Skocz do głównej treści strony
Pozytywnie Zbudowani

Więźba dachowa tradycyjna czy wiązary prefabrykowane

Porównanie dwóch technologii konstrukcji dachu – od jakości drewna, przez montaż, po wpływ na cały dom

2. STAN SUROWY

Prefabrykowane wiązary dachowe podnoszone dźwigiem na ściany domu jednorodzinnego podczas montażu więźby

Jest taki moment na budowie, kiedy ściany stoją, wieniec zalany, a Wy wchodzicie na plac i nagle uświadamiacie sobie, że teraz zaczyna się dach. I natychmiast pojawia się pytanie, które potrafi wywołać gorące dyskusje na każdym forum budowlanym – więźba tradycyjna czy wiązary prefabrykowane? Obydwie technologie mają swoich zagorzałych zwolenników. Obydwie mają realne zalety. I obydwie – przy złym wykonaniu – mogą stać się źródłem poważnych problemów na lata. Pytanie nie brzmi „która jest lepsza", bo odpowiedź zależy od Waszego konkretnego domu, Waszego projektu i Waszych planów. Pytanie brzmi: na podstawie jakich kryteriów podjąć tę decyzję świadomie?

Dlaczego ten wybór jest ważniejszy, niż myślicie

Konstrukcja dachu to ważny element nośny budynku – przenosi obciążenia wiatru, śniegu i pokrycia na ściany. Błędy są kosztowne, bo naprawa wymaga zdjęcia pokrycia, membrany, łat i kontrlat. Jeden źle dobrany element pociąga za sobą lawinę wydatków.

Wiele inwestorów podejmuje decyzję automatycznie – „tradycyjna, bo tak się robi" lub „prefabrykowana, bo szybciej". Każda z nich ma konsekwencje dla zagospodarowania poddasza, tempa zamknięcia stanu surowego i liczby ścian nośnych.

Więźba tradycyjna – co tak naprawdę oznacza

Więźba tradycyjna to konstrukcja dachowa wykonywana na placu budowy z pojedynczych elementów drewnianych. Cieśla przycina krokwie, jętki, płatwie, słupki i murłaty, a następnie łączy je ze sobą za pomocą gwoździ, śrub, wkrętów i stalowych łączników. Powstaje przestrzenna kratownica, której kształt i rozmiary wynikają bezpośrednio z projektu dachu.

W praktyce wymaga doświadczenia. Cieśla musi czytać projekt, wykonywać cięcia pod odpowiednimi kątami i zapewniać prawidłowe podparcia. Na typowym domu praca ekipy ciesielskiej zajmuje od kilkunastu dni do kilku tygodni.

Największą zaletą więźby tradycyjnej jest jej elastyczność. Jeśli budujecie dom z poddaszem użytkowym, tradycyjna więźba daje pełną swobodę w zagospodarowaniu przestrzeni pod dachem. Krokwie opierają się na ścianach, ewentualnie na płatwi kalenicowej i pośrednich – między nimi macie otwartą przestrzeń, którą możecie dowolnie zabudować. Okna dachowe, lukarny, nietypowe kształty połaci – z tradycyjną więźbą wszystko to jest możliwe bez większych ograniczeń.

Do tego dochodzi kwestia praktyczna: więźba tradycyjna nie wymaga dźwigu ani specjalnego transportu. Drewno przyjeżdża na budowę zwykłą ciężarówką, a cieśle wnoszą je ręcznie lub za pomocą prostych urządzeń. To ogromny plus na ciasnych działkach, gdzie manewrowanie dźwigiem byłoby utrudnione lub wręcz niemożliwe.

Wiązary prefabrykowane – fabryczna precyzja

Wiązary prefabrykowane to gotowe, fabrycznie wyprodukowane elementy konstrukcji dachowej. W uproszczeniu – zamiast budować więźbę z pojedynczych kawałków drewna na placu budowy, zamawiacie kompletne kratownice, które przyjeżdżają na budowę gotowe do montażu. Każdy wiązar to płaska konstrukcja z drewna C24 połączonego stalowymi płytkami kolczastymi (tzw. nazębnymi), które pod naciskiem hydraulicznej prasy wbijają się w drewno na głębokość 8–20 mm, tworząc trwałe, odporne na wyrwanie połączenie.

Technologia płytek kolczastych – której jednym z największych producentów na świecie jest firma MiTek – pozwala na równomierne rozłożenie naprężeń w węzłach konstrukcji. Stalowa płytka o grubości 1–2 mm ma na swojej powierzchni kilkadziesiąt ostrych kolców, które są wciskane w drewno z siłą od 23 do nawet 50 ton. To daje zupełnie inną jakość połączenia niż tradycyjne gwoździe czy śruby – nie ma punktowych koncentracji naprężeń, obciążenie rozkłada się na większą powierzchnię.

Cały proces projektowania wiązarów odbywa się w specjalistycznym oprogramowaniu inżynierskim. Projektant wprowadza wymiary dachu, kąt nachylenia, obciążenia od wiatru i śniegu, ciężar pokrycia dachowego, a program generuje optymalny kształt i rozmiar każdego wiązara. Następnie drewno jest przycinane na maszynach CNC – co oznacza milimetrową precyzję niemożliwą do osiągnięcia przy ręcznym cięciu na placu budowy. Gotowe wiązary są transportowane na budowę i montowane za pomocą dźwigu, zazwyczaj w ciągu 1–3 dni dla standardowego dachu.

Jakość drewna – wątek, którego nie można pominąć

I tu dochodzimy do kwestii, która moim zdaniem jest absolutnie kluczowa przy porównywaniu obu technologii – a która niestety zbyt często jest pomijana w powierzchownych porównaniach. Chodzi o jakość drewna konstrukcyjnego.

Zgodnie z obowiązującymi w Polsce i całej Unii Europejskiej przepisami, każde drewno stosowane w konstrukcjach budowlanych musi posiadać oznaczenie CE i deklarację właściwości użytkowych zgodną z normą EN 14081-1. W praktyce oznacza to, że drewno na więźbę dachową powinno być klasyfikowane wytrzymałościowo – najczęściej stosowana klasa to C24, co odpowiada wytrzymałości na zginanie na poziomie 24 MPa, czyli około 240–250 kg na centymetr kwadratowy.

Ale klasa wytrzymałości to nie jedyny parametr. Drewno C24 musi być suszone komorowo do wilgotności 15–18%, sortowane maszynowo (nie tylko wizualnie!) i strugane z czterech stron. Tylko takie drewno może legalnie otrzymać certyfikat i oznaczenie CE. Producent musi posiadać wdrożony system Zakładowej Kontroli Produkcji (ZKP), potwierdzony przez jednostkę notyfikowaną.

Dlaczego tak bardzo podkreślam ten wątek? Bo na polskim rynku istnieje poważny problem z jakością drewna konstrukcyjnego. Szacuje się, że wśród tartaków sprzedających drewno jako „C24" ogromna część oferuje w rzeczywistości drewno mokre – o wilgotności 30–60%, zamiast wymaganych 15–18%. Nie da się certyfikować drewna mokrego – to fizycznie niemożliwe, bo klasyfikacja maszynowa wymaga ustabilizowanej wilgotności. Certyfikaty dołączane do takiego drewna nie mają wartości prawnej. To poważna sprawa, ponieważ za sprzedaż drewna z fałszywym certyfikatem CE grożą kary do 100 000 złotych, a użycie takiego drewna na budowie to – jak wprost mówię w mojej książce – samowola budowlana niepodlegająca legalizacji.

I tu ujawnia się zasadnicza różnica między tradycyjną więźbą a wiązarami prefabrykowanymi. Fabryka produkująca wiązary kupuje wyłącznie drewno suszone komorowo, klasyfikowane maszynowo, z pełną dokumentacją. Musi to robić, bo system ZKP, który ma wdrożony, jest regularnie audytowany. Wiązary prefabrykowane z definicji powstają z drewna o prawidłowej wilgotności i potwierdzonej wytrzymałości – to nie kwestia dobrej woli producenta, to obowiązek wynikający z systemu.

Natomiast przy więźbie tradycyjnej jakość drewna zależy wyłącznie od Waszej czujności i uczciwości tartaku, od którego kupujecie. I tu niestety presja cenowa robi swoje. Drewno suszone, certyfikowane C24 jest zauważalnie droższe od mokrego drewna z pobliskiego tartaku. Wielu wykonawców – a czasem i inwestorów – ulega pokusie zaoszczędzenia, tłumacząc sobie, że „przecież drewno wyschnie na dachu". Tylko że drewno schnące na dachu kurczy się, odkształca i pęka. Belka o przekroju 160×240 mm po wyschnięciu staje się belką 150×225 mm – a to oznacza, że Wasza konstrukcja ma mniejsze przekroje niż założył projektant w obliczeniach statycznych.

Konsekwencje mokrego drewna – to nie teoria

Jeśli myślicie, że kilka milimetrów kurczenia to drobnostka, pozwólcie, że opiszę co się dzieje naprawdę. Drewno o wilgotności powyżej 20% kurczy się w trakcie schnięcia o 5–7% w przekroju. To nie są abstrakcyjne procenty – to realne odkształcenia, które mają bardzo konkretne skutki.

Po pierwsze, po wyschnięciu drewna luzują się wszystkie połączenia mechaniczne. Gwoździe, śruby, łączniki stalowe – wszystko, co było dokręcone do mokrego drewna, po kilku miesiącach zaczyna „pracować". W teorii powinno się wrócić na dach i dokręcić wszystkie połączenia – w praktyce mało kto to robi, a mało który inwestor w ogóle wie, że powinien.

Po drugie, mokre drewno jest podatne na rozwój grzybów i pleśni. Owszem, jest impregnowane – ale impregnacja drewna mokrego jest powierzchowna. Preparat nie wnika w głąb, bo pory drewna są wypełnione wodą. Co gorsza, wraz ze schnięciem drewna warstwa impregnatu pęka i łuszczy się, tracąc swoje właściwości ochronne. Efektywna impregnacja wymaga drewna suchego – o wilgotności poniżej 20%.

Po trzecie – i to jest szczególnie dotkliwe przy dachówkach płaskich – wygięte krokwie i łaty tworzą nierówną płaszczyznę dachu. Dachówka płaska nie wybacza takich odchyleń. Efekt to nierówne rzędy, szczeliny między dachówkami i estetyka, która odbiega od oczekiwań. Piszę o tym szerzej w mojej książce, ale warto podkreślić – w przypadku dachówki płaskiej suche drewno C24 na łaty i kontrlaty to absolutne minimum, a nie fanaberia.

Kiedy tradycyjna więźba jest lepszym wyborem

Mimo wszystkich opisanych wyżej ryzyk związanych z jakością drewna, więźba tradycyjna wciąż ma swoje niezaprzeczalne atuty – pod warunkiem, że do budowy zostanie użyte właściwe drewno, a prace wykona kompetentna ekipa ciesielska.

Pierwsza i najważniejsza sytuacja to dom z poddaszem użytkowym. Jeśli planujecie wykorzystać przestrzeń pod dachem jako pełnoprawną kondygnację mieszkalną – z pokojami, łazienką, garderobą – tradycyjna więźba daje znacznie więcej swobody. W wiązarach prefabrykowanych przestrzeń między pasem górnym a dolnym jest wypełniona krzyżulcami i słupkami, które tworzą kratownicę. Nie da się ich usunąć, bo przenoszą obciążenia. A to oznacza, że poddasze z wiązarami nadaje się zasadniczo tylko na strych nieużytkowy.

Druga sytuacja – skomplikowany kształt dachu. Dachy wielospadowe, z koszami, lukarnami, uskoki połaci, zmiany kątów nachylenia – to wszystko tradycyjna więźba potrafi „obsłużyć" elastycznie, adaptując konstrukcję do warunków na bieżąco. Wiązary prefabrykowane przy bardzo złożonych dachach potrafią być kłopotliwe i droższe niż tradycyjna konstrukcja.

Trzecia sytuacja to ciasna działka bez dostępu dla dźwigu. Wiązary prefabrykowane – ze względu na swoje rozmiary – wymagają transportu na długim pojeździe niskopodwoziowym i montażu dźwigiem. Jeśli Wasza działka jest wąska, otoczona budynkami lub nie ma porządnego dojazdu, logistyka dostawy i montażu wiązarów może być poważnym problemem. Drewno na więźbę tradycyjną przyjedzie zwykłą ciężarówką, a cieśle poradzą sobie bez dźwigu.

Wreszcie czwarty argument – jeśli w przyszłości planujecie jakiekolwiek modyfikacje konstrukcji dachu (zmiana kąta, dobudowa lukarny, poszerzenie otworu na schody), tradycyjna więźba jest znacznie łatwiejsza do przebudowy. Wiązar prefabrykowany jest zaprojektowany jako integralna całość – usunięcie lub modyfikacja nawet jednego krzyżulca wymaga ponownych obliczeń statycznych i może naruszyć stabilność konstrukcji.

Kiedy wiązary prefabrykowane wygrywają

Jest jednak całe spektrum sytuacji, w których wiązary prefabrykowane okazują się rozwiązaniem nie tyle lepszym, co po prostu sensowniejszym – bezpieczniejszym, szybszym i paradoksalnie ekonomiczniejszym, gdy weźmiemy pod uwagę pełen obraz kosztów.

Zacznijmy od domów parterowych. To sytuacja, w której wiązary prefabrykowane potrafią zmienić nie tylko dach, ale całą koncepcję konstrukcji domu. Wiązar kratownicowy o odpowiednim rozstawie może opierać się wyłącznie na ścianach obwodowych, przenosząc obciążenia bez potrzeby budowania ścian nośnych wewnątrz budynku. A to oznacza, że w domu parterowym z wiązarami możecie zrezygnować ze ścian nośnych w środku – zostają tylko ściany działowe, które można dowolnie stawiać, przesuwać i usuwać. Daje to niesamowitą swobodę aranżacji wnętrza, a przy okazji pozwala zaoszczędzić na betonowych nadprożach i wieńcach nad ścianami wewnętrznymi.

Co więcej, w domach parterowych bez poddasza użytkowego dolny pas wiązara pełni funkcję konstrukcji pod sufit podwieszany i ocieplenie. Eliminujecie w ten sposób strop betonowy – a strop to jeden z droższych elementów budynku. To oszczędność, którą warto policzyć.

Kolejna sytuacja – dach o prostym kształcie. Przy standardowym dachu dwuspadowym lub czterospadowym na domu parterowym lub z nieużytkowym poddaszem wiązary prefabrykowane to rozwiązanie niemal idealne. Montaż trwa 1–3 dni zamiast kilku tygodni. Minimalizujecie ryzyko związane z pogodą (krótki czas ekspozycji drewna na opady), zmniejszacie czas, w którym budynek stoi bez zadaszenia, i zyskujecie pewność, że konstrukcja powstała z drewna o właściwych parametrach.

Aspekt czasowy jest zresztą niedoceniany. Przy tradycyjnej więźbie ekipa ciesielska pracuje na budowie przez 2–4 tygodnie, a w tym czasie jest narażona na deszcz, wiatr i zmienne temperatury. Mokre drewno na budowie – nawet jeśli przyjechało suche – nasiąka wilgocią z opadów. Wiązary prefabrykowane montujecie w 1–2 dni, a membranę paroprzepuszczalną rozkładacie natychmiast po montażu. Okno czasowe, w którym konstrukcja jest narażona na działanie pogody, jest kilkanaście razy krótsze.

I jeszcze jedno – efektywność materiałowa. Wiązar prefabrykowany jest obliczony przez komputer z precyzją do milimetra. Program dobiera przekroje drewna tak, aby były wystarczające, ale nie nadmiarowe. W efekcie wiązary zużywają nawet o 40% mniej drewna niż tradycyjna więźba o tej samej rozpiętości. Nie dlatego, że są słabsze – ale dlatego, że kratownicowa geometria rozkłada siły efektywniej niż pełne krokwie.

Kwestia gwarancji i odpowiedzialności

Jest jeszcze jeden wątek, o którym inwestorzy rzadko myślą na etapie wyboru, a który potrafi mieć ogromne znaczenie, gdy coś pójdzie nie tak. Chodzi o łańcuch odpowiedzialności.

Przy wiązarach prefabrykowanych macie jasno zdefiniowaną odpowiedzialność producenta. Fabryka odpowiada za projekt konstrukcji (wykonany przez uprawnionego inżyniera), za jakość drewna (certyfikat C24, system ZKP) i za jakość połączeń (płytki kolczaste wciskane na prasie hydraulicznej). Standardowa gwarancja producenta to zazwyczaj 5 lat, ale przy prawidłowym montażu i użytkowaniu trwałość wiązarów jest liczona w dziesięcioleciach. W razie reklamacji wiecie dokładnie, do kogo się zwrócić.

Przy więźbie tradycyjnej łańcuch odpowiedzialności jest bardziej rozproszony. Drewno kupujecie od tartaku, który odpowiada za jakość surowca. Projekt więźby wykonuje konstruktor. Montaż realizuje ekipa ciesielska. Jeśli po dwóch latach okaże się, że krokwie się wygięły, kto ponosi odpowiedzialność? Tartak, bo drewno było za mokre? Cieśla, bo źle wykonał połączenia? Konstruktor, bo źle dobrał przekroje? W praktyce takie sprawy bywają trudne do rozstrzygnięcia.

O czym pamiętać, zamawiając wiązary

Jeśli zdecydujecie się na wiązary prefabrykowane, musicie przekazać producentowi komplet informacji niezbędnych do ich prawidłowego zaprojektowania. Z mojego doświadczenia wynika, że warto przygotować się na rozmowę z producentem, mając pod ręką kilka kluczowych danych.

Przede wszystkim – dokładne wymiary budynku i dachu, wynikające z projektu. Kąt nachylenia połaci dachowych. Obliczenia obciążeń, a szczególnie obciążenie śniegiem (zależy od strefy klimatycznej, w której budujecie) oraz obciążenie wiatrem. Typ pokrycia dachowego, bo dachówka ceramiczna waży kilkukrotnie więcej niż blacha, a to bezpośrednio wpływa na wymiarowanie wiązarów.

Jeśli planujecie fotowoltaikę na dachu – powiedzcie o tym producentowi wiązarów od razu. Panele fotowoltaiczne to dodatkowe obciążenie, które musi być uwzględnione w obliczeniach. Podobnie z obciążeniem dolnego pasa – jeśli na wiązarach będzie wisiał sufit podwieszany z ociepleniem, to kilkanaście do kilkudziesięciu kilogramów na metr kwadratowy, które trzeba przyjąć w projekcie.

Ważna jest też informacja o lokalizacji komina – wiązary nie mogą z nim kolidować, więc w tym miejscu będzie przerwa w standardowym rozstawie kratownic, wymagająca dodatkowych elementów przenoszących obciążenie. Podobnie z otworem na schody strychowe – nawet jeśli poddasze ma być nieużytkowe, warto mieć dostęp do przestrzeni nad sufitem, choćby dla serwisu rekuperacji.

Wpływ na dalsze prace – dach to nie koniec historii

Wybór między więźbą tradycyjną a wiązarami prefabrykowanymi ma konsekwencje daleko wykraczające poza sam etap budowy dachu. Wpływa na to, jak będziecie prowadzić kolejne prace – od ocieplenia po instalację wentylacji mechanicznej.

Jeśli macie poddasze użytkowe z tradycyjną więźbą, izolacja termiczna będzie układana między krokwiami i ewentualnie pod nimi. Musicie zadbać o prawidłową wentylację dachu – szczelinę wentylacyjną między deskowaniem lub membraną a ociepleniem. To kluczowe dla trwałości, bo bez wentylacji mokre drewno narażone jest na rozwój grzybów i pleśni, a mokry materiał izolacyjny traci swoje właściwości. Szczelina powinna mieć minimum 3 cm i przebiegać od okapu do kalenicy między wszystkimi krokwiami. To sporo roboty, ale pominięcie tego etapu to proszenie się o kosztowny remont za kilka lat.

Przy wiązarach prefabrykowanych i nieużytkowym poddaszu sprawa jest prostsza. Ocieplenie kładziecie na dolnym pasie wiązarów – czyli na „podłodze" strychu. Nie musicie martwić się o skomplikowaną wentylację skosów, bo cała przestrzeń nad izolacją jest naturalnie wentylowana. Powietrze wpływa przez wloty w okapie i wychodzi przez kalenicę, utrzymując drewno suche bez dodatkowych zabiegów.

Podobnie z rekuperacją. Rury wentylacyjne w domu z poddaszem użytkowym muszą przebiegać w obrębie strefy ciepłej – między sufitem podwieszanym a zabudową skosów. Ich instalacja bywa skomplikowana i wymaga starannego planowania, bo rury nie mogą znaleźć się po zimnej stronie izolacji (inaczej dojdzie do kondensacji wody wewnątrz kanałów). W domu parterowym z wiązarami rury wentylacyjne prowadzicie swobodnie w przestrzeni nad sufitem podwieszanym – jest tam więcej miejsca, łatwiejszy dostęp i prostsza logistyka.

Czy to się opłaca – uczciwe porównanie kosztów

Na koniec temat, którego wszyscy oczekują – pieniądze. I od razu uczciwie uprzedzam: nie dam Wam jednej prostej odpowiedzi, bo jej nie ma. Porównanie kosztów więźby tradycyjnej i wiązarów prefabrykowanych jest jak porównywanie jabłek z gruszkami, jeśli nie weźmiecie pod uwagę pełnego kontekstu.

Na pierwszy rzut oka więźba tradycyjna bywa tańsza – szczególnie jeśli użyjecie drewna z lokalnego tartaku. Problem w tym, że to „tańsze" drewno bardzo często jest drewnem mokrym, bez prawidłowego certyfikatu. Jeśli policzycie cenę drewna naprawdę certyfikowanego C24 – suszonego, sortowanego maszynowo, struganego – różnica między materiałem na więźbę tradycyjną a kosztem wiązarów prefabrykowanych znacząco się zmniejsza. A w niektórych konfiguracjach wiązary wychodzą taniej, bo zużywają mniej drewna dzięki zoptymalizowanym przekrojom.

Ale koszt materiału to dopiero początek. Tradycyjna więźba wymaga kilku tygodni pracy wykwalifikowanej ekipy ciesielskiej – a czas to pieniądz, dosłownie. Wiązary montuje 2–3-osobowa ekipa w 1–3 dni. Oszczędność na robociźnie potrafi być istotna. Z drugiej strony wiązary wymagają wynajęcia dźwigu – to dodatkowy koszt, który przy tradycyjnej więźbie nie występuje.

Najuczciwszym podejściem jest poproszenie o wyceny obu rozwiązań od konkretnych dostawców, dla Waszego konkretnego projektu. Przy wiązarach poprosicie producenta wiązarów o ofertę obejmującą projekt, produkcję, transport i montaż. Przy więźbie tradycyjnej poprosicie cieślę o wycenę robocizny i dołożycie koszt drewna od wiarygodnego dostawcy z certyfikatem C24. Dopiero porównanie tych dwóch realnych ofert da Wam odpowiedź, które rozwiązanie jest korzystniejsze finansowo w Waszym przypadku.

I jeszcze jedno – nie zapominajcie o kosztach ukrytych. Jeśli wybierzecie tradycyjną więźbę z mokrego drewna, bo „tak jest taniej", a za 2 lata okaże się, że krokwie się powykrzywiały i trzeba korygować pokrycie dachowe – to „oszczędność" zamieni się w wydatek wielokrotnie większy niż różnica w cenie na starcie.

Podsumowanie

Nie ma jednej słusznej odpowiedzi na pytanie „więźba tradycyjna czy wiązary prefabrykowane". Obie technologie mają swoje miejsce w budownictwie jednorodzinnym i obie mogą służyć Wam przez dziesięciolecia – pod warunkiem, że zostały prawidłowo zaprojektowane, wykonane z właściwego drewna i fachowo zamontowane.

Jeśli budujecie dom z poddaszem użytkowym, ze skomplikowanym dachem wielospadowym lub na ciasnej działce bez dojazdu dla dźwigu – więźba tradycyjna będzie prawdopodobnie lepszym wyborem. Ale pod absolutnym warunkiem, że zainwestujecie w certyfikowane drewno C24 o odpowiedniej wilgotności i zatrudnicie doświadczoną ekipę ciesielską.

Jeśli budujecie dom parterowy z prostym dachem, nie planujecie użytkowego poddasza i zależy Wam na szybkim zamknięciu stanu surowego – wiązary prefabrykowane dadzą Wam fabryczną precyzję, gwarantowaną jakość drewna i montaż w kilka dni zamiast kilku tygodni. A przy okazji mogą pozwolić na wyeliminowanie ścian nośnych wewnątrz domu, dając pełną swobodę aranżacji.

Niezależnie od tego, co wybierzecie, pamiętajcie o jednym – jakość drewna jest podstawą całej konstrukcji. Bez certyfikowanego C24 o właściwej wilgotności nawet najlepszy projekt i najlepsza ekipa nie zapewnią Wam bezpiecznego, trwałego dachu. O drewnie na więźbę – klasie C24 i wymaganej wilgotności – piszę osobno w dedykowanym artykule, bo temat zasługuje na dokładne omówienie. Podobnie jak o impregnacji drewna konstrukcyjnego, membranach dachowych, wentylacji dachu czy obróbkach blacharskich – każdy z tych elementów ma wpływ na to, jak Wasz dach będzie służył przez następne dziesięciolecia. Jeśli chcecie mieć całą tę wiedzę w jednym miejscu, uporządkowaną i opisaną krok po kroku – po to napisałem książkę „Od marzenia do wprowadzenia".

Dołącz do newslettera

Chcę dołączyć 

WOJCIECH TRACICHLEB

Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.

Inne w tej kategorii

Okna PCV, drewniane czy aluminiowe – porównanie

Trzy materiały, różne właściwości – ale to nie wybór okna decyduje o komforcie, lecz sposób jego montażu

PCV, drewno czy aluminium? Sprawdźcie, który materiał pasuje do Waszego domu – i dlaczego montaż jest ważniejszy niż marka.  

Jaką technologię budowy wybrać – podsumowanie

Murowany, szkieletowy, prefabrykowany – co wybrać, żeby nie żałować za 20 lat

Nie ma jednej najlepszej technologii budowy. Jest za to sposób, żeby wybrać tę właściwą dla Was.  

Płyta fundamentowa czy ławy – co wybrać?

Praktyczne porównanie dwóch rozwiązań – od warunków gruntowych, przez koszty i czas realizacji, po konsekwencje na lata

Płyta czy ławy? Zanim podejmiecie decyzję, sprawdźcie co naprawdę decyduje o wyborze fundamentu.  

Słownik pojęć z placu budowy. Część 1 - Fundamenty

Przewodnik po terminach, które usłyszycie na budowie – od ławic geodezyjnych po strzemiona zbrojeniowe

Majster mówi o ławicach, osiach i fi dwunastce, a Wy kiwacie głową, choć nic z tego nie rozumiecie? Czas to zmienić...  

Na co zwracać uwagę przy wyborze projektu domu?

Marzenie o własnym domu i jego budowa są jednymi z najdonioślejszych wydarzeń w życiu. Nic dziwnego, że wybór odpowiedniego projektu...

Przejdź do góry strony