Wojciech Tracichleb · Blog  · 14 min czytania

Budowa domu a rozwód – jak zabezpieczyć inwestycję

Rozwód w trakcie budowy domu zdarza się rzadziej, niż się Wam wydaje. Ale gdy się trafi, robi się naprawdę trudno. Zobaczcie, jak realnie zabezpieczyć inwestycję.

Rozwód w trakcie budowy domu zdarza się rzadziej, niż się Wam wydaje. Ale gdy się trafi, robi się naprawdę trudno. Zobaczcie, jak realnie zabezpieczyć inwestycję.

Buduję domy jednorodzinne od 2013 roku i po latach na placach budowy wiem, że rozwód w trakcie budowy zdarza się rzadko – ale gdy się trafi, robi się dramatycznie. Z dnia na dzień dwa podpisy na umowie z wykonawcą budowlanym stają się problemem, bank zaczyna na Was patrzeć inaczej, a budowa potrafi stanąć na tygodnie albo i miesiące. Ten artykuł nie ma Was straszyć. Ma Wam pokazać, co naprawdę mówi polskie prawo o domu budowanym w trakcie małżeństwa, gdzie są największe pułapki finansowe i jakie zabezpieczenia warto wprowadzić zanim w ogóle wbijecie pierwszą łopatę.

Najważniejsze, co musicie zrozumieć na starcie: w polskim systemie prawnym budowa domu w trakcie małżeństwa to nie jest „prywatna sprawa jednego z małżonków". To jest – w domyślnym ustroju majątkowym – wspólne przedsięwzięcie z wszystkimi tego konsekwencjami. Zarówno korzyściami, jak i ryzykami.

Ustrój majątkowy małżeński – fundament całej sytuacji

Zgodnie z art. 31 § 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (KRO), z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa – jeśli wcześniej nie zawarli umowy majątkowej małżeńskiej. Mówiąc po polsku: jeśli nie podpisaliście intercyzy u notariusza, to od dnia ślubu macie wspólnotę majątkową. Domyślnie. Bez Waszego dodatkowego oświadczenia.

Co wchodzi w skład majątku wspólnego? Art. 31 § 2 KRO wymienia między innymi: pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków, dochody z majątku wspólnego oraz z majątku osobistego, środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego oraz kwoty składek zewidencjonowanych na subkoncie ZUS. Krótko mówiąc – to, co od ślubu zarabiacie i z czego żyjecie, jest wspólne.

Po drugiej stronie jest majątek osobisty każdego z małżonków, opisany w art. 33 KRO. Należą do niego między innymi: przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności (czyli przed ślubem), przedmioty nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę (chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił), przedmioty służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb jednego z małżonków, prawa niezbywalne, przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała oraz przedmioty nabyte w zamian za składniki majątku osobistego.

Od tego rozróżnienia bardzo wiele zależy, bo to ono decyduje, kto, ile i co dostanie po rozwodzie.

Działka kupiona przed ślubem kontra działka kupiona w trakcie

To pierwsze pytanie, które zawsze padałoby, gdybyście przyszli z tą sprawą do prawnika. Kiedy kupiona była działka pod budowę?

Jeżeli jeden z Was kupił działkę przed ślubem, ze swoich oszczędności, i ma na to dokumenty (akt notarialny sprzed ślubu, potwierdzenia przelewów ze swojego konta) – działka jako taka pozostaje jego majątkiem osobistym zgodnie z art. 33 pkt 1 KRO. Zawsze warto wcześniej sprawdzić, co mówi księga wieczysta działki. Tu sprawa jest stosunkowo prosta. Nieruchomość gruntowa nie staje się automatycznie wspólna tylko dlatego, że później ktoś wziął ślub.

Jeżeli natomiast działka została kupiona po ślubie, w trakcie trwania wspólności ustawowej, ze środków pochodzących z bieżących dochodów małżonków – wchodzi do majątku wspólnego. I to nawet wtedy, gdy w akcie notarialnym widnieje tylko jedno nazwisko. Nazwisko w akcie nie ma decydującego znaczenia. Decyduje pochodzenie środków i czas nabycia.

Wyjątek: działka mogła zostać kupiona w trakcie małżeństwa, ale za środki pochodzące jednoznacznie z majątku osobistego (na przykład z darowizny od rodziców jednego z małżonków, ze spadku, ze sprzedaży mieszkania sprzed ślubu). Wówczas w trybie art. 33 pkt 10 KRO mówimy o tzw. surogacji – przedmiot nabyty w zamian za składnik majątku osobistego pozostaje majątkiem osobistym. Pod warunkiem jednak, że potraficie to udowodnić. Tu wracamy do tematu dokumentacji, do którego jeszcze wrócę.

Dom budowany w trakcie małżeństwa – nakłady i ich rozliczenie

I tu zaczyna się prawdziwa komplikacja. Załóżmy, że jeden z małżonków przyniósł do związku działkę kupioną wcześniej. Działka pozostaje jego majątkiem osobistym. Ale dom, który na niej stawiacie ze wspólnych pieniędzy w trakcie małżeństwa, generuje tzw. nakłady z majątku wspólnego na majątek osobisty jednego z małżonków.

Zgodnie z art. 45 § 1 KRO, każdy z małżonków powinien zwrócić wydatki i nakłady poczynione z majątku wspólnego na jego majątek osobisty, z wyjątkiem wydatków i nakładów koniecznych na przedmioty majątkowe przynoszące dochód. Może też żądać zwrotu wydatków i nakładów, które poczynił ze swojego majątku osobistego na majątek wspólny.

W praktyce wygląda to tak: jeśli macie działkę osobistą jednego z Was wartą 200 tysięcy złotych i przez trzy lata wspólnie wybudowaliście na niej dom warty 800 tysięcy złotych ze wspólnych dochodów oraz wspólnego kredytu, to nieruchomość po rozwodzie nadal jest w sensie własności tego, kto miał działkę – ale drugi małżonek ma roszczenie o zwrot połowy nakładów na rzecz tego domu z majątku wspólnego. Matematyka robi się skomplikowana, bo trzeba ustalić wartość nakładów na dzień ich dokonania, wartość obecną i mnóstwo innych zmiennych. Sądy w tych sprawach często powołują biegłych z zakresu wyceny nieruchomości.

Sytuacja odwrotna – działka jest wspólna, ale jeden z małżonków włożył w budowę środki ze swojego majątku osobistego (na przykład darowiznę od rodziców 150 tysięcy złotych) – również podlega rozliczeniu na podstawie art. 45 § 1 KRO. Ale tylko wtedy, gdy ten małżonek udowodni, że pieniądze faktycznie pochodziły z jego majątku osobistego i zostały włożone w budowę. Tu znowu wracamy do dokumentacji.

Kredyt hipoteczny po rozwodzie – odpowiedzialność solidarna

To temat, w którym najwięcej osób popełnia błąd myślenia: „rozwód to koniec naszej finansowej współpracy, więc kredyt też się jakoś podzieli". Nie. Tak to nie działa.

Jeżeli oboje podpisaliście umowę kredytu hipotecznego z bankiem (a tak jest w 99% przypadków, bo bank chce mieć dwóch dłużników), jesteście dłużnikami solidarnymi w rozumieniu art. 366 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny. To oznacza, że bank może żądać całości lub części świadczenia od obojga łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna. Dopóki kredyt nie jest spłacony – odpowiadacie wspólnie, każde za całość.

Wyrok rozwodowy ani nawet podział majątku przeprowadzony przed sądem rejonowym w żaden sposób nie zwalnia żadnego z Was z długu wobec banku. Bank nie był stroną postępowania rozwodowego. Sąd nie może zmienić umowy kredytowej zawartej z bankiem.

W praktyce są trzy realne ścieżki rozwiązania kredytu po rozwodzie:

Pierwsza – wspólna sprzedaż domu i spłata kredytu z uzyskanej kwoty. To najczęstsze rozwiązanie, bo najprostsze. Sprzedajecie dom, spłacacie bank, resztę dzielicie po połowie (albo zgodnie z udziałami ustalonymi w wyroku). Minus: tracicie inwestycję, wracacie do punktu wyjścia, a jeśli rynek akurat jest słaby, możecie dostać mniej, niż zostało Wam do spłaty.

Druga – przejęcie kredytu przez jednego z małżonków. Jeden z Was przejmuje cały kredyt na siebie i zostaje z domem. Wymaga to zgody banku (art. 519 KC – przejęcie długu). Bank zgadza się tylko wtedy, gdy ten jeden małżonek ma wystarczającą zdolność kredytową, żeby udźwignąć całą ratę samodzielnie. W praktyce: jeśli kredyt był brany na podstawie dwóch dochodów, bardzo często jednoosobowa zdolność nie wystarczy. Bank powie „nie" i wrócicie do scenariusza pierwszego.

Trzecia – formalny rozwód, ale dalsze wspólne spłacanie kredytu i wspólne posiadanie domu. Czasami strony decydują się na utrzymanie tej współwłasności, na przykład do czasu, gdy dzieci skończą szkołę. Z prawnego punktu widzenia jest to możliwe, ale wymaga spisanej umowy między byłymi małżonkami (kto, ile płaci, kto mieszka, co z naprawami). Z praktycznego punktu widzenia – bywa to mina opóźnionego działania.

Intercyza – kiedy ma sens, a kiedy jest już za późno

Umowa majątkowa małżeńska, czyli potocznie intercyza, to instrument przewidziany w art. 47 § 1 KRO. Małżonkowie mogą przez umowę zawartą w formie aktu notarialnego wspólność ustawową rozszerzyć lub ograniczyć albo ustanowić rozdzielność majątkową lub rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków. Umowa taka może poprzedzać zawarcie małżeństwa.

Najważniejsze, co musicie wiedzieć: intercyza działa od momentu jej zawarcia w przyszłość. Nie cofnie tego, co już się wydarzyło. Jeśli przez pięć lat budowaliście wspólnie dom w ustawowej wspólności majątkowej, a dziś podpiszecie rozdzielność – działka i dom pozostają wspólne za okres wcześniejszy. Intercyza zabezpieczy tylko to, co stanie się po jej zawarciu.

Drugi ważny punkt: zgodnie z art. 47¹ KRO małżonek może powoływać się względem innych osób na umowę majątkową małżeńską tylko wtedy, gdy jej zawarcie oraz rodzaj były tym osobom wiadome. To oznacza, że wobec banku, wykonawcy, urzędu skarbowego intercyzę trzeba ujawnić. Sam fakt jej zawarcia u notariusza nie wystarczy, żeby zacząć się na nią powoływać.

Kiedy intercyza ma sens przy budowie domu? Przede wszystkim wtedy, gdy:

Jeden z partnerów wnosi do związku znacznie większy majątek (na przykład działkę kupioną wcześniej, oszczędności z wieloletniej kariery zawodowej, biznes generujący dochód) i chce to zabezpieczyć przed ewentualnym podziałem. Drugi z małżonków prowadzi działalność gospodarczą obarczoną ryzykiem (rozdzielność chroni majątek drugiego małżonka przed wierzycielami biznesu). Rodzice jednego z małżonków przekazują dużą darowiznę w gotówce na budowę i chcą mieć pewność, że przy ewentualnym rozwodzie te środki nie zostaną podzielone po połowie z osobą z zewnątrz rodziny.

Kiedy intercyza nie ma sensu albo jest spóźniona? Wtedy, gdy budowa już jest w toku, dom stoi w stanie surowym, a kredyt jest brany. W takiej sytuacji warto przemyśleć rozdzielność na przyszłość, ale o przeszłej części budowy trzeba rozmawiać już raczej w kategorii rozliczenia nakładów po rozwodzie, nie zabezpieczenia.

Podział majątku po rozwodzie – tryby i konsekwencje

Po rozwodzie majątek wspólny dzieli się – w jednym z dwóch trybów.

Pierwszy to podział umowny. Jeśli jesteście w stanie się dogadać, idziecie do notariusza i zawieracie umowę o podział majątku wspólnego. To najszybsza, najtańsza i najmniej stresująca droga. Podpisujecie, kto bierze co, jak rozliczacie nakłady, kto przejmuje kredyt (z zastrzeżeniem zgody banku, o której pisałem wyżej). Notariusz ujmuje to w akcie notarialnym i sprawa zamknięta.

Drugi to podział sądowy. Jeśli się nie dogadujecie, wniosek o podział majątku składa się do sądu rejonowego właściwego dla miejsca położenia nieruchomości albo ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania. Sąd rozpoznaje sprawę, powołuje biegłych do wyceny nieruchomości, ustala wartość nakładów, orzeka o sposobie podziału. Postępowanie trwa miesiącami, czasem latami. Koszty są wyższe – opłaty sądowe, biegli, pełnomocnicy.

Co do zasady, zgodnie z art. 43 § 1 KRO, oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym. Ale art. 43 § 2 KRO przewiduje wyjątek: z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, żeby sąd ustalił udziały z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. W praktyce sądy do takich żądań podchodzą ostrożnie i muszą wystąpić rzeczywiście ważne powody – na przykład rażąco różny wkład pracy w budowę, długotrwałe niewywiązywanie się z obowiązków małżeńskich, marnotrawstwo majątku.

Praktyczne zabezpieczenia, które polecam

Przejdźmy do tego, co realnie możecie zrobić, żeby zabezpieczyć inwestycję. Nie z poziomu prawnika – bo nim nie jestem – ale z poziomu osoby, która widziała, jak te sprawy wyglądają na placu budowy.

Po pierwsze, dokumentujcie pochodzenie środków. Każdą darowiznę od rodziców na budowę ujmujcie pisemnie, najlepiej w formie umowy darowizny. Przelewy idą z konta darczyńcy na konto obdarowanego, nie gotówką. Zachowujcie potwierdzenia. To Wasze ubezpieczenie na wypadek, gdyby kiedyś trzeba było udowodnić, że te 100 tysięcy złotych pochodziło od mamy jednego z Was, a nie ze wspólnych dochodów. Bez tej dokumentacji domniemanie jest takie, że środki są wspólne.

Po drugie, prowadźcie segregator budowy razem z dziennikiem budowy. Faktury, umowy z wykonawcami, protokoły odbiorów, potwierdzenia płatności. Nie tylko dla rozliczenia z urzędem skarbowym czy ewentualnej reklamacji u wykonawcy. Również dla siebie – żeby na koniec wiedzieć, gdzie ile poszło i z czyich pieniędzy. Po latach nikt już nie pamięta, kto kiedy przelał ile na konto wykonawcy fundamentów. A papier pamięta.

Po trzecie, zastanówcie się nad intercyzą jeszcze przed ślubem. Wiem, że to niepopularny temat – pojawia się w nim duch nieufności wobec partnera. Ale w sytuacji, gdy jeden z partnerów wchodzi w związek z dużą działką, zarobionym wcześniej kapitałem, biznesem albo perspektywą dużej darowizny od rodziców – intercyza nie jest brakiem zaufania. Jest porządkowaniem spraw.

Po czwarte, jeśli macie różne majątki osobiste i wspólne, prowadźcie konta osobno i wspólne konto rodzinne. Mieszanie wszystkich pieniędzy na jednym koncie bardzo utrudnia później udowodnienie, co było czyje. Konto wspólne na bieżące wydatki, dwa konta osobiste na to, co osobiste – ten układ ułatwia śledzenie pochodzenia środków przy ewentualnej budowie.

Po piąte, nie kupujcie działki na ostatnią chwilę przed ślubem ze wspólnych oszczędności narzeczonych. Jeśli proces zakupu już się rozpoczął, warto trzymać się reguł, które opisuję w artykule umowa przedwstępna na działkę – na co uważać. Z prawnego punktu widzenia narzeczeństwo to nie małżeństwo i wspólność jeszcze nie obowiązuje, ale jeśli dzień przed ślubem kupujecie działkę na nazwisko jednego z Was z pieniędzy obojga, robicie sobie problem na potem. Lepiej kupić wcześniej i jednoznacznie z dokumentacją albo kupić po ślubie na oboje.

Po szóste, kredyt hipoteczny analizujcie pod kątem zdolności pojedynczego małżonka, nie tylko łącznej. Bardzo praktyczna porada: pytajcie doradcę kredytowego, czy gdyby któreś z Was zostało samo z domem i ratą, pociągnęłoby ją finansowo. Jeśli odpowiedź brzmi „raczej nie", to znaczy, że jesteście jako para mocno wystawieni na ryzyko, i to nie tylko przy rozwodzie, ale również przy chorobie, utracie pracy, śmierci jednego z Was. To jest moment, żeby zastanowić się nad mniejszym domem albo nad ubezpieczeniami na życie i od utraty pracy.

Co zrobić, gdy rozwód następuje w trakcie budowy

Jeśli sytuacja już się dzieje – dom jest w toku, jest wykonawca, jest umowa, jest kredyt – pierwsza rzecz, którą polecam, to zatrzymanie się i zaplanowanie krok po kroku.

Nie zrywajcie umów z wykonawcami w panice. Jeśli budowa jest w stanie surowym otwartym, lepiej dokończyć przynajmniej dach niż zostawić konstrukcję na zimę pod gołym niebem. Niedokończona budowa traci wartość bardzo szybko – namaka konstrukcja drewniana więźby dachowej, mokną nieprzykryte stropy, korodują pręty zbrojeniowe wystające z wieńców, wszystko to ciągnie wartość nieruchomości w dół.

Skontaktujcie się z bankiem – razem, jeśli jeszcze jesteście w stanie. Bank pyta przede wszystkim o jedno: czy rata będzie spłacana. Jeśli przedstawicie plan, że na czas postępowania rozwodowego kredyt jest spłacany dalej (z jednego konta, z drugiego, jakkolwiek), bank zostawia Was w spokoju. Jeśli rata przestaje być płacona, bank uruchamia procedury, łącznie z wypowiedzeniem umowy i postawieniem całego kredytu w stan natychmiastowej wymagalności. Tego nie chcecie.

Skontaktujcie się z radcą prawnym lub adwokatem specjalizującym się w prawie rodzinnym, najlepiej z doświadczeniem w sprawach z elementem nieruchomościowym. Pierwsza konsultacja pozwoli Wam zorientować się, w jakim punkcie jesteście – co jest wspólne, co osobiste, jak rozkłada się odpowiedzialność za kredyt, jakie są realne scenariusze.

I ostatnie – zachowajcie spokój wobec wykonawcy. Wykonawcy generalnie nie chcą być stroną w prywatnych sprawach inwestorów. Chcą skończyć budowę, dostać zapłatę i wystawić fakturę końcową. Jeśli komunikujecie spokojnie, że budowa idzie dalej według ustaleń, że płatności będą realizowane, a sprawy między Wami są oddzielne – budowa może być dokończona normalnie, niezależnie od tego, kto będzie w niej finalnie mieszkał.

Podsumowanie

Budowa domu w trakcie małżeństwa to z perspektywy polskiego prawa wspólne przedsięwzięcie, chyba że wcześniej wprowadziliście rozdzielność majątkową. Działka kupiona przed ślubem to majątek osobisty, działka kupiona po ślubie to z reguły majątek wspólny. Nakłady czynione z majątku wspólnego na majątek osobisty (i odwrotnie) podlegają rozliczeniu zgodnie z art. 45 KRO. Kredyt hipoteczny zaciągnięty wspólnie generuje solidarną odpowiedzialność wobec banku, której rozwód nie znosi.

Zabezpieczenie inwestycji opiera się na czterech filarach: dokumentacji pochodzenia środków, świadomym wyborze ustroju majątkowego (intercyza – kiedy ma sens, kiedy nie), realnej ocenie zdolności kredytowej każdego z małżonków osobno oraz – co najważniejsze – na rozsądnym dopasowaniu wielkości domu do możliwości finansowych. W mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia" w pierwszej części opisuję historię hipotetycznego Ryśka, który zbudował dom ponad swoje możliwości i stał się niewolnikiem własnej decyzji. Rozwód to jeden z tych scenariuszy, w których ta lekcja ujawnia się z całą siłą. Mniejszy dom, na który stać każde z Was osobno, jest po wielokroć bezpieczniejszy niż większy, na który stać Was tylko razem. Trzeba też pamiętać o właściwym ubezpieczeniu budowy – zarówno przy stabilnym małżeństwie, jak i w sytuacji kryzysowej.

Życzę Wam, żebyście tego artykułu nigdy nie musieli wykorzystać w praktyce. Ale jeśli kiedyś się to zdarzy – wiedzcie, że nie jesteście pierwszą ani ostatnią parą, której to spotyka. Da się przez to przejść tak, żeby nie stracić wszystkiego, co przez lata budowaliście.

Disclaimer

Niniejszy artykuł ma charakter ogólnoinformacyjny i nie stanowi porady prawnej ani finansowej. Opisuje stan prawny obowiązujący w Polsce na podstawie ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny. Konkretna sytuacja prawna i finansowa zależy od wielu indywidualnych czynników: dat nabycia poszczególnych składników majątku, dokumentacji pochodzenia środków, treści zawartej umowy kredytu hipotecznego, ewentualnej intercyzy, postanowień wyroku rozwodowego, wartości nakładów i wielu innych. W sprawach dotyczących podziału majątku, rozliczenia nakładów, kredytu hipotecznego oraz ewentualnej intercyzy zawsze konsultujcie się z radcą prawnym lub adwokatem specjalizującym się w prawie rodzinnym oraz – w sprawach kredytowych – z doradcą kredytowym lub bezpośrednio z bankiem udzielającym kredytu. Decyzji finansowych dotyczących budowy domu i jej zabezpieczenia nie podejmujcie wyłącznie na podstawie tego tekstu.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »