Skocz do głównej treści strony
Pozytywnie Zbudowani

Alarm w domu – rodzaje systemów

Przewodowy, bezprzewodowy, hybrydowy – który system alarmowy wybrać do nowego domu i na co zwrócić uwagę

3. INSTALACJE

Nowoczesny panel dotykowy systemu alarmowego zamontowany przy drzwiach wejściowych domu jednorodzinnego

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jest lipiec, siedzicie na plaży w Grecji, pijecie zimną lemoniadę i nagle łapiecie się na myśli: „A czy na pewno zamknąłem okno na piętrze?". Albo gorzej – „Czy włączyłem alarm?". Znacie to uczucie? Budowa domu to ogromne przedsięwzięcie, w które wkładacie setki tysięcy złotych i lata wysiłku. A potem ten dom stoi – piękny, nowy, pełen Waszych rzeczy – i zaczyna się zupełnie nowy rodzaj stresu. Nie o fundamenty ani dach, ale o to, czy Wasz dobytek jest bezpieczny, kiedy Was nie ma.

Instalacja alarmowa to jeden z tych elementów, o których wielu inwestorów myśli dopiero pod koniec budowy – a czasem już po przeprowadzce. Tymczasem warto zajrzeć w ten temat znacznie wcześniej, najlepiej jeszcze na etapie planowania instalacji elektrycznej. Nie dlatego, że każdy system wymaga wcześniejszego przygotowania – bo jak zaraz pokażę, nie każdy – ale dlatego, że świadomy wybór w tym momencie może zaoszczędzić Wam sporo pieniędzy i nerwów w przyszłości.

W tym artykule przeprowadzę Was przez temat domowych systemów alarmowych. Opowiem, z czego się składają, czym różnią się systemy przewodowe od bezprzewodowych, co oznaczają tajemnicze „stopnie zabezpieczenia" według norm europejskich i jak to wszystko łączy się z nowoczesnym sterowaniem przez smartfon. Bez żargonu, bez lania wody – tak, żebyście po przeczytaniu wiedzieli, czego naprawdę potrzebujecie.

Dlaczego alarm to nie fanaberia

Zacznę od rzeczy, która może Was zaskoczyć. Nawet najprostszy system alarmowy – taki za relatywnie niewielkie pieniądze – działa odstraszająco na potencjalnych włamywaczy i pozwala spać spokojnie podczas dłuższego wyjazdu, choćby na wakacje. To nie jest moja teoria. To obserwacja, którą potwierdzam na podstawie doświadczeń z budów i rozmów z klientami od wielu lat.

Włamywacz, który widzi syrenę na elewacji, naklejkę firmy ochroniarskiej na drzwiach i czujnik ruchu za oknem – w większości przypadków po prostu idzie dalej. Szuka łatwiejszego celu. To trochę jak z zamkami w drzwiach – żaden zamek nie jest nie do otwarcia, ale chodzi o to, żeby Wasz dom nie był tym najłatwiejszym w okolicy.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą pomija się na etapie budowy. Ubezpieczenie domu od kradzieży – to, które naprawdę chroni – często wymaga, żebyście mieli zamontowany system alarmowy i podpisaną umowę z firmą ochroniarską. Bez spełnienia tych warunków ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, nawet jeśli regularnie płacicie składkę. Umowa z firmą ochroniarską to raptem kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a sam alarm – jak zaraz wyjaśnię – wcale nie musi kosztować fortuny.

Z czego składa się domowy system alarmowy

Zanim przejdę do porównywania typów systemów, warto żebyście wiedzieli, z jakich elementów taki system się składa. Bo niezależnie od tego, czy wybierzecie alarm przewodowy, bezprzewodowy czy hybrydowy, podstawowe komponenty są bardzo podobne.

Sercem całego systemu jest centrala alarmowa. To „mózg" instalacji – niewielkie urządzenie, które zbiera informacje ze wszystkich czujników, podejmuje decyzje i w razie wykrycia zagrożenia uruchamia alarm. Centralę montuje się najczęściej w miejscu niedostępnym z zewnątrz – na strychu, w kotłowni albo w pomieszczeniu gospodarczym. To ważne, bo jeśli włamywacz łatwo do niej dotrze, może próbować ją wyłączyć zanim syrena zdąży zaalarmować okolicę.

Drugim kluczowym elementem są czujniki ruchu, najczęściej typu PIR (pasywna podczerwień). Reagują na ciepło emitowane przez poruszającego się człowieka. W typowym domu jednorodzinnym montuje się od 4 do 8 takich czujników – w wiatrołapie, korytarzach, salonie, a często też w garażu. W większych domach ta liczba może sięgać 12–16 sztuk. Jeśli macie zwierzęta domowe, koniecznie powiedzcie o tym instalatorowi – istnieją czujniki z funkcją PET, które ignorują ruch obiektów o wadze poniżej określonego progu (najczęściej 15–25 kg), dzięki czemu pies czy kot nie będą wywoływać fałszywych alarmów.

Oprócz czujników ruchu w systemie pojawiają się kontaktrony – to niewielkie czujniki magnetyczne montowane na oknach i drzwiach. Działają prosto: kiedy okno lub drzwi się otworzą, magnes oddala się od czujnika i centrala rejestruje naruszenie. Warto wiedzieć, że wielu producentów stolarki okiennej oferuje już fabrycznie montowane czujniki, które można podłączyć do systemu alarmowego. To rozwiązanie estetyczne i praktyczne – nie musicie doklejać niczego na ramę okna po fakcie.

Kolejny element to syrena. Zewnętrzna syrena alarmowa, zamontowana na elewacji domu, powinna generować dźwięk o głośności co najmniej 92 dB – wystarczająco dużo, żeby obudzić sąsiadów i zniechęcić intruza. Wiele syren ma też sygnalizację świetlną (błyskający stroboskop), która pomaga zlokalizować budynek w nocy. Wewnętrzna syrena, montowana w środku domu, ma za zadanie dodatkowo zdezorientować włamywacza.

System potrzebuje też manipulatora – to panel, za pomocą którego uzbrajcie i rozbrajcie alarm. Może to być prosta klawiatura z wyświetlaczem LCD albo nowoczesny panel dotykowy. Montuje się go najczęściej przy drzwiach wejściowych, na tyle wysoko, żeby nie dosięgały go małe dzieci, ale na tyle wygodnie, żebyście zdążyli wpisać kod po wejściu do domu – bo po otwarciu drzwi zwykle macie od 15 do 99 sekund na rozbrojenie (czas konfiguruje się indywidualnie).

Na koniec – akumulator zapasowy i moduł komunikacyjny. Akumulator zapewnia działanie systemu nawet po odcięciu prądu (normy europejskie wymagają od 12 do 24 godzin pracy na baterii, w zależności od klasy systemu). Moduł GSM lub IP służy natomiast do powiadamiania – wysyła SMS, dzwoni na wskazane numery lub wysyła powiadomienie push na smartfon, kiedy system wykryje naruszenie.

System przewodowy – pewność na lata

System przewodowy to klasyka. Czujniki łączą się z centralą za pomocą kabli prowadzonych w ścianach, najczęściej pod tynkiem. Kable prowadzi się z każdego czujnika do jednego centralnego punktu – tam, gdzie stoi centrala alarmowa.

Największą zaletą systemu przewodowego jest niezawodność. Nie ma tu baterii do wymiany, nie ma ryzyka zagłuszenia sygnału radiowego, nie ma problemów z zasięgiem. Raz poprowadzone kable działają przez dekady. To rozwiązanie, które po prostu pracuje w tle, nie wymagając od Was żadnej uwagi. Dlatego systemy przewodowe są powszechnie uznawane za najbardziej niezawodne i to one dominują w instalacjach profesjonalnych, chroniących obiekty o wyższych wymaganiach bezpieczeństwa.

Ale jest jedno „ale" – i to dość istotne. Żeby system przewodowy działał, kable muszą zostać poprowadzone w odpowiednim momencie budowy. Idealnie – na etapie rozprowadzania instalacji elektrycznej, kiedy ściany są jeszcze otwarte i elektryk może bez problemu dołożyć dodatkowe przewody. Piszę o tym szerzej w mojej książce – w rozdziale o instalacji alarmowej podkreślam, że warto zapytać elektryków, jaki byłby dodatkowy koszt przygotowania okablowania alarmowego. Najczęściej nie jest to duża kwota, a zyskujecie gotową infrastrukturę na przyszłość.

Wszystkie kable najlepiej doprowadzić na strych albo do kotłowni – czyli do miejsca, w którym moglibyście zamontować centralę. Nawet jeśli ostatecznie nie zdecydujecie się na montaż od razu, kable schowane pod tynkiem będą czekać na dzień, kiedy zmienicie zdanie. A z doświadczenia wiem, że ten dzień przychodzi u większości inwestorów szybciej, niż się spodziewali.

Wady? System przewodowy wymaga planowania z wyprzedzeniem. Jeśli dom jest już wykończony, a ściany otynkowane i pomalowane, dołożenie kabli oznacza kucie bruzd – czyli brud, kurz i dodatkowe koszty. To główny powód, dla którego w gotowych budynkach instaluje się częściej systemy bezprzewodowe.

System bezprzewodowy – elastyczność bez kucia ścian

Systemy bezprzewodowe to odpowiedź rynku na problem, który właśnie opisałem. Czujniki komunikują się z centralą drogą radiową – nie trzeba prowadzić żadnych kabli. Montaż jest szybki, czysty i nie wymaga ingerencji w ściany. Czujnik przykręcacie do ściany lub sufitu, parujecie z centralą i gotowe.

To rozwiązanie idealne dla domów, które są już wykończone – ale uwaga, to nie znaczy, że nie sprawdza się w nowych budynkach. Coraz więcej inwestorów wybiera systemy bezprzewodowe świadomie, doceniając ich prostotę i łatwość rozbudowy. Chcecie dodać czujnik w garażu za rok? Żaden problem – kupujecie czujnik, dodajecie go do systemu i tyle. Bez kucia, bez elektryków.

Nowoczesne systemy bezprzewodowe osiągają zasięg komunikacji radiowej rzędu 50–100 metrów w otwartej przestrzeni (w praktyce, przez ściany budynku, to oczywiście mniej, ale w typowym domu jednorodzinnym w zupełności wystarcza). Baterie w czujnikach wystarczają na długi czas – producenci deklarują nawet kilka lat pracy na jednym zestawie baterii, choć w praktyce zależy to od częstotliwości komunikacji i warunków otoczenia.

Pojawia się pytanie, które słyszę regularnie: „Czy system bezprzewodowy nie jest łatwy do zagłuszenia?". To uzasadniona obawa, ale nowoczesne systemy radzą sobie z tym dobrze. Profesjonalne centrale alarmowe monitorują poziom sygnału radiowego i wykrywają próby zagłuszania (jamming). Jeśli centrala straci kontakt z czujnikiem na dłużej niż określony czas (norma PN-EN 50131 definiuje maksymalnie 120 minut dla systemów stopnia 2), traktuje to jako naruszenie i uruchamia alarm lub powiadamia właściciela.

Wśród popularnych systemów bezprzewodowych na polskim rynku znajdziecie między innymi produkty firmy Ajax Systems – producenta, który zyskał dużą popularność dzięki nowoczesnej aplikacji i łatwości konfiguracji. Z kolei polski Satel oferuje serie Perfecta i Versa, które świetnie sprawdzają się zarówno w wersji bezprzewodowej, jak i hybrydowej.

System hybrydowy – połączenie kabla i radia

Jeśli budujecie dom od podstaw i chcecie mieć maksymalną elastyczność, rozwiązanie hybrydowe może okazać się najrozsądniejszym wyborem. Idea jest prosta: centralę i główne czujniki (te w najbardziej krytycznych miejscach, jak wejście główne, garaż, korytarz) podłączacie przewodowo – bo kable i tak prowadzicie na etapie budowy. Natomiast w miejscach, do których trudniej dociągnąć kabel albo które chcecie zabezpieczyć w późniejszym terminie, dodajecie czujniki bezprzewodowe.

Większość profesjonalnych central alarmowych, takich jak choćby Satel Integra, obsługuje jednocześnie wejścia przewodowe i bezprzewodowe (po dołożeniu odpowiedniego modułu radiowego). Dzięki temu macie solidną, kablową bazę systemu uzupełnioną o bezprzewodową elastyczność. To rozwiązanie, które polecam inwestorom, którzy budują dom i mają jeszcze otwarte ściany – nawet jeśli dzisiaj nie wiedzą, ile czujników będą ostatecznie potrzebować.

Norma PN-EN 50131 – co oznaczają stopnie zabezpieczenia

Kiedy zaczniecie rozmawiać z instalatorami alarmów albo czytać karty katalogowe produktów, prędzej czy później natkniecie się na pojęcie „stopni zabezpieczenia" (po angielsku grades). Warto wiedzieć, o co chodzi, bo to nie jest marketingowy wymysł – to europejska norma PN-EN 50131-1, która klasyfikuje systemy alarmowe według poziomu ochrony, jakiego dostarczają.

Norma wyróżnia 4 stopnie. Stopień 1 to ochrona przed włamywaczem o minimalnej wiedzy, korzystającym z najprostszych narzędzi – w praktyce stosuje się go bardzo rzadko, bo oferuje niski poziom bezpieczeństwa. Stopień 2 to standard dla domów jednorodzinnych i właśnie na tym stopniu powinniście się skupić. Obejmuje ochronę przed intruzem o ograniczonej wiedzy, posługującym się podstawowymi przenośnymi narzędziami. To ten stopień, którego wymagają ubezpieczyciele przy polisach na domy mieszkalne. Stopień 3 dotyczy już obiektów o podwyższonym ryzyku – budynków użyteczności publicznej, magazynów cennych przedmiotów. Stopień 4 to ochrona na poziomie banków, instytucji wojskowych i muzeów.

Co w praktyce oznacza stopień 2 dla Waszego domu? Między innymi to, że manipulator musi obsługiwać hasło o co najmniej 10 000 kombinacji (czyli kod 4–5-cyfrowy), akumulator zapasowy musi zapewnić od 12 do 24 godzin pracy (w zależności od typu zasilania), a system powinien przechodzić 1–2 przeglądy serwisowe rocznie.

Nie musicie zapamiętywać tych szczegółów – od tego jest instalator. Ale warto, żebyście przy wyborze systemu zapytali wprost: „Czy ten system spełnia wymagania stopnia 2 zgodnie z PN-EN 50131?". Jeśli instalator nie potrafi na to odpowiedzieć, to sygnał, że może warto porozmawiać z kimś innym.

Strefy i konfiguracja – alarm dopasowany do życia

Jednym z największych atutów nowoczesnych systemów alarmowych jest możliwość podziału domu na strefy (w terminologii branżowej: partycje i grupy wejść). Brzmi skomplikowanie? W praktyce to bardzo proste i niezwykle przydatne.

Pomyślcie o tym tak: nie zawsze chcecie chronić cały dom jednakowo. Kiedy wyjeżdżacie na urlop – uzbrajcie wszystko. Ale kiedy śpicie na piętrze, chcecie mieć uzbrojoną tylko strefę parteru, żeby czujniki na górze nie reagowały na Wasze nocne wizyty w łazience. Albo odwrotnie – macie w domu sejf z dokumentami (o sejfach domowych piszę w osobnym artykule), a kotłownię chcecie monitorować 24 godziny na dobę, niezależnie od tego, czy alarm jest uzbrojony, czy nie.

To właśnie umożliwia podział na strefy. Typowe konfiguracje w domach jednorodzinnych obejmują strefę dzienną (parter – salon, kuchnia, wiatrołap), strefę nocną (sypialnie na piętrze), strefę garażową i strefę 24-godzinną (kotłownia, pomieszczenie z sejfem). Każdą strefę możecie uzbrajać i rozbrajać niezależnie.

I tu ważna uwaga, która często umyka w rozmowach o alarmach. System włamaniowy – czyli ten, o którym głównie mówię w tym artykule – wymaga uzbrajania i rozbrajania. Wychodzicie z domu, wpisujecie kod, alarm się uzbraja. Wracacie, wpisujecie kod, alarm się rozbraja. Natomiast czujniki dymu i czadu (o których piszę szczegółowo w artykule o czujnikach dymu i czadu) działają zupełnie inaczej – są aktywne 24 godziny na dobę, nie wymagają uzbrajania i reagują natychmiast, niezależnie od stanu reszty systemu. To dwa odrębne podsystemy, choć mogą pracować pod kontrolą jednej centrali.

Alarm i smartfon – sterowanie z każdego miejsca na świecie

Pamiętacie scenę z plaży na początku artykułu? Nowoczesne systemy alarmowe mają na to odpowiedź. Dzięki modułom komunikacyjnym (GSM, LTE lub IP) i dedykowanym aplikacjom mobilnym możecie sprawdzić stan alarmu, uzbroić go lub rozbroić, przejrzeć historię zdarzeń – a wszystko to ze smartfonu, siedząc dosłownie na drugim końcu świata.

Aplikacje takie jak Satel Integra Control, Perfecta Control czy Ajax Security System oferują pełną kontrolę nad Waszym systemem. Widzicie, które czujniki są aktywne, kiedy ostatnio ktoś rozbrajał alarm, a w razie naruszenia dostajecie powiadomienie push w ciągu kilku sekund. Do tego dochodzą powiadomienia SMS i telefoniczne – bo jeśli akurat nie macie dostępu do internetu, system i tak Was powiadomi.

Co więcej, jeśli Wasz dom jest wyposażony w elementy smart home – inteligentne oświetlenie, sterowane rolety, bramę z automatyką – alarm można z nimi zintegrować. Przykładowo: włamanie uruchamia nie tylko syrenę, ale też zapala wszystkie światła w domu i na zewnątrz, a jednocześnie wysyła powiadomienie do firmy ochroniarskiej. Albo odwrotnie – uzbrajanie alarmu jednym przyciskiem automatycznie zamyka rolety, wyłącza niepotrzebne gniazdka i obniża ogrzewanie. Czujniki alarmowe mogą też pełnić dodatkowe funkcje: czujnik ruchu w korytarzu, który po zmroku jest częścią alarmu, w dzień służy do automatycznego zapalania światła, kiedy tamtędy przechodzicie.

Jeśli macie starszy system, który nie był wyposażony w moduł komunikacyjny – nie wszystko stracone. Do wielu central można dołożyć moduł GSM/LTE, który doda Wam możliwość sterowania przez aplikację. To stosunkowo niewielki koszt w porównaniu z wymianą całego systemu.

Kiedy zaplanować alarm – praktyczny harmonogram

Na podstawie doświadczeń z wielu budów mogę powiedzieć, że najlepszy moment na podjęcie decyzji o systemie alarmowym to etap projektowania instalacji elektrycznej. Nie musicie wtedy znać jeszcze wszystkich szczegółów – ale powinniście wiedzieć, czy w ogóle bierzecie alarm pod uwagę.

Jeśli tak – poproście elektryków o poprowadzenie kabli alarmowych do centralnego punktu na strychu lub w kotłowni. To niewielki dodatkowy koszt, a daje Wam fundamentalną przewagę: gotową infrastrukturę pod przyszły montaż. Kable schowają się pod tynkiem i będą cierpliwie czekać. Nawet jeśli ostatecznie zdecydujecie się na system bezprzewodowy, kable mogą się przydać do podłączenia syreny zewnętrznej, zasilania centrali czy prowadzenia sygnału do kamery (o kamerach i monitoringu piszę w osobnym artykule).

Sam montaż systemu alarmowego odbywa się najczęściej po zamontowaniu stolarki okiennej i drzwiowej – czyli kiedy dom jest już w stanie surowym zamkniętym. Wcześniej nie ma to sensu, bo budynek jest otwarty i niezabezpieczony. Natomiast czekanie z montażem alarmu do samego końca budowy (po wykończeniówce) oznacza, że przez wiele miesięcy Wasz dom z coraz cenniejszym wyposażeniem stoi bez ochrony. To ryzyko, które warto sobie uświadomić.

Planując system, pamiętajcie też o rozdzielni elektrycznej. W mojej książce podkreślam, żeby przy projektowaniu rozdzielnicy zostawić 25–30% wolnego miejsca na przyszłe potrzeby. Centrala alarmowa, moduły rozszerzeń, zasilacz – to wszystko potrzebuje miejsca i zasilania. Lepiej mieć zapas niż za rok kuć ścianę, żeby dociągnąć kolejny kabel.

Ile czujników i gdzie – orientacyjne rozmieszczenie

Dokładny projekt systemu alarmowego powinien przygotować instalator, który zna rozkład Waszego domu. Ale żebyście mieli orientację, czego się spodziewać – oto typowe rozmieszczenie w domu jednorodzinnym o powierzchni 120–160 m².

Czujniki ruchu PIR trafiają zazwyczaj do: wiatrołapu lub holu wejściowego, korytarza na parterze, salonu (zwłaszcza jeśli ma duże przeszklenia od strony ogrodu), garażu (jeśli jest w bryle budynku) oraz korytarza na piętrze. To daje 5–6 czujników ruchu jako solidną bazę. Kontaktrony montuje się na drzwiach wejściowych, drzwiach balkonowych, bramie garażowej i ewentualnie na oknach na parterze – szczególnie tych, które są łatwo dostępne z zewnątrz.

W większych domach, z piwnicą, dodatkowym wejściem od ogrodu czy pomieszczeniami technicznymi na osobnym poziomie, liczba czujników rośnie – 10, 12, a nawet 16 to nie jest nic niezwykłego. Większość central obsługuje od 32 do ponad 100 wejść, więc ograniczeniem nie jest sprzęt, a rozsądek i budżet.

Monitoring – czy razem, czy osobno

Alarm i monitoring wizyjny to dwa odrębne systemy, choć mogą ze sobą współpracować. Alarm reaguje na naruszenie i podnosi alarm – monitoring nagrywa obraz i pozwala zobaczyć, co się dzieje. Oba są wartościowe, ale mają inne wymagania techniczne.

Kluczowa różnica z punktu widzenia budowy: alarm może być w pełni bezprzewodowy, natomiast kamery niemal zawsze wymagają okablowania – albo przynajmniej stałego zasilania. Nawet kamery Wi-Fi potrzebują źródła prądu, a kamery na bateriach mają ograniczoną jakość nagrań i wymagają regularnego ładowania. Dlatego jeśli rozważacie zarówno alarm, jak i monitoring, kable do kamer warto poprowadzić na etapie instalacji elektrycznej – nawet jeśli same kamery zamontujecie dopiero za rok czy dwa. Temat monitoringu rozwijam szczegółowo w artykule o kamerach i rejestratorze.

Na co zwrócić uwagę wybierając instalatora

System alarmowy to nie jest rzecz, którą kupujecie w markecie budowlanym i montujecie sami – przynajmniej jeśli zależy Wam na tym, żeby naprawdę chronił. Owszem, proste systemy bezprzewodowe typu „zrób to sam" istnieją i w podstawowym zakresie spełniają swoją rolę. Ale profesjonalny system, który ma spełniać wymagania ubezpieczyciela, współpracować z firmą monitoringu i być dobrze skonfigurowany pod Wasze potrzeby – wymaga instalatora z doświadczeniem.

Na co zwrócić uwagę? Po pierwsze, zapytajcie o doświadczenie konkretnie w domach jednorodzinnych – bo alarmy w biurowcach rządzą się innymi prawami. Po drugie, poproście o referencje – porozmawiajcie z kimś, kto korzysta z systemu zamontowanego przez tę firmę od co najmniej roku. Po trzecie, upewnijcie się, że instalator nie tylko zamontuje system, ale też przeszkoli Was z jego obsługi. Nic gorszego niż alarm, którego boi się cała rodzina, bo nikt nie wie, jak go rozbrajić bez wywoływania syreny o 6 rano.

Dobry instalator zada Wam też kilka pytań: ile macie zwierząt, ile osób mieszka w domu, czy ktoś pracuje na zmiany (wchodzi i wychodzi o nietypowych porach), gdzie trzymacie rzeczy wartościowe. To wszystko wpływa na konfigurację stref, dobór czujników i ustawienie czasów opóźnień. Jeśli instalator tego nie pyta – traktujcie to jako sygnał ostrzegawczy.

Podsumowanie

System alarmowy w domu jednorodzinnym to inwestycja, która procentuje spokojem – i to dosłownie, bo wpływa na warunki i koszt ubezpieczenia. Nie musi być drogi ani skomplikowany. Najważniejsze, żebyście podjęli świadomą decyzję: czy przewodowy (niezawodny, ale wymaga planowania na etapie budowy), bezprzewodowy (elastyczny, szybki w montażu, idealny do gotowych budynków) czy hybrydowy (łączy zalety obu). Upewnijcie się, że system spełnia wymagania stopnia 2 według normy PN-EN 50131 i że macie możliwość sterowania nim przez aplikację – bo to nie gadżet, a realne poczucie kontroli nad bezpieczeństwem Waszego domu.

Pamiętajcie – najlepszy moment na myślenie o alarmie to etap instalacji elektrycznej. Nawet jeśli dzisiaj nie jesteście pewni, poprowadzenie kabli na zapas to niewielki koszt, który może zaoszczędzić Wam sporo pieniędzy i nerwów w przyszłości. A jeśli chcecie poznać cały temat bezpieczeństwa domu od podszewki – o monitoringu, czujnikach dymu i czadu, sejfach domowych i przygotowaniu instalacji alarmowej na etapie budowy piszę w kolejnych artykułach z tego cyklu.

Jeśli natomiast szukacie kompleksowej wiedzy o całym procesie budowy domu – od zakupu działki po odbiór kluczy – zapraszam do mojej książki „Od marzenia do wprowadzenia", w której opisuję każdy etap budowy domu jednorodzinnego. Również ten o instalacji alarmowej.

Dołącz do newslettera

Chcę dołączyć 

WOJCIECH TRACICHLEB

Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.

Inne w tej kategorii

Klimatyzacja w projekcie domu – planowanie z wyprzedzeniem

Dlaczego klimatyzacja to decyzja z etapu projektu, a nie z pierwszego upału – i jak ją zaplanować, żeby nie żałować

Klimatyzacja zaplanowana na etapie projektu to komfort bez kucia ścian. Sprawdźcie, jak to zrobić dobrze.  

Fotowoltaika w 2026 – czy warto inwestować?

Net-billing, współczynnik 1,23, magazyny energii – co się zmieniło i jak to policzyć, zanim wydacie kilkadziesiąt tysięcy złotych

Złote czasy fotowoltaiki minęły. Ale czy to znaczy, że nie warto? Sprawdźcie, co mówią liczby w 2026 roku.  

Smart home – od czego zacząć budując dom jednorodzinny

Co naprawdę daje inteligentny dom, ile kosztuje i dlaczego decyzję trzeba podjąć znacznie wcześniej, niż myślicie

Zanim wydacie fortunę na smart home, przeczytajcie co naprawdę warto zautomatyzować – i czy w ogóle musicie.  

Rekuperacja czy wentylacja grawitacyjna – co wybrać

Porównanie obu systemów wentylacji oczami praktyka – komfort, koszty, zdrowie i to, czego nie powiedzą Wam sprzedawcy

Rekuperacja to przede wszystkim komfort. I dopóki tego nie zrozumiecie, będziecie podejmować tę decyzję źle.  

Czym ogrzewać dom jednorodzinny – porównanie wszystkich opcji

Pompa ciepła, kocioł gazowy, ogrzewanie elektryczne i inne – co wybrać, żeby nie żałować przez następne 20 lat

Gaz, pompa ciepła, prąd – każdy doradzi co innego. Sprawdźcie, co naprawdę się sprawdza i jak podjąć tę decyzję świadomie.  

Przejdź do góry strony