Skocz do głównej treści strony
Pozytywnie Zbudowani

Garderoba walk-in – jak zaplanować

Wymiary, wentylacja, oświetlenie i ergonomia – co musicie wiedzieć, zanim powstanie pierwsza ściana

6. POZOSTAŁE

Wnętrze garderoby walk-in z drążkami na ubrania, półkami i szufladami w jasnym pomieszczeniu domu jednorodzinnego

Garderoba walk-in to pojęcie kojarzące się z przestronnym pomieszczeniem, wyspami z szufladami i spokojnym porankiem. Tymczasem w polskiej rzeczywistości budowy domu jednorodzinnego garderoba to jedno z tych pomieszczeń, które albo zaplanujecie porządnie na etapie projektu, albo będziecie kombinować latami, próbując wycisnąć z dwóch metrów kwadratowych coś, co nawet nie zasługuje na nazwę garderoby.

Nie chodzi o to, żeby mieć ogromny pokój na ubrania. Chodzi o to, żeby pomieszczenie – nawet niewielkie – działało. Żebyście mogli wejść, wybrać ubranie, przymierzyć je i wyjść. Bez grzebania w stosach, bez szukania drugiego buta pod stertą swetrów, bez otwierania trzech szuflad, zanim traficie na tę jedną koszulkę. Garderoba walk-in to przede wszystkim kwestia organizacji życia codziennego, która zaczyna się na kartce projektu domu.

Dlaczego garderoba zasługuje na osobne pomieszczenie

Przez lata budowania domów jednorodzinnych widziałem setki podejść do tematu przechowywania ubrań. Od wielkich szaf wnękowych w sypialni, przez zabudowy w korytarzu, po garderoby, które miały być „walk-in", a skończyły jako gloryfikowana komórka z wieszakiem. Problem prawie zawsze leżał w tym samym miejscu – garderoba była traktowana jako pomieszczenie drugiej kategorii. Coś, co się „doda", jeśli zostanie miejsce.

Osobne pomieszczenie na ubrania rozwiązuje kilka problemów jednocześnie. Sypialnia staje się sypialnią, a nie magazynem z łóżkiem. Nie ma szaf, które dominują nad wnętrzem, nie ma drzwi przesuwnych, których prowadnice zbierają kurz, nie ma rano hałasu otwieranych szuflad, gdy jedno z Was śpi. Garderoba daje też możliwość zorganizowania całego systemu przechowywania w jednym miejscu. Ubrania, buty, torebki, paski, biżuteria, bielizna, a nawet deska do prasowania czy odkurzacz – wszystko ma swoje stałe miejsce. I jest jeszcze coś, czego ludzie nie doceniają, dopóki nie zamieszkają – garderoba przy sypialni tworzy strefę prywatną. Wstajesz, wchodzisz do garderoby, wybierasz ubranie, przechodzisz do łazienki. Cała poranna rutyna odbywa się w jednej części domu, bez krążenia po całym piętrze.

Tylko żeby to wszystko zadziałało, garderoba musi być przemyślana od początku – na etapie projektu domu. Nie da się jej sensownie dorzucić później, bo wymaga odpowiedniej powierzchni, wentylacji, instalacji elektrycznej i relacji z sąsiednimi pomieszczeniami.

Od ilu metrów garderoba ma sens

To najczęściej zadawane pytanie przy planowaniu garderoby. W internecie znajdziecie informacje, że „garderoba walk-in to minimum 1,5 na 1,5 metra". Technicznie to prawda – da się wejść do takiego pomieszczenia i da się w nim powiesić ubrania. Ale czy to będzie wygodna garderoba? Absolutnie nie.

Żeby garderoba naprawdę działała jako pomieszczenie, w którym się przebywa, a nie tylko przechowuje rzeczy, potrzebujecie minimum 3,5 do 4 metrów kwadratowych. I to jest naprawdę minimum – komfortowa garderoba dla dwóch osób to 5–7 metrów kwadratowych, a jeśli marzycie o wyspie z szufladami i miejscu do przymierzania, to trzeba liczyć powyżej 8 metrów.

Kluczowe jednak nie jest samo pole powierzchni, lecz kształt pomieszczenia i proporcje. Garderoba o wymiarach 2 na 2 metry daje 4 metry kwadratowe i pozwala na zabudowę w kształcie litery L z wygodnym przejściem. Garderoba 1,4 na 2,8 metra to też 4 metry kwadratowe, ale mieści jedynie zabudowę jednostronną z wąskim korytarzem. Ta sama powierzchnia – zupełnie inne możliwości.

Dlaczego te liczby wyglądają właśnie tak? Bo zabudowa meblowa – niezależnie od tego, czy to system gotowy, czy meble na wymiar – potrzebuje 60 centymetrów głębokości, żeby wieszak z ubraniem mieścił się w poprzek. To absolutne minimum dla drążka, na którym mają wisieć koszule, marynarki czy sukienki. Półki na ubrania składane mogą być płytsze – 35 do 40 centymetrów wystarczy – ale drążek dyktuje warunki.

Do tych 60 centymetrów zabudowy musicie dodać przejście. Minimum to 80 centymetrów – i to jest naprawdę ciasno. Komfortowo jest przy 100 do 120 centymetrach, bo wtedy macie miejsce, żeby się obrócić, przejrzeć wieszaki bez wciskania się bokiem i ewentualnie przymierzyć coś przed lustrem. Jeśli planujecie zabudowę po obu stronach pomieszczenia, to potrzebujecie co najmniej 220 centymetrów szerokości – 60 centymetrów z jednej strony, 100 centymetrów przejścia i 60 centymetrów z drugiej.

Optymalna zabudowa ma kształt litery U – meble na trzech ścianach, z wolną czwartą na wejście. To daje najlepsze wykorzystanie powierzchni, bo każda ściana pracuje. Zabudowa w kształcie litery L to dobry kompromis przy mniejszych pomieszczeniach. Zabudowa jednostronna – jedna ściana mebli i przejście – to minimum, które jeszcze można nazwać garderobą walk-in, ale w praktyce bliżej jej do szafy wnękowej z drzwiami.

Lokalizacja w domu – bliżej sypialni czy łazienki

Najlepsza lokalizacja garderoby to bezpośrednie sąsiedztwo sypialni głównej. W idealnym układzie garderoba znajduje się między sypialnią a łazienką – wstajecie z łóżka, wchodzicie do garderoby, a stamtąd przechodzicie do łazienki. Taki układ to klasyczny „master bedroom suite" i jeśli macie możliwość zaprojektować dom od zera, zdecydowanie polecam go rozważyć.

Dlaczego bliskość sypialni jest tak ważna? Z czysto praktycznych powodów – ubieracie się rano i rozbieracie wieczorem. Im krótsza droga między łóżkiem a wieszakami, tym lepiej. Ale jest jeszcze jeden aspekt – jeśli garderoba przylega do sypialni, możecie zrezygnować z szaf w sypialni całkowicie. A to oznacza, że sypialnia może być mniejsza (bo nie potrzebuje dodatkowych metrów na meble) albo – przy tej samej powierzchni – znacznie bardziej przestronna i spokojna.

Alternatywna lokalizacja to garderoba przy wejściu do domu – osobne pomieszczenie na okrycia wierzchnie, buty, torebki i klucze. To świetne uzupełnienie garderoby przy sypialni, ale nie jej zamiennik. Kolejna opcja to garderoba przy łazience, szczególnie jeśli łączycie ją z pralnią – brudne ubrania lądują od razu w koszu w garderobie, czyste wracają na wieszaki. Logistyka domowego prania w jednym miejscu.

Czego natomiast unikajcie bezwzględnie – to lokalizowania garderoby w sąsiedztwie kuchni. Ubrania jak gąbka chłoną zapachy, a aromaty smażonego czosnku czy pieczeni w wełnianym płaszczu to coś, czego naprawdę nie chcecie doświadczać.

Wentylacja – pomieszczenie bez okna musi oddychać

To jest temat, który inwestorzy regularnie pomijają, a który potrafi zamienić garderobę w wilgotną, stęchłą komorę. Garderoba najczęściej jest pomieszczeniem bez okna. A pomieszczenie bez okna, w którym przechowujecie ubrania, pościel, buty – przedmioty, które chłoną wilgoć – musi mieć zapewnioną wentylację. To wymóg, bez którego po kilku miesiącach poczujecie charakterystyczny zapach stęchlizny, a w skrajnych przypadkach zobaczycie pleśń na ścianie za szafą.

Przepisy budowlane mówią jasno – pomieszczenie bez okna musi być podłączone do kanału wentylacyjnego. Minimalna wymiana powietrza dla pomieszczeń pomocniczych, takich jak garderoba czy spiżarnia, to 15 metrów sześciennych na godzinę. Kanał wentylacyjny powinien mieć przekrój co najmniej 14 na 14 centymetrów lub średnicę 15 centymetrów, a kratka wentylacyjna powinna znajdować się w górnej części pomieszczenia, nie niżej niż 15 centymetrów od sufitu.

Ale sam kanał wentylacyjny to połowa rozwiązania. Żeby powietrze mogło przez garderobę przepływać, musi mieć skąd do niej wejść. I tutaj wchodzą drzwi – a konkretnie to, co jest pod nimi lub w nich. Drzwi do garderoby powinny mieć podcięcie minimum 2,5 centymetra od posadzki albo otwory wentylacyjne (kratki) o łącznej powierzchni co najmniej 200 centymetrów kwadratowych. Bez tego nie ma przepływu – powietrze nie wchodzi, wilgoć nie wychodzi.

Jeśli budujecie dom z rekuperacją, podłączacie garderobę do systemu kanałów wentylacyjnych dokładnie tak samo jak inne pomieszczenia. Nawiew do garderoby, wywiew z łazienki lub przez osobny kanał – projektant wentylacji ustali szczegóły. Pamiętajcie jednak, żeby temat garderoby pojawił się w rozmowie z projektantem wentylacji, bo zdarza się, że pomieszczenia pomocnicze są pomijane na etapie projektu.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której mało kto mówi – szczelina między zabudową meblową a ścianą. Meble powinny stać z luzem 1 do 2 centymetrów od ściany, żeby powietrze mogło cyrkulować za plecami szafy. Przysunięcie zabudowy na styk do ściany – szczególnie do ściany zewnętrznej, która bywa chłodniejsza – to proszenie się o kondensację wilgoci i w konsekwencji o pleśń.

Oświetlenie – bo w ciemnej garderobie każda koszula wygląda tak samo

Garderoba bez okna to garderoba, w której oświetlenie sztuczne jest jedynym źródłem światła. I to oznacza, że jakość tego oświetlenia ma bezpośredni wpływ na to, jak widzicie kolory ubrań. Wybieracie granatową koszulę, a w dziennym świetle okazuje się, że jest czarna. Albo zielona bluzka przy lampie wyglądała na szarą. To nie są wymyślone scenariusze – to codzienność w garderobach z kiepskim oświetleniem.

Parametr, który musicie znać, to CRI – współczynnik oddawania barw, nazywany też Ra. Określa on, jak wiernie źródło światła oddaje kolory w porównaniu ze światłem naturalnym. Skala sięga od 0 do 100, a dla garderoby minimum to CRI 90. Wszystko poniżej będzie przekłamywać kolory – i to nie subtelnie, a w sposób, który zauważycie dopiero na zewnątrz.

Równie ważna jest barwa światła. W garderobie sprawdza się światło neutralne, zbliżone do dziennego – temperatury barwowej w okolicach 4000 kelwinów. Światło ciepłe (3000 K i mniej) nadaje wszystkiemu żółtawy odcień, a zimne (powyżej 5000 K) sprawia, że kolory wydają się wyblakłe. Neutralna barwa pozwala ocenić ubranie tak, jak będzie wyglądało w świetle dnia.

Jeśli chodzi o rozmieszczenie źródeł światła, potrzebujecie co najmniej dwóch poziomów oświetlenia. Pierwszy to oświetlenie ogólne – plafon, oczka sufitowe albo tuby LED na suficie, które oświetlają całe pomieszczenie równomiernie. Drugi to oświetlenie punktowe wewnątrz zabudowy – taśmy LED w profilach aluminiowych montowane pod półkami, wewnątrz szuflad, wzdłuż drążków. To oświetlenie sprawia, że widzicie zawartość każdej półki i każdej szuflady bez wchodzenia z latarką w telefonie.

Rozwiązanie, które sprawdza się doskonale i które naprawdę polecam, to czujnik ruchu włączający światło automatycznie przy wejściu do garderoby. Wchodzicie z rękami pełnymi prania, nie musicie szukać włącznika – światło zapala się samo. To drobiazg, ale w codziennym użytkowaniu robi ogromną różnicę. Zaplanujcie punkt elektryczny pod czujnik na etapie instalacji elektrycznej – o tym też trzeba powiedzieć elektrykowi, bo sam się nie domyśli.

A skoro mowa o instalacji elektrycznej – pamiętajcie o transformatorach do taśm LED. Muszą być gdzieś ukryte – w suficie podwieszanym, za zabudową, w górnej szafce. Elektryka do garderoby planujcie razem z projektantem wnętrz, bo to on wie, gdzie będą półki, gdzie drążki i gdzie potrzebne jest zasilanie.

Ergonomia, czyli co na jakiej wysokości

Garderoba to pomieszczenie, z którego korzystacie codziennie, często w pośpiechu i nie zawsze w najlepszym humorze. Ergonomia nie jest tu fanaberią – to warunek, żeby pomieszczenie działało sprawnie przez lata. A kluczem do ergonomii jest dopasowanie wysokości i głębokości zabudowy do tego, co naprawdę macie w szafie i jaki macie wzrost.

Zacznijmy od drążka na wieszaki, bo to serce każdej garderoby. Wysokość drążka zależy od tego, co na nim wisi. Koszule, marynarki i krótkie kurtki potrzebują 100 do 120 centymetrów wysokości od dolnej krawędzi ubrania do drążka. Spodnie na wieszaku – 110 do 130 centymetrów. Płaszcze i długie sukienki – 150 do 170 centymetrów. Drążek powinien być zamontowany tak, żeby dolna krawędź najdłuższego ubrania nie dotykała półki pod spodem ani podłogi – zostawcie co najmniej 5 centymetrów luzu.

Bardzo praktyczne rozwiązanie, które pozwala podwoić pojemność, to dwa drążki jeden nad drugim – górny na marynarki i koszule, dolny na spodnie. Wtedy górny drążek ląduje na wysokości około 200 centymetrów, a dolny na 100 centymetrach. Pod dolnym zostaje jeszcze miejsce na buty lub niską szufladę.

Ważna uwaga techniczna – drążek nie powinien mieć więcej niż 120 centymetrów długości bez dodatkowego mocowania pośredniego. Dłuższy drążek ugnie się pod ciężarem ubrań, szczególnie jeśli wiszą na nim płaszcze zimowe. Przy dłuższych odcinkach montujcie wspornik co 90 do 100 centymetrów. To detal, o którym stolarz wie, ale jeśli zamawiacie meble modułowe i składacie je sami – pamiętajcie o tym.

Półki na ubrania składane – swetry, t-shirty, pościel – powinny mieć głębokość 35 do 40 centymetrów i wysokość między półkami od 25 do 35 centymetrów. Niższe odstępy zmuszają do upychania, wyższe powodują, że stosy się przewracają. Na półkach na buty wysokość zależy od typu obuwia – 15 centymetrów dla butów na płaskim obcasie, 25 centymetrów dla szpilek, 40 centymetrów dla botków. Najwygodniejsze są wysuwane półki lub szuflady na buty, otwierane pod kątem – widać od razu wszystkie pary, bez grzebania.

Szuflady to osobny temat. Piszę o tym szerzej w mojej książce przy okazji mebli na wymiar – ale najważniejsza zasada jest taka, że szuflada nie powinna mieć więcej niż 100 centymetrów szerokości, bo szersza zaczyna się uginać i zacinać na prowadnicach. Głębokość szuflady to 40 do 60 centymetrów. I proszę – nie oszczędzajcie na prowadnicach. Tania prowadnica po roku zacznie się zacinać i będziecie wyrywać szufladę siłą. Dobra prowadnica pełnego wysuwu to wydatek, który zwraca się każdego dnia.

Strefy przechowywania – porządek, który się utrzymuje

Garderoba bez podziału na strefy to szafa na sterydach – wrzucacie wszystko do jednego pomieszczenia i po trzech miesiącach panuje w niej identyczny chaos jak w starej szafie, tyle że na większej powierzchni. Żeby garderoba utrzymywała porządek, musicie podzielić ją na strefy, zanim zamówicie pierwszy mebel.

Zacznijcie od ubrań wiszących, bo te zajmują najwięcej miejsca i wyznaczają logikę całej zabudowy. Podzielcie je na krótkie i długie. Krótkie – koszule, marynarki, bluzki, spódnice – idą na drążek z mniejszym prześwitem, co pozwala wykorzystać przestrzeń pod nimi na szuflady lub półki. Długie – płaszcze, sukienki, spodnie na wieszaku pełnej długości – potrzebują wyższej sekcji bez przeszkód na dole.

Osobne miejsce powinny mieć ubrania składane – swetry, t-shirty, jeansy – najlepiej na półkach lub w szufladach. Obok tego zaplanujcie strefę na bieliznę i drobiazgi – szuflady z organizerami, przegródki na skarpetki, bieliznę, paski, krawaty. Buty z kolei najlepiej umieścić na osobnych półkach w dolnej części zabudowy, z podziałem na codzienne i okazjonalne.

O czym ludzie zapominają najczęściej, to rzeczy sezonowe i rzadko używane – zimowe kurtki latem, letnie sukienki zimą, walizki, pudła z dekoracjami świątecznymi. Te rzeczy powinny trafić na najwyższe półki, pod sam sufit, gdzie dostęp jest utrudniony, ale nie musicie tam sięgać codziennie. Jeśli sufit jest wysoki, a Wy nie za wysocy – rozważcie pantograf, czyli opuszczany drążek, który pozwala ściągnąć ubrania z górnej części bez drabinki.

I jeszcze jedno – jeśli macie większą garderobę, zaplanujcie w niej miejsce na odkurzacz, deskę do prasowania i żelazko. To przedmioty, które muszą gdzieś stać, a garderoba jest dla nich idealnym miejscem, pod warunkiem że przewidzicie gniazdko elektryczne w odpowiednim punkcie.

Drzwi, fronty i kwestia otwartej zabudowy

Garderoba walk-in to pomieszczenie, do którego się wchodzi – ale pytanie brzmi, jak się do niego wchodzi i czy zabudowa wewnątrz ma fronty, czy jest otwarta.

Zacznijmy od drzwi do garderoby. Drzwi przesuwne oszczędzają miejsce, bo nie wymagają wolnej przestrzeni na otwarcie skrzydła. To istotne, jeśli garderoba sąsiaduje z wąskim korytarzem lub sypialnią, gdzie każdy centymetr ma znaczenie. Wadą drzwi przesuwnych jest to, że zasłaniają część zabudowy – gdy jedna połowa jest otwarta, druga jest niedostępna. Drzwi skrzydłowe dają pełny dostęp do wnętrza, ale wymagają wolnych kilkudziesięciu centymetrów na otwarcie. Trzecia opcja to w ogóle brak drzwi – wejście z otworem lub zasłoną na karniszu. Najtańsze rozwiązanie, które działa, jeśli garderoba ma odpowiednią wentylację i nie przeszkadza Wam, że jest otwarta na sypialnię.

Co do zabudowy wewnętrznej – meble w garderobie walk-in mogą być otwarte, czyli bez frontów, albo zamknięte drzwiczkami lub szufladami. Otwarta zabudowa oszczędza centymetry (nie potrzeba miejsca na otwarcie frontu), daje natychmiastowy widok na zawartość i jest tańsza. Wymaga za to perfekcyjnego porządku – każda rzecz jest na widoku. Zamknięte fronty ukrywają bałagan, chronią ubrania przed kurzem i dają garderobie bardziej elegancki wygląd. W praktyce najlepiej sprawdza się rozwiązanie mieszane – drążki i półki otwarte, szuflady zamknięte, ewentualnie osobna sekcja z drzwiczkami na rzeczy, które chcecie ukryć.

Kiedy zamawiać meble i co ustalić wcześniej

Meble do garderoby zamawiacie na końcowym etapie wykańczania domu – ale planujecie je dużo, dużo wcześniej. I to jest kluczowe rozróżnienie, które część inwestorów rozumie zbyt późno.

Na etapie projektu architektonicznego ustalcie kształt i wymiary pomieszczenia. Na etapie projektu wnętrz – układ zabudowy, rozmieszczenie drążków, półek i szuflad. Na etapie instalacji elektrycznej – punkty oświetleniowe, gniazdka, zasilanie taśm LED i czujnika ruchu. Na etapie tynkowania i wylewek – sprawdźcie, czy ściany są proste i czy wymiary pomieszczenia zgadzają się z projektem. A na etapie zamawiania mebli – firma meblowa musi przyjechać i sama zmierzyć pomieszczenie. To jest bezwzględna zasada, którą opisuję w mojej książce – firma, która produkuje meble na wymiar, musi zmierzyć pomieszczenie przed produkcją. Ściany nigdy nie są idealnie proste, kąty nigdy nie są idealnie proste i wymiar z projektu nie jest wymiarem z budowy. Różnice bywają na tyle duże, że mebel wyprodukowany na podstawie rysunku po prostu nie pasuje.

Czas realizacji mebli na wymiar to zwykle kilka tygodni, a najdłużej czeka się na fronty – szczególnie jeśli są lakierowane lub fornirowane. Planujcie to z wyprzedzeniem, żebyście nie mieszkali miesiącami z ubraniami na wieszakach przyczepionych do ściany.

Co do materiałów – korpusy mebli to najczęściej płyta meblowa, i tu nie ma wielkiej filozofii. Różnicę robią fronty i akcesoria. Fronty z płyty okleinowanej laserowo to najtańsza opcja. MDF lakierowany lub fornirowany – droższa, ale trwalsza i ładniejsza. Drewno naturalne – najdroższe i najładniejsze, ale wymaga odpowiedniej wilgotności w pomieszczeniu. A jeśli chcecie oszczędzić – piszę o tym w książce – rezygnujcie z części udogodnień typu systemy cargo, zamieniajcie je na zwykłe szuflady, a na zawiasach bierzcie solidne zwykłe zamiast tanich z cichym domykiem. Dobra jakość podstawowych elementów jest ważniejsza niż gadżety średniej jakości.

Lustro, siedzisko i inne detale, które robią różnicę

Lustro w garderobie to nie dodatek – to element obowiązkowy. Pełnowymiarowe lustro, najlepiej od podłogi do sufitu, pozwala ocenić cały strój bez wychodzenia z pomieszczenia. Jeśli nie macie miejsca na wolnostojące lustro, zamontujcie je na wewnętrznej stronie drzwi lub na jednej ze ścian zabudowy. Lustro ma też dodatkową zaletę – optycznie powiększa pomieszczenie, co w małych garderobach jest bezcenne.

Siedzisko – pufa, ławeczka lub nawet wbudowany stołek – to element, który docenicie przy zakładaniu butów, rajstop czy po prostu przy porządkowaniu szuflad. Jeśli garderoba ma powyżej 5 metrów kwadratowych, zmieścicie siedzisko bez problemu. W mniejszych pomieszczeniach rozwiązaniem jest ławka z wbudowanym schowkiem – pełni podwójną funkcję.

Toaletka w garderobie to opcja dla tych, którzy mają na to miejsce i chcą skupić całą poranną rutynę w jednym pomieszczeniu. Wymaga dodatkowego oświetlenia (lustro z podświetleniem, najlepiej też o CRI 90 lub wyższym) i gniazdka na suszarkę, lokówkę czy prostownicę.

Najczęstsze błędy przy planowaniu garderoby

Przez lata widziałem wiele garderoby – i tych dobrze zaplanowanych, i tych, które nie spełniały swojej funkcji. Błędy powtarzają się z zaskakującą regularnością i niemal zawsze wynikają z tego samego – garderobę potraktowano po macoszemu na etapie projektu.

Najpoważniejszy problem to zbyt małe pomieszczenie. Garderoba poniżej 3,5 metra kwadratowego to nie garderoba – to schowek z wieszakami. Jeśli nie możecie wygospodarować odpowiedniej powierzchni, lepiej postawić na dobrą szafę wnękową w sypialni niż na karykaturę garderoby. Blisko związany z tym jest brak podziału na strefy – bez przemyślanej organizacji po kilku miesiącach panuje w garderobie bałagan gorszy niż w starej szafie.

Druga grupa błędów dotyczy instalacji. Brak wentylacji – o czym pisałem wyżej – potrafi zamienić garderobę w stęchłą komorę. Nieprzemyślana instalacja elektryczna to kolejna bolączka – za mało gniazdek, brak zasilania pod oświetlenie wewnątrz zabudowy, brak czujnika ruchu. Te rzeczy trzeba zaplanować na etapie budowy, bo później jest za późno.

Są też błędy mniej oczywiste, ale równie bolesne. Zbyt długie drążki bez podparcia pośredniego uginają się pod ciężarem ubrań i wieszaki zsuwają się na środek. Brak uwzględnienia rzeczy sezonowych i sprzętu domowego sprawia, że garderoba, w której zmieściły się ubrania na bieżący sezon, ale nie ma gdzie schować zimowych kurtek latem ani walizek między podróżami, jest zaplanowana na pół. I wreszcie – zamawianie mebli przed zakończeniem prac wykończeniowych, na podstawie wymiarów z projektu zamiast z rzeczywistego pomiaru gotowego pomieszczenia. O tym, dlaczego to takie istotne, pisałem już w sekcji o meblach.

Garderoba to decyzja projektowa, nie meblowa

Garderoba walk-in to pomieszczenie, które naprawdę zmienia sposób, w jaki funkcjonujecie na co dzień. Ale tylko wtedy, gdy jest zaplanowana od początku – na etapie projektu domu, a nie dorzucona na końcu jako „bonus, jeśli zostanie miejsce". Potrzebuje odpowiedniej powierzchni, właściwych proporcji, wentylacji, dobrego oświetlenia i przemyślanego podziału na strefy. To nie jest żadna wielka filozofia – to konkretne wymiary, konkretne parametry i konkretne decyzje, które podejmujecie na wczesnym etapie budowy. Jeśli poświęcicie temu tematowi kilka godzin na początku, garderoba będzie Wam służyła bezproblemowo przez dziesięciolecia. A jeśli chcecie poznać szczegóły zamawiania mebli na wymiar, doboru akcesoriów i materiałów – opisuję to szerzej w mojej książce „Od marzenia do wprowadzenia".

Dołącz do newslettera

Chcę dołączyć 

WOJCIECH TRACICHLEB

Wojciech Tracichleb – przedsiębiorca budowlany z pasją do przekazywania wiedzy. Od 2013 roku specjalizuje się wyłącznie w domach jednorodzinnych, uczestnicząc w powstawaniu kilkuset takich budynków. Jako właściciel firmy budowlanej zajmującej się generalnym wykonawstwem, współwłaściciel biura architektury wnętrz oraz ekspert od instalacji i produkcji mebli na wymiar, poznał proces budowlany z każdej możliwej perspektywy.

Inne w tej kategorii

Kolejność prac wykończeniowych w domu – kompletny przewodnik

Co po czym, dlaczego właśnie w tej kolejności i jak uniknąć kosztownych pomyłek na ostatniej prostej budowy

Wykończeniówka to sztafeta, nie sprint. Poznajcie kolejność, która chroni Wasz budżet i nerwy.  

Basen w ogrodzie – rodzaje i koszty

Od dmuchanego brodzika po wkopany zbiornik – co naprawdę warto wiedzieć, zanim wlejecie pierwszą wodę

Basen w ogrodzie brzmi pięknie. Ale który wybrać i ile to naprawdę kosztuje? Sprawdźcie, zanim podejmiecie decyzję.  

Ogrodzenie posesji – rodzaje i koszty

Od siatki tymczasowej po aluminiowe systemy z ukrytymi napędami – jak wybrać ogrodzenie, które posłuży Wam latami i nie zrujnuje budżetu

Ogrodzenie to pierwsza rzecz, którą widzą goście – i ostatnia, o której myślą inwestorzy. Sprawdźcie, jak wybrać mądrze.  

Przejdź do góry strony