Wojciech Tracichleb · Blog  · 10 min czytania

Grzejnik łazienkowy – wodny czy elektryczny

Sam grzejnik wodny przy ogrzewaniu podłogowym nie działa. Pokazuję, jakie rozwiązanie sprawdza się przez cały rok – również latem.

Sam grzejnik wodny przy ogrzewaniu podłogowym nie działa. Pokazuję, jakie rozwiązanie sprawdza się przez cały rok – również latem.

Dla wielu inwestorów wybór grzejnika łazienkowego wygląda na drobnostkę. Kupuje się pierwszy lepszy model, hydraulik podpina go do instalacji ogrzewania podłogowego, elektryk pociąga ewentualnie kabel – i temat zamknięty. Po pierwszej zimie okazuje się, że grzejnik jest letni, ręczniki nie schną, a latem urządzenie jest po prostu martwe. Z budów, które przeszedłem, wiem, że to jeden z tych elementów wykończenia, w którym pozornie błaha decyzja przekłada się na codzienny komfort przez kolejne dwadzieścia lat.

W tym artykule wyjaśnię, dlaczego w nowoczesnym domu z ogrzewaniem podłogowym sam grzejnik wodny to ślepy zaułek, kiedy ma sens grzejnik czysto elektryczny i jakie rozwiązanie naprawdę pracuje przez cały rok. Pokażę też, co musicie przygotować na etapie hydrauliki i elektryki, żeby później nie kuć ścian.

Po co w ogóle grzejnik łazienkowy

Grzejnik łazienkowy w domu jednorodzinnym pełni dwie funkcje, w tej kolejności ważności: suszy ręczniki i lekko dogrzewa łazienkę. Główne ogrzewanie pomieszczenia zapewnia ogrzewanie podłogowe – grzejnik jest tylko dodatkiem. Ta hierarchia jest istotna, bo determinuje całą logikę wyboru.

W praktyce drabinka pod ręczniki jest urządzeniem używanym intensywnie od jesieni do wiosny – rano, po prysznicu, ręcznik ma być ciepły. Latem, gdy ogrzewanie w domu jest wyłączone, grzejnik nadal powinien dosuszyć ręczniki, bo wilgotny ręcznik położony na wieszaku po dwóch dniach pachnie nieprzyjemnie i traci wszystkie zalety bawełny. Każde rozwiązanie, które działa tylko zimą, z definicji jest niepełne.

Grzejnik wodny – kiedy ma sens, a kiedy nie

Tradycyjny grzejnik wodny podłącza się do instalacji centralnego ogrzewania. W starym budownictwie, gdzie głównym medium grzewczym były kaloryfery zasilane wodą o temperaturze 60–70 stopni Celsjusza, taka drabinka świetnie się sprawdzała. Woda płynęła gorąca, grzejnik był w pełni rozgrzany, ręczniki schły w pół godziny.

Problem zaczyna się wtedy, gdy w domu macie ogrzewanie podłogowe – a dziś to standard w nowym budownictwie. Temperatura wody zasilającej podłogówkę to typowo 30–40 stopni Celsjusza, w cieplejsze dni nawet mniej. Grzejnik łazienkowy podpięty do tej samej instalacji jest letni. Możecie go dotknąć i odróżnić od ściany, ale ręczników nie wysuszy, a pomieszczenia praktycznie nie dogrzeje.

Drugi problem to taktowanie pompy obiegowej. W nowoczesnych instalacjach pompa nie pracuje ciągle – włącza się i wyłącza w cyklach, zależnie od zapotrzebowania na ciepło i sygnału z termostatów pomieszczeniowych. Może być tak, że przez dłuższy okres pompa stoi, więc nawet ta letnia woda nie krąży, a grzejnik wychładza się do temperatury otoczenia.

Trzeci problem jest najbardziej oczywisty. Latem ogrzewanie w domu jest wyłączone całkowicie. Grzejnik wodny jest wtedy zwykłym kawałkiem metalu na ścianie. Zero funkcjonalności przez kilka miesięcy w roku.

Wniosek z mojej praktyki jest prosty: grzejnik wodny podłączony do ogrzewania podłogowego, bez żadnego dodatkowego źródła ciepła, jest urządzeniem niefunkcjonalnym. Możecie sprawdzić to sami w każdym domu z podłogówką – właściciel powie Wam, że drabinkę używa „w sumie nie wiadomo po co".

Grzejnik elektryczny – kiedy go wybrać

Grzejnik czysto elektryczny to drabinka napełniona płynem grzewczym (najczęściej olejem mineralnym lub mieszanką glikolu z wodą), w której zamontowana jest grzałka elektryczna. Urządzenie podłącza się tylko do prądu – żadnych rur, żadnej hydrauliki.

To rozwiązanie ma swoje uzasadnione zastosowania. Najczęściej spotkacie je w takich sytuacjach:

  • remont mieszkania, gdzie nie można albo nie opłaca się prowadzić rur do nowego punktu;
  • łazienka w domu z ogrzewaniem czysto elektrycznym (na przykład z matami podłogowymi i pompą ciepła powietrze-woda zasilającą tylko ciepłą wodę użytkową);
  • mała łazienka gościnna, do której prowadzenie osobnej pętli ogrzewania podłogowego byłoby nieproporcjonalne;
  • sytuacja, w której hydraulik nie zostawił przygotowania pod grzejnik wodny, a Wy nie chcecie kuć tynków.

Plus jest taki, że grzejnik elektryczny działa zawsze i niezależnie od całej reszty instalacji – zimą, latem, w trakcie awarii kotła. Minus to koszt eksploatacji: prąd na cele grzewcze jest droższy od ciepła z gazu czy pompy ciepła, a grzałka 600–900 watów potrafi zauważalnie podbić rachunek, jeżeli pracuje przez całą zimę.

Wodny z grzałką elektryczną – rozwiązanie, które pracuje przez cały rok

W domach jednorodzinnych jest jedno rozwiązanie, które łączy zalety obu podejść i eliminuje wady: grzejnik wodny z dodatkową grzałką elektryczną. Wybieracie zwykłą drabinkę przygotowaną do podłączenia hydraulicznego, ale zamiast jednego z bocznych odpływów montujecie tam grzałkę.

Logika działania jest następująca. Zimą, gdy ogrzewanie podłogowe pracuje, grzejnik dostaje wodę z instalacji. Nawet jeśli jest letni (bo woda ma 35 stopni), to coś tam grzeje, ręczniki częściowo schną, a w razie potrzeby możecie krótko włączyć grzałkę elektryczną – wtedy grzejnik pracuje intensywnie, jak grzejnik elektryczny. W praktyce przez większość zimy wystarcza sama woda z instalacji plus okazjonalne włączenie grzałki rano, przed prysznicem.

Latem zamykacie zawory na rurach wodnych (montuje się je standardowo przy podłączeniu) i grzejnik pracuje wyłącznie elektrycznie. Płyn wewnątrz grzejnika jest podgrzewany przez grzałkę i krąży naturalnym obiegiem przez całą drabinkę. Funkcjonalność pełna, ręczniki się suszą, a koszt eksploatacji jest niewielki – włączacie urządzenie tylko na czas, gdy ręczniki rzeczywiście są mokre.

To rozwiązanie kosztuje niewiele więcej niż sam grzejnik wodny – sama grzałka to wydatek znikomy w skali budowy domu. Wymaga jednak przygotowania na etapie instalacji elektrycznej, bo trzeba doprowadzić zasilanie do miejsca, w którym stanie grzejnik.

Co przygotować na etapie instalacji

Decyzja o tym, jaki grzejnik wybierzecie, musi zapaść jeszcze przed wykonaniem instalacji wodno-kanalizacyjnej i elektrycznej – inaczej później kujecie tynki albo rezygnujecie z lepszego rozwiązania.

Hydraulik musi wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze, czy grzejnik w ogóle będzie podłączony do instalacji – jeśli idziecie w czysto elektryczny, nie zostawiajcie podejść wodnych w ogóle, bo niewykorzystane podejście to trwałe ryzyko nieszczelności i niepotrzebny koszt. Po drugie, w jakim miejscu będzie wisiał grzejnik – z dokładnością co do centymetra, bo rozstaw podejść hydraulicznych jest zdefiniowany przez producenta drabinki (najczęściej 50 cm między króćcami zasilania i powrotu, ale zdarzają się odstępstwa). Po trzecie, na jakiej wysokości znajdą się podejścia – mierzy się ją od poziomu wykończonej posadzki, najczęściej 130–150 cm.

Elektryk z kolei musi doprowadzić zasilanie 230 V w to samo miejsce. Kabel prowadzi się w ścianie do puszki bezpośrednio za grzejnikiem albo do gniazdka montowanego z boku, poza strefami łazienkowymi. To rozróżnienie jest istotne i wynika z normy PN-HD 60364-7-701, o której piszę niżej.

Na budowach często widuję taki układ: właściciel decyduje się na grzejnik dopiero w trakcie wykończeniówki, hydraulik zostawił podejścia gdzie indziej niż wynika z aktualnej decyzji o wymiarze drabinki, elektryki w ogóle nie ma. Efekt: kucie tynków, dodatkowe koszty, a często rezygnacja z lepszego rozwiązania na rzecz tego, co da się zamontować bez przeróbek. Tego można uniknąć, jeśli wybór grzejnika zrobicie razem z projektem łazienki, najlepiej z architektem wnętrz albo w salonie sanitarnym, jeszcze przed pojawieniem się hydraulika na budowie.

Moc grzałki, wymiary, lokalizacja

Wymiary grzejnika łazienkowego wybiera się głównie pod kątem ergonomii – drabinka ma pomieścić ręczniki dla wszystkich domowników, którzy z tej łazienki korzystają. W praktyce wysokość 120–150 cm i szerokość 50–60 cm pokrywają potrzeby rodziny czteroosobowej. W łazience gościnnej wystarcza mniejszy model, 80–100 cm wysokości.

Moc grzałki dobiera się do kubatury łazienki, ale przede wszystkim do funkcji urządzenia. Jeśli grzejnik ma tylko suszyć ręczniki (a podłogówka ogrzewa pomieszczenie), wystarcza grzałka 300–600 watów. Jeśli grzejnik ma w razie potrzeby dogrzać łazienkę – na przykład w przejściowych okresach jesieni, gdy podłogówka jeszcze nie pracuje – warto wybrać grzałkę 600–900 watów. Powyżej 1200 watów to już rozwiązanie do większych łazienek lub czystego ogrzewania elektrycznego.

Lokalizacja: grzejnik powinien wisieć tam, gdzie naturalnie wieszacie ręczniki – najczęściej w pobliżu prysznica lub wanny, ale poza strefą bezpośredniego rozbryzgu wody. Ważne, żeby dostęp do drabinki był wygodny zarówno z prysznica, po wyjściu mokrego, jak i z umywalki, po umyciu rąk.

Strefy łazienkowe i bezpieczeństwo elektryczne

Łazienka jest pomieszczeniem podwyższonego ryzyka porażeniowego i obowiązują w niej szczególne zasady prowadzenia instalacji elektrycznej. Norma PN-HD 60364-7-701 – obowiązujące w Polsce wymagania dla instalacji elektrycznych w pomieszczeniach zawierających wannę lub natrysk – wprowadza podział na strefy:

  • Strefa 0 – wnętrze wanny lub brodzika. Dopuszczalne wyłącznie urządzenia o napięciu nieprzekraczającym 12 V (zasilanie typu SELV) i klasie szczelności minimum IPX7.
  • Strefa 1 – obszar bezpośrednio nad wanną lub brodzikiem do wysokości 225 cm od poziomu posadzki. Wymagana klasa szczelności minimum IPX4.
  • Strefa 2 – pas o szerokości 60 cm dookoła strefy 1, do tej samej wysokości. Również minimum IPX4.
  • Poza strefami – wymagania ogólne dla instalacji łazienkowej, w tym obowiązkowe zabezpieczenie różnicowoprądowe (RCD) o prądzie znamionowym 30 mA dla wszystkich obwodów.

Co to oznacza w praktyce dla grzejnika? Drabinka z grzałką elektryczną wisi najczęściej w strefie 2 lub poza strefami – musi mieć klasę szczelności IPX4 lub wyższą, a tę informację podaje producent na opakowaniu i w karcie technicznej. Gniazdko zasilające grzałkę nie może znajdować się w strefie 0, 1 ani 2 – montuje się je poza strefami albo prowadzi zasilanie do puszki ukrytej za grzejnikiem (puszka także musi spełniać wymagania szczelności zgodne ze strefą).

Cała instalacja łazienki musi być zabezpieczona wyłącznikiem różnicowoprądowym o prądzie znamionowym różnicowym nie większym niż 30 mA. To nie jest opcja, to wymóg normy. Podczas odbioru instalacji elektrycznej żądajcie od elektryka protokołu pomiarów – znajdziecie tam parametry RCD i potwierdzenie, że obwody łazienkowe zostały wykonane zgodnie z wymaganiami. Bez tego protokołu nie zamykajcie etapu elektryki.

Czego unikać

Z budów, które przeszedłem, wynotowałem kilka decyzji, które regularnie wracają jako problem.

Grzejnik wodny bez grzałki w domu z podłogówką. Opisałem to wyżej – urządzenie nie pracuje przez połowę roku, a zimą ledwo grzeje. Inwestor po roku ma poczucie, że „grzejnik jest zepsuty". Nie jest – tylko został podłączony do instalacji, która nie umie go wystarczająco rozgrzać, a w lecie w ogóle nie jest zasilana.

Grzejnik wybrany na ostatnią chwilę. Decyzja zapada dopiero, gdy hydraulik już wykonał podejścia, a elektryk położył kable. Albo musicie kuć tynki, albo bierzecie pierwszy model pasujący wymiarami. Zdrowsza droga to decyzja na etapie projektu łazienki – razem z wyborem wanny, prysznica i armatury.

Przewymiarowana grzałka w małej łazience. Część instalatorów rekomenduje „bezpieczny zapas mocy" i sugeruje grzałki 1500 watów do każdego pomieszczenia. W praktyce w łazience 5–7 metrów kwadratowych z włączoną podłogówką wystarczy 600–900 watów. Większa grzałka oznacza tylko wyższy rachunek za prąd przy tej samej funkcjonalności.

Gniazdko zasilające w strefie 1 lub 2. To wprost niezgodne z normą i wykryje to każdy rzetelny odbiór elektryczny. Trzeba wtedy przerabiać – kuć ścianę, przekładać puszkę, kłaść dodatkowy kabel.

Brak RCD na obwodzie łazienkowym. Spotyka się to w starszych instalacjach albo przy niedbale wykonanej rozdzielnicy. Jeśli budujecie dom dziś – upewnijcie się, że obwody łazienkowe mają oddzielny wyłącznik różnicowoprądowy 30 mA, najlepiej typu A (czuły także na prądy pulsujące, charakterystyczne dla nowoczesnych urządzeń elektronicznych z zasilaczami impulsowymi).

Podłączenie grzejnika łazienkowego do pętli ogrzewania podłogowego bez żadnego dodatkowego źródła ciepła. Wbrew temu, co czasem proponują niedoświadczeni hydraulicy, to rozwiązanie nie działa. Niska temperatura wody w podłogówce (30–40 stopni) i cykliczna praca pompy oznaczają, że grzejnik jest letni i często wystygnięty. Jeżeli z jakiegoś powodu chcecie podpiąć drabinkę pod podłogówkę – obowiązkowo dodajcie grzałkę elektryczną. To jedyna metoda, żeby takie urządzenie miało sens przez cały rok.

Podsumowanie

Wybór między grzejnikiem wodnym a elektrycznym to wybór między rozwiązaniem działającym tylko zimą (i to słabo, jeśli macie podłogówkę), rozwiązaniem działającym zawsze, ale droższym w eksploatacji, a rozwiązaniem hybrydowym, które łączy zalety obu. W domu jednorodzinnym z ogrzewaniem podłogowym sensowną drogą jest grzejnik wodny z dodatkową grzałką elektryczną – pracuje przez cały rok, kosztuje niewiele więcej niż sam wodny, a po przygotowaniu hydrauliki i elektryki na etapie surówki nie wymaga już żadnych przeróbek przez kolejne dziesiątki lat.

Decyzję podejmijcie wcześnie – razem z projektem łazienki, przed instalacjami. Wymiary, lokalizację, moc grzałki i sposób zasilania ustalcie z hydraulikiem i elektrykiem zanim którykolwiek z nich zacznie pracę. To kilka minut rozmowy, które oszczędzą Wam przerabiania ścian w trakcie wykończenia.

Zastrzeżenie techniczne

Powyższe wskazania to praktyka, którą stosuję na swoich budowach. Konkretne rozwiązanie dla Waszego domu zależy od typu instalacji grzewczej, wymiarów łazienki, układu pomieszczeń i indywidualnych preferencji. Wymagania normy PN-HD 60364-7-701 dotyczące stref łazienkowych, klas szczelności urządzeń i obowiązkowego zabezpieczenia różnicowoprądowego są obligatoryjne i muszą być sprawdzone przez elektryka z odpowiednimi uprawnieniami w trakcie pomiarów odbiorczych instalacji. W przypadku wątpliwości skonsultujcie się z kierownikiem budowy oraz wykonawcami posiadającymi uprawnienia branżowe.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »