Kąt nachylenia dachu – jak wpływa na projekt i koszty budowy domu
Dlaczego ten niepozorny parametr techniczny potrafi całkowicie zmienić Wasze plany budowlane

Przeglądając projekty domów, zwracacie uwagę na metraż, układ pomieszczeń, liczbę sypialni i wielkość salonu. Sprawdzacie, czy garaż jest w bryle, czy wolnostojący. Analizujecie, ile okien jest od strony ogrodu. Ale jest jeden parametr, który często umyka uwadze, a który potrafi całkowicie zmienić Wasze plany – kąt nachylenia dachu. Ten niepozorny szczegół techniczny, wyrażony w stopniach, ma wpływ na to, czy w ogóle będziecie mogli wybudować wymarzony dom na upatrzonej działce, ile zapłacicie za pokrycie dachowe i jak będzie wyglądała bryła Waszego domu przez następne kilkadziesiąt lat.
Z mojego doświadczenia wynika, że spośród wszystkich wymogów zawartych w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego to właśnie kąt nachylenia dachu najczęściej koliduje z wybranymi przez inwestorów projektami. Widziałem dziesiątki sytuacji, w których ktoś zakochał się w projekcie, kupił działkę, a potem okazywało się, że lokalny MPZP wymaga dachu o zupełnie innym nachyleniu. Dlatego chcę, żebyście zrozumieli ten temat, zanim podejmiecie decyzje, których nie da się łatwo cofnąć.
Czym właściwie jest kąt nachylenia dachu
Zacznijmy od podstaw, bo warto mieć jasność, o czym mówimy. Kąt nachylenia dachu to po prostu kąt, jaki tworzy połać dachowa względem poziomu. Mierzymy go w stopniach. Dom z dachem płaskim ma nachylenie bliskie zeru, a stroma alpejska chata może mieć dach nachylony pod kątem nawet 60 stopni. W polskim budownictwie jednorodzinnym najczęściej spotykamy się z nachyleniami w przedziale od 0 do 45 stopni, przy czym granicą umowną między dachem płaskim a spadzistym jest 10 stopni.
Ten podział nie jest przypadkowy i ma konsekwencje praktyczne. Dach o nachyleniu poniżej 10 stopni wymaga zupełnie innego podejścia do hydroizolacji niż dach stromy. Woda na dachu płaskim nie spływa sama z siebie, musi być aktywnie odprowadzana przez system spadków i wpustów. Dlatego stosuje się tam inne materiały – papy termozgrzewalne, membrany EPDM czy PVC. Z kolei na dachach spadzistych woda spływa grawitacyjnie, co pozwala stosować pokrycia takie jak dachówka czy blachodachówka, które same w sobie nie są w stu procentach szczelne.
MPZP i kąt nachylenia – pułapka, w którą wpadają inwestorzy
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego to dokument, który określa, co i jak można budować na danym terenie. Znajdziecie w nim zapisy dotyczące maksymalnej wysokości budynków, linii zabudowy, a bardzo często także wymagania dotyczące dachów – w tym właśnie kąta nachylenia. Typowy zapis może brzmieć tak: dachy dwuspadowe o kącie nachylenia 25–40 stopni, pokryte dachówką w kolorze ceglastym lub brązowym.
I tu pojawia się problem. Powiedzmy, że zakochaliście się w nowoczesnym projekcie z dachem płaskim. Bryła jak z magazynu architektonicznego, duże przeszklenia, minimalistyczna elewacja. Wszystko pięknie, tylko że na Waszej wymarzonej działce MPZP wymaga dachu spadzistego o nachyleniu minimum 30 stopni. Co wtedy? Macie dwie opcje – zmienić projekt albo wnioskować o odstępstwo od planu. Zmiana projektu na etapie adaptacji jest możliwa, ale musicie mieć świadomość, że zmiana z dachu płaskiego na stromy to nie kosmetyczna poprawka – to zmienia całą bryłę domu, jego proporcje, a często też układ pomieszczeń na poddaszu.
Wniosek o odstępstwo to druga ścieżka, ale wymaga uzasadnienia. Najczęściej polega ono na wykazaniu, że w okolicy już stoją budynki o takim samym kącie nachylenia, jaki chcecie zastosować. Do wniosku dołącza się zdjęcia okolicznych domów z adresami. Nie chodzi o donoszenie na sąsiadów, tylko o pokazanie, że Wasz dom wpasuje się w istniejącą architekturę. Trzeba jednak pamiętać, że urząd nie ma obowiązku takiego odstępstwa udzielić – to zawsze jest kwestia indywidualnej decyzji.
Jak kąt nachylenia wpływa na wybór pokrycia dachowego
Nie każde pokrycie dachowe nadaje się na każdy dach. To jedna z tych rzeczy, które wydają się oczywiste, kiedy się o nich powie, ale wcale nie są oczywiste na etapie przeglądania projektów w internecie. Producenci materiałów pokryciowych określają w kartach technicznych minimalne i maksymalne kąty nachylenia, przy których ich produkty można stosować. Zlekceważenie tych wymagań to proszenie się o kłopoty.
Zacznijmy od dachówek – zarówno betonowych, jak i ceramicznych. Większość producentów zaleca minimalny kąt nachylenia 22 stopnie dla dachówek falistych montowanych na standardowym ruszcie z łat i kontrłat. W przypadku dachówek płaskich minimalne nachylenie rośnie do 25 stopni. Dlaczego? Bo dachówka nie jest pokryciem szczelnym. Przy zbyt małym kącie woda może się dostawać pod dachówki – czy to pod wpływem wiatru, czy przez zjawisko podciągania kapilarnego. Stromy dach zmniejsza to ryzyko, bo woda po prostu szybciej spływa.
Co zrobić, jeśli macie dach o nachyleniu poniżej 22 stopni, a mimo to chcecie mieć dachówkę? Jest rozwiązanie, ale kosztuje więcej – pełne deskowanie dachu z dodatkową hydroizolacją. Zamiast standardowego rusztu z łat i kontrłat układacie na krokwiach pełne deskowanie z płyt OSB lub desek, a na nim szczelną hydroizolację. Dopiero na tej warstwie montujecie łaty i dachówkę. Woda, która dostanie się pod dachówkę, spłynie po hydroizolacji do rynny zamiast do wnętrza domu. To jednak znacząco podnosi koszt wykonania dachu.
Z drugiej strony mamy dachy bardzo strome. Im większy kąt nachylenia, tym większe ryzyko, że dachówki po prostu spadną. Dachówka wisząca na stromym dachu jest bardziej narażona na zsunięcie się niż ta, która leży niemal płasko. Dlatego przy dużych nachyleniach obowiązkowe jest mocowanie dachówek specjalnymi spinkami do łat. Producenci dokładnie określają, od jakiego kąta i w jakich miejscach spinki są wymagane. Zazwyczaj mocuje się co trzecią dachówkę po skosie oraz wszystkie dachówki w miejscach newralgicznych – przy kominach, oknach dachowych, na krawędziach dachu.
Kąt nachylenia a koszty budowy
Każda zmiana kąta nachylenia dachu to zmiana geometrii całej więźby lub wiązarów. A zmiana geometrii to zmiana ilości materiału, zmiana nakładu pracy i ostatecznie zmiana kosztów. Zależność nie jest jednak liniowa i nie da się powiedzieć, że strome dachy są zawsze droższe od płaskich albo odwrotnie.
Dach płaski wydaje się prostszy konstrukcyjnie – często jest to po prostu strop żelbetowy monolityczny przykryty warstwami izolacji i hydroizolacji. Nie ma tu krokwi, jętek, płatwi ani murłat. Ale dach płaski wymaga wysokiej jakości hydroizolacji, bo każda nieszczelność oznacza wodę w domu. Membrana EPDM, która jest najbardziej trwałym rozwiązaniem dla dachów płaskich, kosztuje więcej niż papa termozgrzewalna, ale za to wytrzymuje kilkadziesiąt lat bez konieczności renowacji. Do tego dochodzi balast – żwir lub ziemia na zielony dach – który waży 50–100 kilogramów na metr kwadratowy. Konstrukcja musi to udźwignąć, a to oznacza grubsze stropy i solidniejsze fundamenty.
Dach spadzisty z kolei wymaga więcej drewna na konstrukcję – im steilszy, tym dłuższe krokwie i więcej materiału. Ale można na nim stosować lekkie pokrycia, jak blachodachówka, które nie obciążają tak bardzo konstrukcji. Trzeba jednak pamiętać o jednym: im mniejszy kąt nachylenia dachu spadzistego, tym bardziej dachówki muszą na siebie zachodzić. Producenci określają to w katalogach – zakładka zmienia się w zależności od nachylenia. Mniejszy kąt oznacza większy zakład, a większy zakład oznacza większe zużycie dachówek na metr kwadratowy powierzchni dachu.
Jest jeszcze kwestia przestrzeni. Dach stromy w domu parterowym daje sporą powierzchnię na strychu – można tam trzymać rzeczy, zrobić suszarnię, a czasem nawet zaadaptować na poddasze użytkowe. Dach płaski takiej przestrzeni nie daje wcale. Z kolei w domach piętrowych dach stromy często oznacza skosy w pokojach na piętrze, które ograniczają możliwość ustawienia mebli. Dach płaski daje pełną wysokość pomieszczeń na całej powierzchni.
Zmiana kąta nachylenia na etapie adaptacji projektu
Dobra wiadomość jest taka, że kąt nachylenia dachu można zmienić na etapie adaptacji projektu gotowego. To jedna z dopuszczalnych modyfikacji, o którą możecie poprosić architekta adaptującego. Ale zanim to zrobicie, musicie uzyskać zgodę biura projektowego, które jest właścicielem projektu. Większość biur taką zgodę wydaje bez problemu i bez dodatkowych opłat, ale zawsze warto o to zapytać przed zakupem projektu.
Zmiana kąta nachylenia to jednak nie jest poprawka kosmetyczna. Kiedy zmieniacie nachylenie dachu, zmienia się wysokość kalenicy, a więc całkowita wysokość budynku. Może to mieć znaczenie, jeśli MPZP określa maksymalną wysokość zabudowy. Zmienia się też obciążenie konstrukcji – inaczej siły rozkładają się przy dachu stromym, inaczej przy płaskim. Architekt musi to przeliczyć i ewentualnie dostosować konstrukcję.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której musicie pamiętać już na etapie adaptacji – rodzaj pokrycia dachowego. Jeśli kupujecie projekt z dachem zaprojektowanym pod lekkie pokrycie, jak blachodachówka, a chcecie położyć ciężką dachówkę ceramiczną, to sama zmiana kąta nachylenia nie wystarczy. Trzeba przeliczyć całą konstrukcję – nie tylko więźbę dachową, ale też nadproża nad oknami, strop i fundamenty. Dachówka ceramiczna waży kilkukrotnie więcej niż blachodachówka, a ta różnica ma znaczenie dla całego domu. Przekażcie tę informację architektowi adaptującemu od razu, na początku współpracy, żebyście potem nie musieli wracać do tematu.
Konsekwencje techniczne na budowie
Przyjmijmy, że macie już zatwierdzony projekt z odpowiednim kątem nachylenia i ruszyła budowa. Na co zwracać uwagę? Przede wszystkim na rozstaw łat, jeśli macie dach spadzisty kryty dachówką. Producenci w katalogach określają, na ile jedna dachówka ma zachodzić na drugą, i ten zakład zmienia się w zależności od kąta nachylenia. Im mniejszy kąt, tym większy zakład. Wykonawca musi to sprawdzić w dokumentacji konkretnego modelu dachówki i odpowiednio rozstawić łaty. Błąd na tym etapie może skutkować przeciekaniem dachu.
Zwróćcie też uwagę na wentylację dachu. Niezależnie od tego, czy macie pełne deskowanie, czy ruszt z łat i kontrłat, pod pokryciem musi swobodnie przepływać powietrze. Wlot powinien znajdować się u podstawy połaci, przy okapie, a wylot przy kalenicy. Bez odpowiedniej wentylacji pod dachem będzie się gromadzić wilgoć, co z czasem doprowadzi do gnicia drewnianych elementów konstrukcji. Naprawa takiego dachu to wielotygodniowy remont i koszty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.
Przy dachach o większym nachyleniu pamiętajcie o mocowaniu dachówek spinkami. Wiatr wiejący nad budynkiem wytwarza siłę ssącą, która może poderwać nawet ciężką dachówkę betonową. Kierownik budowy powinien dopilnować, żeby spinki były zamontowane zgodnie z wytycznymi producenta – zazwyczaj co trzecia dachówka po skosie i wszystkie w miejscach newralgicznych. Gąsiory, czyli półokrągłe elementy na kalenicy, mocuje się zawsze, niezależnie od nachylenia.
Praktyczne rady przed wyborem projektu
Zanim ostatecznie zdecydujecie się na konkretny projekt domu, zróbcie kilka rzeczy. Po pierwsze, sprawdźcie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla działki, którą macie na oku. MPZP zazwyczaj znajdziecie w internecie, na stronie gminy lub w Biuletynie Informacji Publicznej. Poszukajcie zapisów dotyczących dachów – kąta nachylenia, rodzaju pokrycia, koloru. Zapiszcie te informacje i porównajcie z parametrami projektu, który Was interesuje.
Po drugie, jeśli kąt nachylenia w projekcie nie zgadza się z wymaganiami MPZP, skontaktujcie się z biurem projektowym i zapytajcie, czy możliwa jest zmiana na etapie adaptacji i jakie będą tego konsekwencje dla projektu. Niektóre zmiany są proste, inne mogą wymagać przeprojektowania znacznej części domu. Lepiej to wiedzieć przed zakupem projektu niż po.
Po trzecie, porozmawiajcie z architektem adaptującym o rodzaju pokrycia dachowego. Zdecydujcie, czy chcecie dachówkę, blachodachówkę, a może gont bitumiczny. Każdy z tych materiałów ma inne wymagania co do minimalnego nachylenia i inne konsekwencje dla konstrukcji. Im wcześniej podejmiecie tę decyzję, tym mniej niespodzianek czeka Was na budowie.
Podsumowanie
Kąt nachylenia dachu to parametr, który łatwo przeoczyć, a który ma duże znaczenie dla całego procesu budowy. Wpływa na to, czy w ogóle możecie wybudować wymarzony dom na wybranej działce, jakie pokrycie dachowe możecie zastosować i ile zapłacicie za wykonanie dachu. Determinuje też, czy będziecie mieć strych do wykorzystania, czy skosy w pokojach na piętrze.
Nie traktujcie tego tematu po macoszemu. Sprawdźcie MPZP przed zakupem działki, upewnijcie się, że wybrany projekt spełnia lokalne wymagania, a jeśli nie – dowiedzcie się, czy możliwa jest adaptacja. I pamiętajcie, że zmiana kąta nachylenia to nie poprawka kosmetyczna – to decyzja, która wpływa na konstrukcję, koszty i ostateczny wygląd Waszego domu. Lepiej poświęcić na to trochę czasu teraz niż borykać się z problemami przez całą budowę.
Więcej o wyborze projektu i adaptacji do konkretnej działki znajdziecie w mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia". To kompendium wiedzy, które przeprowadzi Was przez cały proces budowy – od pierwszych marzeń po odbiór kluczy.
Dołącz do newslettera
WOJCIECH TRACICHLEB
Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.