Wojciech Tracichleb · Blog  · 13 min czytania

Gont bitumiczny – gdzie ma sens i kiedy go nie wybierać

Gont bitumiczny ma w Polsce opinię materiału „drugiej kategorii". Niesłusznie – jeśli wiecie, gdzie go używać i czego od niego nie oczekiwać.

Gont bitumiczny ma w Polsce opinię materiału „drugiej kategorii". Niesłusznie – jeśli wiecie, gdzie go używać i czego od niego nie oczekiwać.

Gont bitumiczny ma w Polsce dziwną reputację. Z jednej strony kojarzy się z amerykańskimi przedmieściami, gdzie pokrywa się nim praktycznie każdy dom. Z drugiej – wielu polskich inwestorów traktuje go jak materiał „gorszej kategorii", coś, po co sięga się wtedy, gdy zabrakło budżetu na dachówkę. Obie te perspektywy są uproszczone. Gont bitumiczny to materiał o konkretnych zaletach i konkretnych ograniczeniach. Jak każde pokrycie dachowe – ma swoje miejsce, w którym sprawdza się znakomicie, i miejsca, w których lepiej go unikać.

W tym artykule pokażę Wam, gdzie gont bitumiczny ma sens, gdzie się nie sprawdzi i na co zwrócić uwagę, jeżeli zdecydujecie się go zastosować na swoim dachu. Pracuję jako generalny wykonawca od 2013 roku i od tego czasu oglądam różne rodzaje pokryć dachowych w różnych konfiguracjach – widziałem, w których przypadkach decyzja o pokryciu okazywała się trafiona, a w których inwestorzy żałowali jej już po kilku latach.

Czym właściwie jest gont bitumiczny

Gont bitumiczny to lekkie pokrycie dachowe w formie pojedynczych pasów lub kształtek (w zależności od wzoru). Podstawą każdego gontu jest welon szklany lub mata z włókna szklanego, którą obustronnie nasącza się masą bitumiczną – czyli mieszanką asfaltu modyfikowanego dodatkami poprawiającymi elastyczność i odporność na temperaturę. Wierzchnia strona pokryta jest posypką mineralną, najczęściej z naturalnych granulatów skalnych barwionych w wysokiej temperaturze. To właśnie ta posypka odpowiada za kolor pokrycia, chroni masę bitumiczną przed promieniowaniem UV i decyduje w dużej mierze o tym, jak długo gont zachowa estetyczny wygląd.

Od spodu gont posiada pas samoprzylepny aktywowany temperaturą. W praktyce wygląda to tak, że po ułożeniu na dachu, pod wpływem ciepła słonecznego, kolejne rzędy gontu sklejają się ze sobą, tworząc szczelne pokrycie. To rozwiązanie sprawdzone w klimacie znacznie cieplejszym od polskiego – w USA i Kanadzie gont bitumiczny dominuje na dachach domów jednorodzinnych od dekad.

Zaznaczę od razu jedną rzecz. Na rynku spotkacie ogromną rozpiętość jakościową gontów – od najtańszych jednowarstwowych, których trwałość deklarowana przez producenta to kilkanaście lat, po laminowane gonty wielowarstwowe z gwarancją trzydziestoletnią i dłuższą. Mówienie o „gontach bitumicznych" jako o jednej kategorii jest mniej więcej tak precyzyjne jak mówienie o „dachówkach" w ogóle – pod jedną nazwą kryją się produkty o zupełnie innych parametrach.

Gdzie gont bitumiczny ma sens

Zacznijmy od scenariuszy, w których ten materiał faktycznie się sprawdza – bo takich jest sporo, a tradycyjne lekceważenie gontu w Polsce jest moim zdaniem niesłuszne.

Pierwszy przypadek to dachy o skomplikowanej geometrii. Jeżeli Wasz projekt zakłada dach z wieloma lukarnami, wykuszami, koszami i załamaniami, gont bitumiczny daje wykonawcy ogromną swobodę. Łatwo go docina się nożem, można nim obrabiać krzywizny, łuki i nietypowe kształty. Dachówka czy blacha na rąbek przy takich dachach wymagają mnóstwa docinek, dodatkowych obróbek blacharskich i często wyglądają „łatkowo" w trudnych miejscach. Gont w tych samych warunkach radzi sobie naturalnie – pojedyncze elementy są na tyle małe, że dopasowują się do każdego kształtu.

Drugi scenariusz to budynki gospodarcze, garaże wolnostojące, altany ogrodowe, a także niewielkie domy letniskowe. Tutaj kombinacja niskiej masy własnej, prostego montażu i przystępnej ceny robi z gontu rozwiązanie wręcz idealne. Nie ma sensu kłaść na garażu wolnostojącym o powierzchni dwudziestu kilku metrów kwadratowych ceramicznej dachówki za kilkanaście tysięcy złotych. Gont bitumiczny załatwia sprawę za ułamek tej kwoty, a estetycznie pasuje do większości budynków pomocniczych.

Trzeci przypadek to dachy o niewielkim nachyleniu. Gont bitumiczny producenci dopuszczają zazwyczaj od kąta nachylenia rzędu 12–15 stopni – choć przy mniejszych spadkach wymaga się dodatkowych zabezpieczeń, na przykład pełnego deskowania z papą podkładową na całej powierzchni. Dla porównania – wiele dachówek wymaga minimum 22 stopnie, a niektóre wzory nawet 30 stopni. Jeżeli Wasz projekt zakłada dach o niewielkim spadku, ale jednocześnie nie jest to dach płaski, gont może być po prostu jedyną sensowną opcją z grupy „dachów spadzistych" – pisałem zresztą o tym, jak kąt nachylenia dachu wpływa na projekt i koszty oraz na sam dobór pokrycia.

Czwarty scenariusz to renowacje i wymiana starych pokryć. W przypadku starszych konstrukcji dachowych, które nie były projektowane pod ciężką ceramiczną dachówkę, gont bitumiczny pozwala odświeżyć dach bez konieczności wzmacniania więźby. To samo dotyczy domów, których właściciele chcą szybko i niedrogo wymienić zniszczone pokrycie, nie ingerując w konstrukcję.

Gdzie gont bitumiczny się nie sprawdzi

Teraz druga strona medalu – bo szczerze odradzam stosowanie tego materiału w kilku sytuacjach.

Przede wszystkim nie polecam gontu bitumicznego jako pokrycia reprezentacyjnego, prestiżowego domu, którego wygląd ma się starzeć z godnością przez kolejne kilkadziesiąt lat. Trwałość gontu, nawet tego najwyższej klasy, jest niższa niż dobrej dachówki ceramicznej. Mówimy o porządku 30–40 lat dla najlepszych produktów wobec znacznie dłuższej żywotności dobrej dachówki ceramicznej. Posypka mineralna z czasem się wykrusza, a kolor blaknie pod wpływem promieniowania UV – jest to zjawisko nieuniknione, niezależnie od producenta. Wprawdzie producenci stosują coraz lepsze metody barwienia granulatu, ale fizyki nie oszukamy.

Drugi scenariusz, w którym bym uważał, to dachy w okolicach silnie nasłonecznionych, południowych, gdzie temperatura powierzchni dachu w lecie potrafi przekraczać 70–80 stopni. Bitum to materiał termoplastyczny – w bardzo wysokich temperaturach miękczy, w niskich tężeje. W polskim klimacie z reguły nie jest to problem, ale przy długotrwałym, intensywnym nasłonecznieniu starzenie się materiału postępuje szybciej. Jeżeli planujecie dom z dachem o nietypowej formie albo z dużymi połaciami skierowanymi na południe, w nasłonecznionej części Polski, warto się zastanowić, czy nie wybrać bardziej odpornego rozwiązania.

Trzeci przypadek to dachy bardzo strome i jednocześnie narażone na silny wiatr. Gont bitumiczny dobrze zamontowany, sklejony rzędami, jest odporny na wiatr, ale jeśli proces samoaktywacji kleju nie zadziała prawidłowo – na przykład gdy montaż odbywa się jesienią lub zimą bez wystarczającej ilości słońca w okresie po montażu – pojedyncze pasy mogą się podrywać. W rejonach o silnej ekspozycji na wiatr lepiej sprawdzą się rozwiązania mechanicznie kotwione na każdym elemencie.

I jeszcze jedna sytuacja, w której odradzam gont: jeżeli kupujecie najtańszy produkt, byle co. Przy gontach bitumicznych różnica między tanim a markowym produktem jest naprawdę duża – i pojawi się Wam już po kilku latach. Tanie gonty potrafią po kilku sezonach zacząć się odbarwiać, kruszyć, tracić posypkę. Drogie produkty od renomowanych producentów po dwudziestu latach nadal wyglądają porządnie. Jeżeli decydujecie się na gont – wybierajcie z górnej półki cenowej. To i tak będzie tańsze niż dobra dachówka, a różnica w jakości jest nieproporcjonalna do różnicy w cenie.

Co musi się znaleźć pod gontem

Tu dochodzimy do kwestii, którą bardzo wielu inwestorów lekceważy, a która decyduje o trwałości całego dachu. Gont bitumiczny zawsze wymaga pełnego deskowania pod spodem. To podstawowa różnica względem dachówki, którą układa się na łatach i kontrłatach z wentylowaną szczeliną. Gont musi mieć pod sobą sztywne, równe podłoże.

Pełne deskowanie powinno być wykonane z certyfikowanego, suszonego drewna konstrukcyjnego, oznaczonego znakiem CE zgodnie z wymaganiami normy. Drewno z certyfikatem nie jest wymysłem urzędników, tylko realnym warunkiem trwałości całej konstrukcji. Drewno mokre po wyschnięciu pracuje, wykrzywia się, pęka. Na łatach pod dachówką jeszcze da się to przeżyć. Na deskowaniu pod gontem każde wybrzuszenie deski przeniesie się na pokrycie i będzie widoczne z zewnątrz. Pojawią się fale, miejscami odstawania, w skrajnych przypadkach pęknięcia.

Zamiast desek można – i często powinno się – zastosować płyty OSB klasy minimum OSB/3, o grubości dostosowanej do rozstawu krokwi (najczęściej około 22 mm, ale dokładną grubość należy dobrać zgodnie z zaleceniami producenta i projektem konstrukcji). Płyty są równiejsze niż deski i dają lepszą powierzchnię montażową. Trzeba pamiętać o szczelinach dylatacyjnych między płytami zgodnie z instrukcją producenta płyt – płyta pod wpływem wilgoci pracuje, a brak dylatacji kończy się pęcznieniem i wybrzuszeniami.

Na deskowaniu układa się papę podkładową – warstwę hydroizolacyjną. To kolejna rzecz, której pod żadnym pozorem nie należy pomijać. Sam gont, choć jest pokryciem szczelnym, ma styki między pojedynczymi elementami. Papa podkładowa jest drugą linią obrony – jeżeli woda jakimś sposobem dostanie się pod gont (na przykład w wyniku zalegającego śniegu albo silnego, ulewnego deszczu wiejącego pod kątem), papa odprowadzi ją do rynny zamiast do wnętrza dachu. Przy dachach o niewielkim nachyleniu sposób ułożenia papy podkładowej (zakłady, zgrzewanie) określa instrukcja montażu wybranego systemu pokrycia – nie wystarczy zwykłe ułożenie z naciągiem.

Pod okapem i w koszach stosuje się specjalne pasy podkładowe samoprzylepne, znacznie bardziej wytrzymałe niż standardowa papa. To miejsca, w których woda gromadzi się najdłużej, i to one są przyczyną największej liczby awarii dachów krytych gontem.

Wentylacja dachu – ten sam problem co przy każdym innym pokryciu

Pojawia się tu kwestia, o której wielu wykonawców zapomina, gdy układają gont – wentylacja. Przy gontach jest ona równie ważna jak przy dachówce, choć rozwiązywana inaczej technicznie.

Pełne deskowanie pod gontem powoduje, że pomiędzy izolacją termiczną dachu a samym pokryciem nie ma takiej szczeliny wentylacyjnej, jaką tworzą kontrłaty pod dachówką. Dlatego pod deskowaniem musi się znaleźć dodatkowa szczelina wentylacyjna – zwykle wykonuje się ją między izolacją termiczną a deskowaniem, używając właśnie kontrłat. Brak tej szczeliny prowadzi do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji: para wodna z wnętrza domu nie ma jak uciec, kondensuje się pod deskowaniem, drewno wilgotnieje, pojawiają się grzyby, a izolacja traci swoje parametry.

Wlot powietrza musi być w okapie, wylot w kalenicy. Przy gontach wylot z kalenicy wykonuje się za pomocą specjalnych gąsiorów wentylacyjnych lub – częściej – ciągłej taśmy wentylacyjnej kryjącej grzbiet dachu. Bez sprawnie działającej wentylacji nawet najlepszy gont nie będzie służył tyle, ile powinien – nie z winy samego pokrycia, tylko przez wilgoć od spodu.

Montaż – kiedy go zaplanować

Jest jedna istotna kwestia, którą trzeba uwzględnić przy harmonogramowaniu prac na budowie. Gont bitumiczny do prawidłowego zaklejenia rzędów potrzebuje ciepła słonecznego. Producenci wymagają zazwyczaj montażu przy temperaturze powietrza powyżej kilku stopni Celsjusza (dokładna wartość minimalna zależy od konkretnego producenta i jest podana w karcie technicznej). Najlepiej, żeby po montażu nastąpiło kilka dni słonecznej, ciepłej pogody – wtedy pas samoprzylepny aktywuje się prawidłowo i całe pokrycie staje się jednolicie sklejone.

W praktyce oznacza to, że gont bitumiczny najlepiej układać w sezonie wiosenno-letnim, ewentualnie wczesną jesienią. Montaż późną jesienią albo w okresie zimowym jest ryzykowny – jeżeli aktywacja kleju nie nastąpi przed pierwszymi silnymi wiatrami, pojedyncze pasy mogą się podrywać. Da się to ratować ręcznym sklejaniem klejem dekarskim, ale to dodatkowa robocizna i mniejsza pewność trwałości.

Z tego powodu, jeżeli Wasza budowa zbliża się do etapu pokrycia dachu jesienią, warto rozważyć albo przyspieszenie prac, albo poczekanie z gontem do wiosny. Dachówka czy blachodachówka są w tym sensie mniej kapryśne – można je układać praktycznie cały rok, byle nie w czasie opadów.

Obróbki blacharskie i detale

Tu wracam do tematu, który podkreślam przy każdym pokryciu dachowym. Większość przecieków bierze się nie z samego pokrycia, tylko z błędów w obróbkach blacharskich. Dotyczy to gontu w takim samym stopniu jak dachówki czy blachy.

Wokół kominów, świetlików, rur kanalizacyjnych odpowietrzających, wyłazów dachowych – wszędzie tam, gdzie pokrycie spotyka się z innym elementem – obróbki muszą być wykonane perfekcyjnie. W przypadku gontu bitumicznego stosuje się specjalne kołnierze gumowe na rury, fartuchy z blachy lub samoprzylepne taśmy bitumiczne na połączenia z kominami, profilowane uszczelki przy świetlikach. Wszystkie te elementy muszą być wbudowane w pokrycie – nie nakładane na gotowe pokrycie z wierzchu jak naklejka, tylko zintegrowane z układem pasów gontu.

Zwróćcie uwagę przy odbiorze, jak wykonane są kosze – czyli wewnętrzne załamania dachu, w które spływa woda z dwóch połaci. To miejsce, które jest najbardziej narażone na obciążenie wodą. Sprawdźcie, czy pod gontem w koszu jest dodatkowa warstwa hydroizolacyjna na całej szerokości, czy gont nie kończy się tępo na osi kosza, tylko jest odpowiednio przycięty i nakładany z zachowaniem zakładki. To są szczegóły, które decydują o tym, czy Wasz dach przez następne dziesięciolecia będzie szczelny.

Praktyczne uwagi przed decyzją

Zanim zdecydujecie się na gont bitumiczny, zróbcie kilka rzeczy. Po pierwsze – obejrzyjcie domy w Waszej okolicy, na których jest gont od dłuższego czasu. Zobaczcie, jak się starzeje, jak wygląda po 10, 15, 20 latach. To najbardziej miarodajny test, jakiego nie zastąpi żaden katalog producenta.

Po drugie – jeżeli już wybieracie gont, kierujcie się reputacją producenta. Liderzy rynku europejskiego i amerykańskiego inwestują w jakość materiałów i procesy produkcyjne. To widać po kilku, kilkunastu latach. Tanie gonty z nieznanych źródeł są loterią.

Po trzecie – wybierajcie ekipę, która ma doświadczenie konkretnie w układaniu gontu. To inna technika niż dachówka i wymaga innych nawyków. Pytajcie o realizacje, które wykonawca pokrywał gontem, jedźcie zobaczyć. Dachu, który ma być pokryty gontem, nie zlecajcie ekipie, dla której to będzie pierwszy taki dach – z prostego powodu, że błędy montażowe ujawnią się dopiero po latach.

Po czwarte – pomyślcie całościowo o całym dachu. Wybór pokrycia to nie tylko sam gont, ale też deskowanie, papa podkładowa, wentylacja, obróbki blacharskie, rynny, kominki odpowietrzeń. Tani gont na byle jakim deskowaniu, bez prawidłowej wentylacji, z kiepskimi obróbkami będzie problemem, niezależnie od tego, ile zapłaciliście za sam materiał wierzchni.

Czy gont to dobry wybór dla Was

Gont bitumiczny ma sens w kilku konkretnych sytuacjach: dachy o skomplikowanej geometrii z licznymi załamaniami, budynki gospodarcze i pomocnicze, dachy o niewielkim nachyleniu, renowacje istniejących konstrukcji. W tych zastosowaniach jest często rozwiązaniem rozsądnym – łatwym w obróbce, lekkim, dającym estetyczny efekt przy rozsądnym budżecie.

Z drugiej strony, jeżeli budujecie reprezentacyjny dom, który ma być Waszą rodzinną nieruchomością na pokolenia, w lokalizacji z wysokim nasłonecznieniem i przy braku ograniczeń budżetowych, dachówka ceramiczna albo blacha na rąbek będą trwalszym wyborem. Nie dlatego, że gont jest „zły", tylko dlatego, że dla domu mieszkalnego o oczekiwanym okresie eksploatacji kilkudziesięciu lat z naddatkiem warto wybrać materiał, który po długich latach użytkowania nadal będzie wyglądał porządnie bez konieczności renowacji.

Najgorszą decyzją jest wybór gontu „dlatego, że jest tani". Tanie gonty od nieznanych producentów, na niedbale wykonanym deskowaniu, bez dobrej papy podkładowej i bez prawidłowej wentylacji – to recepta na problemy. Jeżeli Wasz budżet rzeczywiście pozwala tylko na najtańsze rozwiązanie, lepiej zwiększyć cierpliwość, zaczekać i zebrać środki na porządny materiał z odpowiednim systemem podkładów, niż położyć szybko byle co i po kilku latach oglądać pierwsze problemy.

Podsumowanie

Gont bitumiczny zasługuje w Polsce na lepszą reputację, niż obecnie ma. Z drugiej strony nie zasługuje na bezkrytyczny entuzjazm. To dobre pokrycie tam, gdzie konstrukcja i geometria dachu wykorzystują jego mocne strony – elastyczność, lekkość, łatwość obróbki. To kiepskie pokrycie wszędzie tam, gdzie wybiera się je z myślą o oszczędności, na byle jakim podłożu, bez zwracania uwagi na wentylację i obróbki blacharskie.

Jak przy każdej decyzji budowlanej – najważniejsze jest świadome dobranie materiału do konkretnego zastosowania. Nie ma uniwersalnie najlepszego pokrycia dachowego. Jest pokrycie najlepsze dla Waszego dachu, Waszej lokalizacji i Waszego budżetu. Gont bitumiczny może być takim wyborem – pod warunkiem że potraktujecie go z taką samą starannością, z jaką potraktowalibyście dowolne inne pokrycie. Bo największym wrogiem dobrego dachu nie jest materiał wierzchni, tylko brak konsekwencji w warstwach pod nim i w detalach obróbkowych.

Niniejszy artykuł opisuje rozwiązania, które stosujemy na budowach domów jednorodzinnych. Konkretne parametry techniczne (minimalne kąty nachylenia, wymagania względem podkładu, sposób montażu) różnią się między producentami gontów – przed zakupem zapoznajcie się z kartą techniczną wybranego produktu i instrukcją montażu producenta. W razie wątpliwości dotyczących doboru pokrycia do konkretnej konstrukcji dachu skonsultujcie się z kierownikiem budowy lub projektantem konstrukcji.

Wróć do bloga

Powiązane artykuły

Wszystkie artykuły »