. Jeśli nie zamówicie ich odpowiednio wcześnie, ryzykujecie, że dom będzie gotowy, a Wy będziecie czekać miesiącami na możliwość normalnego funkcjonowania.

Dlatego meble zamawiajcie jak najwcześniej – nawet równolegle z pracami wykończeniowymi. Pomiar kuchni może się odbyć, gdy tylko będą gotowe ściany i podłogi w kuchni. Nie czekajcie do samego końca, bo każdy tydzień zwłoki to tydzień dłuższego czekania na wprowadzenie się.

Pilnowanie stanu ścian – prosta zasada, która ratuje budżet

Wspomniałem o tym na początku, ale warto to rozwinąć, bo to naprawdę kluczowa sprawa. Ściany wykańczacie na stosunkowo wczesnym etapie, a potem przez kolejne tygodnie pracują obok nich różne ekipy. Trzeba być realistą – coś się uszkodzi. To ryzyko wpisane w budowę i nie ma co się na nie obrażać.

Najlepsze, co możecie zrobić, to pilnować stanu ścian przed wejściem i wyjściem każdego wykonawcy. Sprawdzajcie je wspólnie – i jeśli podczas prac pojawią się uszkodzenia, będziecie mogli się rozliczyć na podstawie wcześniej ustalonych kosztów. Stolarze, ekipy od drzwi, podłóg – wszyscy są przyzwyczajeni do tego systemu. Każdy dorosły człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Ustalenie reguł z góry nie rodzi złych emocji – przeciwnie, sprawia, że wszyscy wiedzą, na czym stoją.

A gdyby zdarzył się poważniejszy problem – na przykład na skutek błędu hydraulika w nocy woda zaleje cały dom – to koszty napraw powinno pokryć ubezpieczenie wykonawcy. Dlatego na etapie wykończeniówki polisa OC każdego fachowca to absolutna konieczność. Kopię polisy dołączcie do umowy.

Ile to wszystko trwa

Czas trwania wykończeniówki zależy od wielu czynników – metrażu domu, złożoności projektu, dostępności ekip, Waszej własnej decyzyjności. Dla domu o powierzchni około 100–120 m² realistyczny czas to 3–4 miesiące od momentu wejścia pierwszej ekipy do momentu wprowadzenia się. Dla domów powyżej 200 m² – 6–8 miesięcy to norma, nie wyjątek.

Poszczególne etapy mają swoje orientacyjne czasy. Wykończenie łazienki to 2–4 tygodnie (w zależności od skomplikowania). Gładzie i malowanie w całym domu – 7–14 dni. Panele podłogowe – kilka dni. Montaż drzwi – 1–2 dni. Ale między etapami trzeba uwzględnić czas na schnięcie (gładzie, farby), na oczekiwanie na kolejną ekipę, na produkcję zamówionych elementów.

Najczęstszy błąd? Planowanie zbyt optymistyczne. Jeśli ktoś mówi Wam, że wykończenie domu zajmie 6 tygodni – traktujcie to z dużą rezerwą. Oczywiście są firmy oferujące wykończenie „pod klucz" w określonym terminie i z jednym punktem kontaktu. To wygodne rozwiązanie, ale zwykle droższe – płacicie za koordynację, którą w systemie gospodarczym musielibyście robić sami.

Najczęstsze błędy przy kolejności prac wykończeniowych

Na koniec – czego unikać. Pierwszy i najgroźniejszy błąd to rozpoczynanie prac od złego etapu. Kładzenie paneli przed malowaniem, montaż drzwi przed podłogami (chyba że chodzi o drzwi bezprogowe), schody przed meblami piętrowymi – każda taka zamiana kolejności zwiększa ryzyko uszkodzeń i komplikuje logistykę.

Drugi błąd to rozdzielanie gładzi i malowania między dwóch wykonawców. Pisałem o tym wyżej – to prosta droga do problemów z jakością i odpowiedzialnością. Trzeci – brak pisemnych ustaleń dotyczących kosztów napraw ścian. Czwarty – brak weryfikacji polisy OC wykonawców. Piąty – zbyt późne zamawianie elementów z długim czasem produkcji, szczególnie drzwi, mebli kuchennych i schodów.

I szósty, bardziej subtelny – brak ochrony już wykończonych powierzchni. Gotowe podłogi warto przykryć folią lub tekturą, zanim wejdzie kolejna ekipa. Pomalowane ściany w ciągach komunikacyjnych zabezpieczyć narożnikami. To drobne czynności, ale potrafią zaoszczędzić naprawdę sporo pieniędzy i frustracji.

Podsumowanie

Wykończenie domu to ostatnia prosta – ale wcale nie najłatwiejsza. To etap, na którym stawka jest wysoka, bo wszystko, co jest już w środku, jest drogie i trudne do naprawy. Właściwa kolejność prac nie jest kaprysem perfekcjonisty – to narzędzie minimalizowania ryzyka i ochrony Waszego budżetu. Łazienki na początku, schody na końcu. Gładzie i malowanie – jeden wykonawca. Ubezpieczenie i protokoły wejścia – przy każdym fachowcu. Meble zamawiane z wyprzedzeniem, nie na ostatnią chwilę.

Jeśli podejdziecie do wykończeniówki z planem i spokojem, będzie to etap satysfakcjonujący – bo wreszcie widzicie, jak Wasz dom nabiera charakteru. Każdy dzień przynosi widoczną zmianę. I choć droga od pustych ścian do pierwszej kawy we własnej kuchni bywa kręta, to z odpowiednim przygotowaniem da się ją przejść bez większych wstrząsów. Piszę o tym szerzej w mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia" – cała czwarta część poświęcona jest właśnie wykańczaniu domu, etap po etapie, z konkretnymi wskazówkami do zastosowania od razu na Waszej budowie.

Dołącz do newslettera

Chcę dołączyć 

WOJCIECH TRACICHLEB

Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.

Inne w tej kategorii

Garderoba walk-in – jak zaplanować

Wymiary, wentylacja, oświetlenie i ergonomia – co musicie wiedzieć, zanim powstanie pierwsza ściana

Garderoba wymaga konkretnego planu już na etapie projektu. Sprawdźcie, od czego zacząć i na co uważać.  

Basen w ogrodzie – rodzaje i koszty

Od dmuchanego brodzika po wkopany zbiornik – co naprawdę warto wiedzieć, zanim wlejecie pierwszą wodę

Basen w ogrodzie brzmi pięknie. Ale który wybrać i ile to naprawdę kosztuje? Sprawdźcie, zanim podejmiecie decyzję.  

Ogrodzenie posesji – rodzaje i koszty

Od siatki tymczasowej po aluminiowe systemy z ukrytymi napędami – jak wybrać ogrodzenie, które posłuży Wam latami i nie zrujnuje budżetu

Ogrodzenie to pierwsza rzecz, którą widzą goście – i ostatnia, o której myślą inwestorzy. Sprawdźcie, jak wybrać mądrze.  

Przejdź do góry strony